Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze swiata gry.
 

obozy
 
Nowość!

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:






 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

Strona Główna - Odnośniki - Biblioteka
 
BIBLIOTEKA TEKSTÓW


Spis treści 2004
2005
2006
2007
2008
2009
2010
2011
2012
2013
2015
"To nie miało prawa skończyć się dobrze"
Bohater zwierzęciem
Podróż
Miłość
Bitwa
Bal
Rytuał
Dowolny



Kronika tekstów lat ubiegłych:

2004
  • Łza dolin
    Wówczas nastąpił ciąg wydarzeń wielkiej wagi. Bractwo Tajemnych znikło bez śladu, dając powód do plotek, jakoby nigdy nie istniało.
2005
  • Elfy
    Cala czwórka powoli ruszyła wzdłuż fosy. Pierwszy szedł Eyck osłaniając się tarcza. Na krawędzi po drugiej stronie pomiędzy listowiem dostrzec można było łęczyska długich elfich łuków. Czując na karkach ciężar wycelowanych w nich grotów, zeszli na dno fosy, starając się trzymać ręce na widoku. Gdy, z trudem utrzymując równowagę, zaczęli podchodzić w gore stromym osypiskiem, nad nimi pojawiła się smukła elfka w szarym kaftanie, ze strzała wycelowana prosto w Eycka.- Szukacie tu czegoś, poza śmiercią?- spytała drwiąco z jadowitym uśmiechem.

  • Przypuszczenia
    - Przysięgam ci, Arideo, na pamięć twoich przodków, którym służyłam, ze zrobię wszystko, by wkrótce w tym królestwie wszystko było naprawdę twoje. Albo będzie to ostatnia misja, którą w życiu podejmę

  • Strzyga
    Strzyga szla. Krok za krokiem. Oddech za oddechem. Minuty mijały. Nagle korytarzem targnął odgłos padającego na ziemie ciała. Zatrzymała się. Rozległo się mlasknięcie, cichy jęk, świadczący, ze ofiara jeszcze żyje. I ohydny odgłos rozrywanego ciała. Chrupnęły łamane kości i rwane stawy. Strzyga zamlaskała. - Będę rzygać...- jęknął mag cichutko. - Ani mi sie waż – warknela Ineth.
2006
  • Ostatni bastion, część I
    Na barykadzie zaległa cisza. Poważne i skupione miny obrońców mówiły aż za dobrze o tym, ze potrafią liczyć. I ocenić szanse. Nikle szanse.- Nie wytrzymamy nawet pierwszego szturmu – mruknął pod nosem Einhard. Indariel zacisnęła zęby. Shamaroth spojrzał po twarzach towarzyszy.- Hu! Hu! Hu! Hu! – wrzasnął tubalnym głosem. Zawtórował mu Heimdall łomocząc toporem w tarcze i po chwili nad bastionem poniosło się echo wojennego okrzyku. W tym okrzyku ulatywały strach i beznadzieja, obawy i chęć ucieczki, z każdym kolejnym chóralnym okrzykiem odzyskiwali sile, poczucie mocy płynącej z bojowej wspólnoty, powracało znane uczucie bitewnej euforii. W zaciśniętych na broni pięściach, w zawziętych spojrzeniach rodził się duch bojowy, tak typowy dla walki bez nadziei na zwyciestwo.

  • Ostatni bastion, część II
    Cisza niepokoiła. W oddali uderzył grom. I drugi. I kolejny."Za często..." pomyślała Indariel
    - Bębny! – powiedziała na głos- Ida!!! – rozległo się z góry wołanie wartowników. Strach ścisnął ją za gardło naglą świadomością. "Mam tu zginać? – pomyślała "A Alienor...?
    - Nikt nie żyje wiecznie – wyszeptała swa bitewna maksymę – Chroń nas, Bogini....

  • Rzeczna wyprawa
    Był uroczy ranek, Nysa odbijała promienie słoneczne, a ptaki ćwierkały. Na brzegu łodzie były już przygotowane. Autorem tekstu jest Grettir- krasnolud Heimdall z I turnusu.
2007
  • Dzień z życia zajazdu Villsvin
    Bóg dal piękny poranek, w sam raz na początek przygody. Po zakończeniu wspólnego śniadania do karczmy przybył noszący się w zielonym uniformie żołnierz w towarzystwie innego, niższego zarówno wzrostem jak i szarżą. Zasiedli przy lawie pod ścianą karczmy i rozłożyli przed sobą papiery.

  • Koźloróg
    Psioniczka skupiła się, wypowiedziała słowa zaklęcia, wykonała kilka gestów. Powietrze zatrzeszczało lekko i pojawił się obiekt. Musze przyznać, ze przyłożyła się do roboty nasza Candice i teraz silvanka rączo biegła w dol kotlinki.
    -Beee, a kto wam powiedział, ze jestem hetero?

  • W obronie wrogiego kraju
    O tym, ze jestem naiwny nie trzeba mi nawet mówić. Jestem i będę naiwny jeżeli myślę, ze ta banda da mi się kiedykolwiek wyspać porządnie.
    -Abel, wstawaj-mówił ktoś stojący przede mną-wstawaj jest trup.
    -To nic nowego jak na was-przewróciłem się na drugi bok.
    -Tak, ale żywy trup.

  • Wampiry
    Odniosłem wrażenie jakby cześć mojej duszy została zawładnięta przez owego najwyższego wampira i przejmowała kolejne kawałki duszy w posiadanie. Mówił do mnie, nakazywał mi co mam robić. W miedzy czasie słyszałem jeszcze inny głos, donośny, poważny mówiący, ze mam pozostać sobą. I to ten właśnie głos pozwolił mi pozostać przy ludzkiej postaci. Potem pojawił się Shamaroth i głos stracił władze nad dusza, stal się malutki i nic nie znaczący. Zdawałem sobie jednak sprawę z tego, ze w odpowiedniej chwili przy odpowiednim układzie czynników głos może odzyskać sile i władze. Poszedłem do namiotu i modliłem sie, długo w podzięce za ratunek

  • Miecze zostały złamane
    Opowiadanie to wstęp i pierwsze bitwy drużyny z I turnusu obozu w 2007 r. widziane oczami walczącej w szeregach drużyny gwardzistki cesarskiej.

  • Wampir
    Jeden z najbardziej emocjonujących momentów obozu - pewna niefortunna wyprawa grupy zapaleńców. Fenomenalnie poprowadzona przez graczy I turnusu. Postaci i dialogi w opowiadaniu są odtworzone z niemal całkowitą dokładnością.

  • Wojna zaczęła się
    Opowiadanie to opis największej bitwy obozu 2007, zwanej przez nas umownie "szlakiem bojowym", w obronie granic Cesarstwa przemierzyliśmy bowiem cale Północne Forty...

  • Wojna o granice
    Opowiadanie będące sprawozdaniem jednej z postaci - Illimy, druida, wojownika, żołnierza (choć nieco przypadkowego) cesarskiej Straży Pogranicza. Opowiadanie balansujące miedzy radosnym humorem, a mistycyzmem...

  • Górnicy i potwory
    Prosta droga doszliśmy do kopalni. Przed wejściem stal jeden górnik, drugi leżał na kocu obok.
    -Kto idzie?-zapytał robotnik.
    -Ludzie przysłani przez hrabiego do zbadania dlaczego umierają górnicy.-odpowiedział Fein.
    -A to dobrze trafiliście, możecie podejść bliżej-pozwolenie było całkiem na miejscu, bo u stop górnika leżał duży, ciężki młot, a sam górnik wyglądał na takiego co doskonale umie się nim posługiwać.
    -Może piwa?

  • Opowiadanie epilogowe
    I znów szare ulice, zimne mury, tłum obojętnych twarzy. Nieznośny szum wielkiego miasta. A tak... „Witamy w Styrgradzie” mruknęła do siebie. Przyspieszyła kroku, stukając obcasami na granitowych kostkach bruku Głównego Placu. Nienawidziła tego miejsca. Chociaż Gwardię zrehabilitowano, nie potrafiła zapomnieć pełnej upokorzenia chwili sprzed kilku miesięcy.
2008
  • Kronika strażników kolebki
    Wpis nr 1 253 495 z Kronik Strażników Kolebki, traktujący o Lokim, i prawie zniszczeniu przez niego Kolebki. Autor: druid Quarties don Ravenius.
2009
  • Wstęp do fabuły 2009
    Popatrzyła na łańcuch górski przed nią, który już od kilku stuleci miał nazwę w ludzkim języku. Góry Silber. W orkowym nazywał się inaczej. Ale kto normalny mówiłby po orkowemu. Ponad nią na poszarpanym łańcuchu górskim wyróżniał się płaski szczyt i przełęcz na północ od niego. Jej ukochana góra. Jej ukochana przełęcz. Silberberg. Było lato, roku 832 wg kalendarza Ofiru.....

  • Czarnoksiężnik Quarties
    Przykładowa historia postaci, ta akurat do świata Warhammera ;)
2010
  • Stuk - poepilogowe opowiadanie Hoda
    Stuk... stuk... stuk... Odgłos kroków, bębniących po posadzce potęgowało echo, roznoszace się po zimnym korytarzu. Stuk... stuk... stuk... Palące się w gołych, kamiennych ścianach lichtarze dawały tylko lichą poświatę. Stuk... stuk... Panującą wokół ciszę przerwał przeciągły, nieludzki, wibrujący wrzask. A potem drugi i następny, ochrypły, przeradzający się w wycie. Stuk... stuk... stuk...

  • O Ofirze - pióra Aleksandra
    Są to rozmyślania na temat Ofiru. Nie jest to oficjalny opis Ofiru, a jedynie wariacja na jego temat stworzona przez Alexandra.

  • List Utera
    A jeśli nie powrócę, moje ciało, lub choć moją czaszkę, zgodnie z prawem przodków zamknij w kamieniu, na wschodniej granicy dawnego księstwa tak, bym leżąc na samnijskiej ziemi spoglądał w stronę Silberberskich szczytów.

  • Kapłańska opowieść - opowiadanie Aerlinn
    Wzniesiono pierwszy toast: - Sława niepodległemu Tryntowi! - Sława! Sława! Po trzykroć sława! – odwrzasnął tłum, by po chwili spełnić kielichy. Po mocnym winie na pusty i osłabiony żołądek poczułam się jak typowy elf, który bierze się za alkohol.

  • Chmury na błękitnym niebie
    Zalążek tego opowiadania miał być załącznikiem do mojej postaci 2010, ale wyewoluował do obecnej formy. Jest swego rodzaju kontynuacją jednego z wątków Bitwy o bród Arden, ale czytanie go bezpośrednio po Indianowym opowiadaniu jest wysoce niewskazane ;) Miłej lektury życzę
    - Travor

  • Bitwa o bród Arden, część I
    Poniższe opowiadanie nie jest wbrew pozorom wstępem do fabuły 2010. Nie jest też opisem jakichkolwiek obozowych wydarzeń, chociaż zdecydowana większość występujących tu postaci, to gracze z roku 2009. "Bitwa" to post scriptum do wydarzeń obozowych, a jednocześnie łącznik z wydarzeniami kolejnej fabuły. Tekst jest bardzo silnie inspirowany najlepszym literackim opisem wielkiej bitwy, jaki znam, więc tych, którzy tą inspirację rozpoznają, proszę o nie krzyczenie :) Miłej lektury :)
    Indi

  • Bitwa o bród Arden, część II
    Poniższe opowiadanie nie jest wbrew pozorom wstępem do fabuły 2010. Nie jest też opisem jakichkolwiek obozowych wydarzeń, chociaż zdecydowana większość występujących tu postaci, to gracze z roku 2009. "Bitwa" to post scriptum do wydarzeń obozowych, a jednocześnie łącznik z wydarzeniami kolejnej fabuły. Tekst jest bardzo silnie inspirowany najlepszym literackim opisem wielkiej bitwy, jaki znam, więc tych, którzy tą inspirację rozpoznają, proszę o nie krzyczenie :) Miłej lektury :)
    Indi
2011
  • Opowiadanie łącznikowe 2010/2011
    Następnego dnia nad Arethyną wstawał niezwykle cichy poranek. Mgły i dymy ścieliły się wśród murów, ruin, strzelistych wież i bastionów, wszędzie unosił się gryzący zapach alchemicznej broni, wymieszany z mdłą wonią pogorzeliska. Przez otwartą na oścież złoconą bramę do miasta wjeżdżała kniahini Mira Sartarian.
2012
  • Zwiastun 2012, część I

  • Zwiastun 2012, część II

  • Opowiadanie Artem'a
    Króciutkie (niestety) opowiadanie jednego z naszych młodych graczy, w którym znajdziecie na pewno wiele znajomych nutek :)
    Nie gniewaj się na niego.- powiedział Artem podchodząc do zebranych przy ogniu.- Atar ma poważne powody, by nienawidzić ulundo. Kiedy Styria zabrała Itharos, lord z tego miasta, wuj Atara, Eknen wyruszył, aby zasiedlić starożytną twierdzę Ofiru, Dwekarmen. Jednak wróg był szybszy. Gigantyczna armia Styrii zajęła twierdzę. A przewodził im najstraszniejszy z ulundo, Maknesh Okrutny. Wydała się wielka bitwa. Czarny Mutant z Południa poprzysiągł zagładę całemu Itharos. Zaczął od ścięcia głowy lorda....
2013
  • "Piętnastolecie", cz. 2 - opowiadanie, będące wstępem do gry a.D. 2013
    - Książę Protektorze, o twoją uwagę prosić będzie kniaź Dragan, syn Niemira, z rodu Awdan znaku Karana – marszałek musiał dopomóc sobie trzymaną w ręku kartką, żeby nie pomylić żadnej z godności gościa. Zgrzyt dyplomatyczny z Protektoratem Teralskim nie był nikomu potrzeby. Olaf Wergundzki skinął głową, potwierdzając chęć przyjęcia gościa i Teral energicznie wkroczył do wielkiej halli granicznego grodu w Ragoszczy, prezentując przed księciem tradycyjny teralski ukłon. Forma ta, należna osobom, do których żywiło się wyjątkowy szacunek, była jednym z najstarszych i najmocniej zakorzenionych zwyczajów teralskich. Składający ukłon zdejmował nakrycie głowy, lub nie mając go, przykładał dłoń do czoła, po czym gnąc się w pasie wykonywał zamaszysty ruch, jakby chciał zamieść czapką ziemię. Ważnym było, by w ukłonie nie zginać szyi, bo to oznaczało poddaństwo, zaś ukłon oznaczać miał respekt i szacunek, nie podporządkowanie. Olaf po wielu pobytach w kraju grodów zdążył się juz tego nauczyć.

  • "Piętnastolecie", cz. 1 - opowiadanie, będące wstępem do gry a.D. 2013
    - Pomnijcie na bohaterów twierdzy Madal! – zawołał Falimir,wywołując wśród zgromadzonych gromadny okrzyk entuzjazmu – Byłem tam! Wielu z was tam ze mną było! Przeżyliśmy osiemnaście miesięcy oblężenia, wystrzeliliśmy tysiące strzał, zabiliśmy tysiące wrogów, pochowaliśmy setki towarzyszy. Co nas może przerazić? Madal była pierwszym z naszych wspaniałych zwycięstw, dziś, moi bracia, moi dzielni Terale, dziś odbierzemy swoje kolejne wielkie zwycięstwo! Chwała bohaterom Terali!!!

  • Dzienniki Owizora, część I
    Dziennik opisujący wydarzenia z Wiecu Teralskiego oraz rebelii palatyna Mojmira, mających miejsce w Terali w Lipcu roku 895 Spisany piórem maga ziemi Owizora herbu Rożenek dedykowane Ziemowitowi Karanawicowi; synowi Samboi Bobrowicy dziedzicowi wojewody Dragana Karanawica (wraz z dodatkami)
    Pióra Pawła Cieślika

  • Dzienniki Owizora część II
    Dziennik opisujący wydarzenia z Wiecu Teralskiego oraz rebelii palatyna Mojmira, mających miejsce w Terali w Lipcu roku 895 Spisany piórem maga ziemi Owizora herbu Rożenek dedykowane Ziemowitowi Karanawicowi; synowi Samboi Bobrowicy dziedzicowi wojewody Dragana Karanawica (wraz z dodatkami)
    Pióra Pawła Cieślika

  • Dzienniki Owizora część III
    Dziennik opisujący wydarzenia z Wiecu Teralskiego oraz rebelii palatyna Mojmira, mających miejsce w Terali w Lipcu roku 895 Spisany piórem maga ziemi Owizora herbu Rożenek dedykowane Ziemowitowi Karanawicowi; synowi Samboi Bobrowicy dziedzicowi wojewody Dragana Karanawica (wraz z dodatkami)
    Pióra Pawła Cieślika

    2015
  • Pierwsza część Opowiadania Łącznikowego 2015
    Jeszcze moment. Minuta może dwie. Zwiadowca wprowadzi uciekinierów między szpalerami ukrytych w zaroślach strzelców. Szpalery wypalą, gdy tylko pomiędzy nimi znajdzie się pościg, po czym zamkną półkole, stawiając barierę z trzech szeregów, wymiennie – muszkiety, rapiery i piki. Za ich plecami zwiadowcy wejdą w wyznaczoną ścieżkę i zamkną za sobą barierę, po czym znikną w lesie wraz z ocalonymi. Styryjska tercja utrzyma się jeszcze chwilę, po czym pójdzie w planową rozsypkę, znikając w lesie w małych oddziałach i wejdzie na kilka różnych ścieżek w możliwie oddalonych od miejsca starcia miejscach.
    <...>
    Rzeczywiście korytarz przed nimi zaczął się zmieniać. Ściany wzniosły się odrobinę, nachyliły, połączyły się pod ostrym kątem. Pod stopami poczuł zupełnie innych chłód niż dotychczas, jakby teraz wstąpił na zamarzniętą wodę. Buty ślizgały się lekko i miał wrażenie, że grunt opalizuje, jakby stąpali po szlachetnym kamieniu. Aituna wyprostował się dumnie, górując nad resztą o ponad pół głowy. I teraz zrozumiał, co miała na myśli elfka mówiąc o "świeceniu". Trójkątne przejście kończyło się gwałtownie, otwierając na wielką jaskinię. Całe ściany były porośnięte gęstymi warstwami porostów, które promieniowały bladym blaskiem, jednak pomiędzy nimi rozkwitały olbrzymie, srebrzyste kwiaty, kształtem przypominające lilie. To one roztaczały wokół siebie poświatę podobną do księżycowej. Wąskie płatki, długie jak męskie przedramię, zdawały się być niemal przeźroczyste, a światło wypływało z grubych, tętniących żył, którymi były poprzecinane. W centrum każdego kwiatu pysznił się zwinięty, krwiście czerwony pąk, który jednak pozostawał szczelnie zamknięty. Dopiero po chwili zdał sobie sprawy, że nie rozejrzał się po pomieszczeniu.

  • Druga część Opowiadania Łącznikowego 2015
    Bo przecież od kilku dni miasto płonęło. Na niebie kłębiły się gęste, stalowoszare chmury, a w nozdrza gryzł ostry zapach spalenizny. W dodatku wczoraj spadł deszcz i Symeon przekonał się po raz kolejny, że nie ma gorszego smrodu niż swąd zgaszonego pożaru. Myślał, że nie będzie tak źle. Przybył do miasta dwa dni po tym, jak zostało zdobyte, a na gruzach Izaionu, stanowiącego najwyższy punkt miasta, zatknięto dumnie powiewającą flagę Messyny. Złota litera M świadczyła dobitnie, kto prowadził atak i kto jako pierwszy postawił stopę na odzyskanej ziemi. I okazało się, że Messyna pamięta. Każdy kamień, każdy sztandar zastąpiony przez ten znienawidzony, z czarnym smokiem, każdego żołnierza i każdego cywila. Pamięta krew, strach i łzy. I upokorzenie przegranych.
    <...>
    - Panie – zająknął się hovgjeter – To nie jest moja sprawa, z kim ród Kilkeran się dogaduje o wypas owiec. Ja tylko szkolę chłopców... Panicz Vestein powinien wrócić ze zwiadów zaraz, to z nim pogadacie.... - Panicz Vestein Hrufnson, powiadasz... – młody Borgh Du dał sygnał ręką, jeden z jeźdźców zrzucił brutalnie z wierzchowca przerzucony przed sobą przez siodło pakunek, który okazał się być człowiekiem. Pozostali zdjęli mu z głowy wór, ukazując opuchniętą od bicia twarz młodego mężczyzny – Ten? Hovgjeter spojrzał na swego suwerena z niepewnością i zrobił gest, jakby chciał wstać do niego, ale trzymający go zbrojny kopnięciem zatrzymał go w pozycji klęczącej. Borgh Du kontynuował: - Więc mówisz, że nie twoja sprawa i masz rację. Ale jego sprawa. On to, łamiąc tradycję i porozumienie rodów, wyrażając pogardę dla mego ojca, kazał wyprowadzić swoje stada na Niskie Ziemie, na łąki Dunharrow’ów. Tak? Ty zaś to wykonałeś. On więc winien? Czy ty? Któremu z was dwóch winienem obciąć jajca....?

  • Trzecia część Opowiadania Łącznikowego 2015
    Rzeka Izera była jednym z licznych północnych dopływów Loreniss, olbrzymiej rzeki, tnącej w poprzek potężne połacie dawnej Puszczy Południowej. W jej dolnym biegu, tuż przed tym, jak wtłaczała swoje żółtawobure wody w koryto swojej większej siostry, Izera nosiła znaczące ślady dawnej działalności Alta Tavar. Upiornie powyginane drzewa moczyły swoje nienaturalnie długie i wiotkie jak ludzkie włosy gałęzie w nurtach rzeki, kamienie o kształtach zwierząt prężyły się na odkrytych polanach, czasem można było nawet trafić na postarzałe pnie, które do złudzenia przypominały wchłonięte ludzkie lub elfickie twarze... Nimi też w rzeczywistości były, natrafienie na takie znalezisko w środku nocy mogło kogoś ze słabymi nerwami przyprawić o niezłą panikę.
    <...>
    "Księżyc świecił ostrym blaskiem, zalewając całą równinę kaskadami bladego światła. Rajni, najstarsza córka kniazia plemienia Urdu dociągnęła popręg biegnący pod brzuchem smukłego siwka, leniwie skubiącego kępkę żółknącej trawy. Step powoli szykował się na nadejście gorącego, suchego lata. Żywa zieleń ustępowała stopniowo i gdzie niegdzie można już było dostrzec bladożółte pola wysuszonej darni. Wyuczonym ruchem wsunęła dwa palce pod skórzany pas, sprawdzając, czy zostawiła wystarczająco dużo miejsca dla swobodnego ruchu końskiej klatki. Przeczuwała, że oboje się zmęczą. Rzuciła jeszcze przelotne spojrzenie w stronę rodzinnego namiotu, ale nikt nie wyszedł, żeby ją pożegnać.


  • ZDRAJCY- opowiadanie łącznikowe 2015 dla obozu 18+ część I
    Złotowłosa Vayle w granatowej szacie nie była jednak wściekła. Patrzyła raczej z bólem. Z dojmującym żalem i rezygnacją. A i to ledwie przez chwilę. Potem odwróciła się. Objęła wyraźnie protekcjonalnym gestem dziewczynę i odeszła gdzieś w bok. Po plecach Penatisa przebiegły ciarki. Od owego spojrzenia Vayle naszło go dziwne poczucie winy. Szybko jednak zostało wyparte przez dumę. Kroczył wszak tuż za Astendetem i Setillionem. Parą bohaterów, którzy właśnie namówili księżną Helethai do podjęcia walki o Aenthil. A przecież za odzyskanie stolicy Penatis, jak i rzesza innych elfów, gotów był oddać wszystko.
  • ZDRAJCY- opowiadanie łącznikowe 2015 dla obozu 18+ część II
    - Nie mamy wyboru – powtórzył cicho. – Prowiant jest na ukończeniu, ludzie padają. Nawet jeżeli będziemy wycofywać się dalej, musimy zejść na Przełęcz. Przed wojną panował tu ród Domitius, jeśli nadal tu są, nie mamy się czego obawiać. Wręcz przeciwnie, powinni udzielić nam pomocy. Jeśli nie… cóż, i tak musimy zasięgnąć języka. No i trzeba przeżyć. Jak zawsze.
Powrót do spisu treści


Kronika tekstów konkursowych:

Pierwszy etap Wieloetapowego Konkursu Literackiego
Opowiadania uczestników na temat: Napisz opowiadanie zczynające się od słów: "To nie miało prawa skończyć się dobrze"
  • Miejsce PIERWSZE: Ouroboros, Wąż pożerający własny ogon o wielu imionach autorstwa Baśki Węgrzeckiej
    To nie miało prawa skończyć się dobrze... Świat jeszcze był zbyt młody by na nowo zburzyć to czym był i tworzyć nowe podwaliny nim rządzące. Nie był dostatecznie stary by samemu się rozsypywać ani nawet nie zaczęto go niszczyć zbytnią ilością konfliktów i ciekawości zwanej przez niektórych nauką. To miało stać się dopiero za tysiące lat, może, za miliony. A on nie powinien się w to mieszać. A jednak.. Mieszał się. Jak zawsze. Tak jak inni...

  • Miejsce DRUGIE: Opowiadanie autorstwa Artura Teodorskiego
    - To nie miało prawa skończyć się dobrze... Gotarn uwielbiał zaczynać wszystkie swoje opowieści w ten właśnie sposób, dlatego też Percy nie zwykł zwracać na nie większej uwagi. Krasnoludzki inżynier był stałym bywalcem w Karczmie Pierwszego, zwanej tak, od pamiętnej wizyty Pierwszego Sawanta przeszło trzy stulecia temu...

  • Miejsce TRZECIE: Śmierć jest początkiem końca autorstwa Natana Murlika
    To nie miało prawa skończyć się dobrze... Postacie w czarnych szatach. były coraz bliżej mnie. Słyszałem pojedyncze szydercze śmiechy i kpiny typu „I co teraz zrobisz, łowco ?” albo „To już twój koniec, niewierny głupcze”. Ich przywódca wpatrywał się tylko we mnie, nie okazując żadnych emocji. W jego prawej dłoni błysnął długi nóż z brązu. Wokół mnie zaczął rozbrzmiewać niewyraźny chóralny śpiew. Mój oprawca podchodził coraz bliżej. Jego twarz wykrzywiała się teraz w grymasie łączącym kpinę i obrzydzenie. Śpiew był coraz głośniejszy. W moje nozdrza uderzył powalający odór zgnilizny wymieszany z zapachem krwi, gdy mój przeciwnik stanął tuż przede mną.

  • AYTO autorstwa Anny Mysteriali Szymkowiak
    To nie miało prawa skończyć się dobrze... Ingerowanie w przyrodę nigdy nie kończy się dobrze. A zaczęło się tak niewinnie. Miałem wtedy 7 lat i byłem zaraz po przyjęciu do Szkoły Rycerskiej. Było słoneczne, ciepłe lato, na niebie nie było ani jednej chmurki. Pierwszego dnia wolnego od zajęć poszedłem do pobliskiego lasu.

  • TWIERDZA autorstwa Bartka Figla
    „To nie miało prawa skończyć się dobrze...” – pomyślał Vedast. Mężczyzna leżał na piaszczystym podłożu z piką wbitą w brzuch. „To nie miało prawa się udać…” – wojownik z trudem przechylił głowę, aby zlustrować otaczającą go rzeczywistość. Wokół niego po udeptanym piachu biegały grupki żołnierzy, gdzieniegdzie dostrzec można było jednego z tych cholernych mutantów, pochodnie przypięte do murów słabo jarzyły się, oddając władzę nad światłem wschodzącemu powoli słońcu.

  • HISTORIA MAGA OLIVERA autorstwa Błażeja Kuraczyka
    To nie miało prawa skończyć się dobrze. Przecież to nie możliwe. Jak to mogło się stać ? - Takie głosy dochodziły z karczmy,podczas gdy asystent maga Oliviera opowiadał o czynach swojego mistrza. Asystent nazywał się Emer var Emreys. Jego imię było znane we wszystkich zakątkach krainy Południa. Słyną z wspaniałych sztuczek, które pokazywał dzieciom na zabawach i świętach w wioskach, ale niestety zasłyna także jako pijak. Pan jego, Olivier był dobrym czarodziejem i szanowanym alchemikiem. To właśnie do niego przychodziły osoby chore, oraz cierpiące na różne schorzenia. Pomagał każdemu nie zależnie od bogactwa czy stanu w królestwie. Każdy człowiek był dla niego równy, choć nie każdy mógł trafić do niego na praktyki.

  • DO ALFFTERII autorstwa Kamili Maliszewskiej
    To nie miało prawa skończyć się dobrze… Większość skazałaby ich na porażkę… A jednak było to wielkie zwycięstwo i kluczowe wydarzenie w historii magów, elfów, smoków i zwykłych ludzi. A wszystko zaczęło się latem…

  • Opowiadanie autorstwa Karola Kota
    To nie miało prawa skończyć się dobrze... pal licho skrępowane powrozem ręce i zardzewiała żelaza klatka ograniczająca moje ruchy! Na zewnątrz odbywała się rzeź, z udziałem moich oprawców i jakichś rzezimieszków z lasu! Nie dalej jak dziesięć uderzeń serca temu widziałem na własne oczy, jak jeden z najemników ochraniających karawanę rozłupywał czyjąś czaszkę toporkiem, by chwilę potem samemu paść pod ciosem miecza. To jakieś szaleństwo, muszę uciekać jak najdalej stąd!

  • Opowiadanie autorstwa Marcina Grabysza
    -To nie miało prawa skończyć się dobrze! – zaśmiał się Berthrand - Jak większość tego co robiłem jak byłem młody – odpowiedział krasnolud Grumn – oprócz wyjęcia kła smokowi, razem z towarzyszami zjeżdżaliśmy na saniach do morza, albo na przykład robiliśmy piknik o północy na nawiedzonym cmentarzu. - Piknik?! – zdziwił się człowiek. - No cóż, to prawda, może nie było to najmądrzejsze. Ale zabawa była przednia. Mieliśmy zawody, kto zje najszybciej swoje kanapki. Wydaje się proste, ale uwierz mi, żeby jeść w nocy na cmentarzu trzeba mieć żelazne nerwy...

  • Opowiadanie autorstwa Marcina Wiśniewskiego
    To nie miało prawa skończyć się dobrze, kiedy ponownie zabrzmiał w jej uszach dzwonek telefonu. - „Dlaczego?”- przeszło jej przez myśl złudne pytanie dające nadzieję, że jest weekend lub że to natrętny dzwonek u sąsiada zza ściany. Ponowny sygnał poruszył nią jakoby silny dreszcz, który przeszył całe jej ciało. W pierwszym odruchu chciała zerwać się i wyrzucić telefon daleko, ale coś ja powstrzymywało. Nie wiedziała zbytnio co to takiego, ale czuła niemoc przeszywającą jej ciało. Czuła się drobna i bezwładna. W jej umysł wdarła się pustka i smutek.

Drugi etap Wieloetapowego Konkursu Literackiego
Opowiadania uczestników na temat: Napisz opowiadanie, gdzie jeden z bohaterów będzie... zwierzęciem".
  • Miejsce PIERWSZE: Klatka autorstwa Baśki Węgrzeckiej
    Jaś wyciągnął rękę nad niskim ogrodzeniem pomalowanym kilka lat temu na zielono. Niewielka piąstka zacisnęła się a następnie rozwarła, jakby chciał sięgnąć do siatki oddzielającej go od drapieżnika. Wilczyca stała nieruchomo wpatrzona w dziecko. Bura sierść już dawno zmatowiała. Niegdyś pełne życia ślepia przygasły dokarmiane bezczynnością.

  • Miejsce DRUGIE: Koniec jest Początkiem autorstwa Pauli "Aver" Wajgelt
    Biało. Zimno. Czuła, jak chłód kąsa jej czarny nosek, usiłuje przedrzeć się przez pokrytą czarno-popielatą sierścią skórę, wninkąć do gorącego serca bijącego w szaleńczym rytmie. Płatki śniegu pokrywały ją niemal całą, ułatwiając kamuflaż przed Nimi.

  • Miejsce TRZECIE: Ewenement autorstwa Maksymiliana Tatko
    Było ciemno, a ja byłam spóźniona. Dawno już powinnam, jak to miałam w zwyczaju czynić, gdy tylko zapadał zmrok, unikając światła ogniska oraz wzroku drabów przy nim ucztujących przekraść się w głąb obozu. Tam, wśród gęstwiny różnobarwnych namiotów należących do co zamożniejszych kupców, odnaleźć ten wyróżniający się krwistoczerwoną barwą i wstąpić doń. Tak bowiem właśnie miałam w zwyczaju czynić.

  • W POGONI ZA BRATEM autorstwa Marcina Grabysza
    - Zbiórka na placu, żołnierze! – rozległ się w koszarach krzyk kapitana straży – Ruchy, ruchy! Już po chwili wystraszeni strażnicy ustawili się w równym szeregu przed rozgniewanym przełożonym. Nie wiedzieli co chciał im przekazać, lecz widać było, że to nie pomyślne wieści. - Chciałbym wiedzieć, co też się stało z tym mordercą który jeszcze wczoraj trafił do więzienia! - Uciekł nam, panie kapitanie – odpowiedział jeden z żołnierzy.

  • Opowiadanie autorstwa Marcina Wiśniewskiego
    - I co, wyszło na moje, miałem racje jak zawsze a teraz siedzimy tu jak te kołki w ścianie. Był zły, rzucił kurtkę w kąt pokoju i usiadł na starym stołku. Noga zachwiała się niebezpiecznie i gdyby nie złapał się brzegu kominka runął by na podłogę.

  • ŚWIĘTA KSIĘGA autorstwa Zuzanny Zdunek
    Dla mnie najgorsze było chyba to, że nikt nie pamiętał od czego się zaczęło. Łatwiej jest żywić urazę do innej rasy, narodu czy klanu, gdy chociaż w legendach można usłyszeć o co poszło na początku. Ale nienawidzić tak po prostu? To trudne. Szczególnie gdy pytanie „dlaczego?” zamyka usta starszemu pokoleniu. Dorosłym wyjątkowo trudno jest się przyznać do niewiedzy, więc milczą. Już od najmłodszych lat wlewają swym latoroślom do serc nienawiść - do NICH, bo gdy dorosną już nie będą chcieli pytać.

  • ŻYWE CIENIE autorstwa Artura Teodorskiego
    Słońce leniwie chyliło się ku zachodowi nad Sawanną Środkową księżyca Nimmirnen. Fioletowy olbrzym, Ekrath, wraz ze swymi wiecznie widocznymi pierścieniami jaśniał pośród chmur. Tuż obok niego, niczym syn u boku ojca unosił się księżyc Kilevet, dom dla większości Ludzi, Krasnoludów i Wysokich Elfów. Pod rozłożystymi koronami akacji żerowali parzystokopytni, pokryci szarymi tarczkami kostnymi roślinożercy. Huk. Jeden ze stworów zanosi się przejmującym rykiem i pada. Jego stado spłoszyło się i zaczęło uciekać. Z wysokich traw wyłonił się Myśliwy i podbiegł do zwierzyny.

Trzeci etap Wieloetapowego Konkursu Literackiego
Opowiadania uczestników na temat: Napisz opowiadanie drogi, w którym tematem (głównym wątkiem) będzie podróż.
  • Miejsce PIERWSZE: Serce Pustyni autorstwa Artura Teodorskiego
    Gorący wiatr wzmógł się nad nieskończonym oceanem pisaków Rajahaanu. Ashyn’Jirra ciaśniej obwiązała twarz pustynnym płaszczem, by uchronić się przed tnącymi drobinami piasku. Była zmęczona. Podróżowała już dobre kilka dni. Ile dokładnie? Tego nie wiedziała. Czas na pustyni zlewał się i nawet licząc dni w końcu zapomina się ile już czasu upłynęło...

  • Miejsce DRUGIE: Podróż Krasnoluda autorstwa Marcina Grabysza
    Grumn usiadł przy drewnianym stole w swoim domu i zaczął spokojnie jeść kolację. Pomyślał sobie jeszcze raz o Berthrandzie. Właściwie to robił to codziennie, od momentu odjazdu człowieka, jednak te myśli nadchodziły najbardziej o tej wieczornej porze, o takiej kiedy ostatni raz go widział. Co też mogło się mu przydarzyć, szczególnie jeżeli Berthrand w pojedynkę gonił mordercę? Nie napawało to pocieszeniem…

  • Miejsce TRZECIE: Adam autorstwa Marcina Wiśniewskiego
    - Jesteś gotowy? – głos Michała brzmiał inaczej niż zwykle. Wydawało się, że jest bardziej podekscytowany podróżą niż zazwyczaj. - Jasne, możemy zaczynać – Adam tez cieszył się na te przygodę, ale jego sposób okazywania entuzjazmu był nieco mniej okazały. - Super, ruszamy, pamiętaj jesteś moim nawigatorem, mam opracowany cały plan i musimy się go trzymać, żeby na czas dotrzeć do celu. Mamy cztery godziny więc mam nadzieję, że damy radę. Wieczorem będziemy z powrotem.

  • Tam i dalej w świat autorstwa Błażeja Kuraczyka
    W odległym świecie, za morzami i wielkimi lasami, w małej krainie Shirdor mieszkał Elf imieniem Legorn. Mieszkał na wielkim drzewie na obrzeżach lasu Lothfirn. Jego domem był mały szałas na platformie na szczycie drzewa. Legorn, utrzymywał się z polowań, dzięki którym pozyskiwał mięso i skóry które sprzedawał w pobliskiej osadzie. Nasz bohater większość czasu przesiadywał w oberży która znajdowała się w ciemnej części miasta. Niestety, elf był dość rozpoznawalny w mieście, przez co każdy wiedział o nim wszystko.

  • Bohater autorstwa Konstantego Mrozowskiego
    Czym że jest podróż jeśli nie drogą - Tak zastanawiał się Bohater który właśnie podróżował. Ale nie wiedząc czym jest podróż nie mógł podróżować ponieważ nie da się umyślnie robić czegoś czego się nie umie. Najprawdopodobniej więc nie umyślnie podróżował i umyślnie szedł do pewnego celu. I tak szedł, szedł, szedł i w końcu doszedł odbywając podróż nawet o tym nie wiedząc. Ale kiedy kończymy jedną podróż natychmiast zaczynamy drugą. Są podróże które nigdy się nie koniczną a są i takie które kończą się bardzo szybko...

Czwarty etap Wieloetapowego Konkursu Literackiego
Opowiadania uczestników na temat: Napisz opowiadanie, którego głównym wątkiem jest MIŁOŚĆ.
  • MIEJSCE PIERWSZE: Opowieść o Wędrowcu i Pani Jeziora autorstwa Magdaleny Czarnoty
    Wiatr niósł swoją pieśń przez stare, rozłożyste buki i dęby. Szumiał w nich raz lekko i delikatnie, muskając ledwie najmniejsze listki, raz zmuszając ich korony do dzikiego tańca szelestów i świstów. Owe drzewa za dnia, pochylając się nad gościńcem- dawały przyjemny cień podróżnym, w nocy zaś- wykręcając swe konary w budzące uczucie niepokoju kształty, namawiały wędrowców do odpoczynku w pobliskiej, tętniącej życiem gospodzie.

  • MIEJSCE DRUGIE: Zwę się Ylan autorstwa Artura Teodorskiego
    Gdyby na Xiol było powietrze mogące przenosić dźwięki huczałoby w rytm uderzeń kilofów. Xiol był księżycem o powierzchni całkowicie pokrytej kryształami. Ich odcienie wahały się do bieli po ciemny granat i fiolet, a wraz z ich barwą zmieniała się ich cena na rynku. Choć Xiol nie miał atmosfery nad jego powierzchnią szalały nieustanne burze, zasłaniające całą powierzchnię księżyca miriadami wirujących barw. Raz po raz pęki wyładowań uderzały o powierzchnię globu. Jednak żaden z kryształów nie pękał od ich uderzenia. Działo się tak za sprawą niezwykłych właściwości owych kryształów, zwanych Xiolanitem.

  • MIEJSCE TRZECIE: Kocham Cię 26lutego autorstwa Marcina Wiśniewskiego
    „Wiem zrobiłem źle” – to była pierwsza myśl jaka przebiegła mi przez głowę. odsunąłem się od okna w którym odbijała się moja twarz. miałem jej dość, odzwierciedlała moje wnętrze – zamotane i pogrążone w pustce. Miałem ochotę uderzyć pięścią w szybę i zamienić ból psychiczny w fizyczny. Nie zrobiłem tego, perspektywa poniesienia kosztów za rozbite szkło nie była w tej chwili najlepsza.

  • Układ, najemnik i stara przyjaciółka autorstwa Marcina Grabysza
    Peric siedział skrępowany przy ścianie. Milczał i jedynie zimnym spojrzeniem omiatał pomieszczenie w którym się znajdował. Na jego środku znajdował się niewielki stolik, przy którym dwie osoby żywo i energicznie rozmawiały ze sobą. Był to Davic oraz jakiś drab którego Peric nie znał, jednak wyglądał on nieco na bandytę. Dalsza ich rozmowa, której Peric uważnie się przysłuchiwał, miała to potwierdzić.

  • Miłość Bez Granic autorstwa Błażeja Kuraczyka
    Poranek był pochmurny, całe niebo było pokryte ciemnymi chmurami. Wiatr wiał zimny jak to co dzień na północy. Od razu po przebudzeniu, poszedłem do karczmy aby zjeść strawę i popić ją gorącym miodem. Wtedy ją ujrzałem...

Piąty etap Wieloetapowego Konkursu Literackiego
Opowiadania uczestników na temat: Napisz opowiadanie o BITWIE.

  • MIEJSCE PIERWSZE - Opowieść dziadka autorstwa Magdaleny Czarnoty
    Małe stópki znaczyły grząską ziemię porośniętego bukami i dębami wzgórza. Tuż pod nimi opadłe, czerwonozłote liście złowróżbnie szeleściły, próbując jak gdyby odwieść wędrowca od upragnionego celu- małej polanki na szczycie. Niziołek biegł żwawo, przebierając krótkimi nóżkami, które zapadały się raz po raz w miękkim gruncie. Kilka razy nadepnął na szyszkę, która wbita mocno w śródstopie, zadawała przeszywający ból. Jednakże ignorował go. Nie on był teraz ważny...nie on...

  • MIEJSCE DRUGIE - Pęknięty Kamień autorstwa Artura Teodorskiego
    Khazdrag – 724 lata przed dniem dzisiejszym. Aule Khazdrag trzęsły się i huczały w rytm potężnych eksplozji. Wspaniałe monumenty, kolumnady i pałace budowane przez tysiące lat upadały w ledwie chwilę, pełne gorzkiej hańby dni, kiedy to Krasnoludy, zaślepione furią szaleństwa rzuciły się sobie do gardeł.

  • MIEJSCE TRZECIE - Norah i dzieci nekromanty autorstwa Barbary Wolsan
    Mężczyzna przedzierał się przez tłum walczących w poszukiwaniu celu. Nie miał broni ani zbroi, nie były mu potrzebne. Dopadał zajętych walką wrogów od tyłu, kolejno zadając im śmiertelne ciosy pazurami, lub wbijając im zęby w karki.

  • Bitwa o Itharos autorstwa Marysi Latanowicz Oszołomiona Tavar przyklękła na jedno kolano. Izos pewny zwycięstwa, wzniósł nad nią swoje miecze ze słońce, szykując się do ostatniego ciosu. Wtedy Seper obejrzał się na kapłanów i ujrzał wstrząsający widok – grupa młodszych kapłanów na oczach wszystkich zabijała po cichu kolejnych współbraci na murach.

  • Krainy północy autorstwa Krew i pożoga. Strach i gniew. Śmierć i zagłada. W tych paru słowach można opisać trwającą od ponad czterdziestu ośmiu lat straszliwą wojnę Północną. Ów słynny konflikt rozpoczął się w roku 324 s.w.z (sprzed wielkiej zarazy). Dzikie plemię barbarzyńców zwane Kertthagami, zaatakowało twierdzę De’frog, należącą do potężnego cesarstwa Ningruadd. Parę dni po ataku na De’frog, nadeszła odsiecz z miasta Kil’jad i starła się z hordami Kerthagamów w bitwie pod Mi’janh (3 dzień, miesiąca Wilka, 324 s.w.z).

  • Drzewo życia autorstwa Oczywiście, jak zawsze pochmurno, mglisto i pada deszcz. Ludzie pochowali się w domach. Nikt nie jest chętny pomóc żebrakom, żyjącym w starym rynsztoku. W całym mieście głucha cisza, słychać tylko krople, kapiące ma żelazne parapety domów bogaczy. Na ulicach ciemność, tylko gdzie nie gdzie światła lamp wyłaniają się z ciemności. Gdy ludzie głodowali, i zamarzali na ulicach i progach domów, burmistrz miasta ucztował. Siedział w swoich komnatach, pląsając z ladacznicami, między dzbanami z winem, jak w bandyckiej oberży. Nie dość, że w mieście panował głód, choroby i nadmiar żebraków, miasto miało problemy polityczne. Gdy biedacy ledwo żyli, bogaci mieszkańcy wciąż się bogacili na ich krzywdzie.

  • Sprawiedliwości stanie się zadość autorstwa Davic znajdował się w oberży „Pod wrednym goblinem”. Naprzeciwko niego siedział wysoki i umięśniony człowiek. Na plecach nosił dwa potężne miecze. Jego wzrok był bystry i przenikliwy, ale było w nim też coś bezwzględnego. Coś co ktoś nie znający jego zawodu mógł nie zrozumieć.

  • Świst autorstwa Świt dnia świętego Kryspina był bardzo mokry, jak to zwykle bywa po tak silnych, jesiennych burzach. Słońce wschodziło, oświetlając spłukaną deszczem ziemię. Na prawo i na lewo od naszych pozycji był las. Z przodu tylko szeroki na dwa tysiące stóp pas łąki. Za nim stali Francuzi. Jedli w spokoju śniadanie. Z przodu widać było bure stroje piechoty miejskiej i chłopskiej.

  • Zawsze autorstwa -Walczysz?
    – -Walczę, ciągle walczę –
    -Ale po co? –
    -Jak po co? Bo muszę, moje życie to walka! –
    -Jasne, wieczna walka tylko o co?
Szósty etap Wieloetapowego Konkursu Literackiego
Opowiadania uczestników na temat: Napisz opowiadanie, którego głównym wątkiem jest BAL.
  • Bal autorstwa
    Łzy miarowo opadały na wilgotną, błotnistą ziemię, która pod osłoną nocy wydawała się czarna, niczym heban. Świecił księżyc, a w pałacowym ogrodzie gdzieniegdzie słychać było kumkanie, dochodzące ze stawu. Cisza. Tylko od strony zamku raz po raz dochodziły odgłosy donośnych toastów. Świerszcze delikatnie cykały w trawie, jak gdyby bojąc się zakłócić spokój ogrodu, w którym zieloność trawy spotkała się z błękitem sukni i czerwienią krwi, tworząc piękny, choć martwy już dywan.

  • Jezioro autorstwa
    Była noc. Księżyc układał się na niebie swoim pełnym obliczem. Jego blask odbijał się od tafli spokojnego jeziora. Lilie wodne rozkładały swoje liście na błękicie wody, a pałki kłaniały się nisko na brzegu. Pierwsza na liść wyszła żaba. Nadęła swoje ogromne poliki i głośno zarechotała.

  • Ku czci Mabh autorstwa
    Na polanie zbierała się coraz większa grupa ludzi. Byli to głównie młodzi, krzepcy mężczyźni. Ubrani byli w płócienne spodnie lub skórzane przepaski. Wszyscy mieli wymalowane na ciałach znaki rodów, z których pochodzili, i dodatkowe niepowtarzalne wzory oznaczające ich osobiste osiągnięcia. Żaden z nich nie zabrał broni ani zbroi, bo noszenie ich było oznaką słabości. Prawdziwi wojownicy zabijali własnymi rękami, tylko kobietom i dzieciom pozwalano na używanie dodatkowego „sprzętu”.

  • Nowy cesarz autorstwa
    Słońce leniwie chyliło się ku zachodowi rozświetlając Ekratha i jego pierścienie milionami krwawo złotych refleksów. Niesamowity teatr świateł przenosił się na powierzchnię i oświetlał potężną stolicę Cesarstwa Świtu – Tile Caer.

  • U pana Sialloni autorstwa
    Berthrand, Peric oraz Grumn, trzej przestępcy z Birki których Marled rozpoznał jako poszukiwanych i bardzo niebezpiecznych, zostali wprowadzeni na plac przed więzieniem. Tam czekały na nich trzy szubienice. Przed nimi zebrał się niewielki tłum gapiów. Niedaleko stali także pozostali: Amand, Ulfgar, Brad oraz Irina, którzy również zostali tam przyprowadzeni, aby zobaczyli co stanie się, jeżeli prawo nie będzie należycie szanowane.
Siódmy etap Wieloetapowego Konkursu Literackiego
Opowiadania uczestników na temat: Napisz opowiadanie, którego głównym wątkiem jest RYTUAŁ.
  • A niech cię licho... autorstwa Pauli Wajgelt
    Wiatr wraz ze swym wyciem przynosił ludzki gwar z placu i przemykał się po zamku Oleśnickich, roznosząc po nich woń maja. Służba przemykała się korytarzami, starając się nie zwracać uwagi na kłótnię panów tejże ziemi. A słychać ich było chyba aż w sąsiedniej wsi.

  • On autorstwa Marcina Wiśniewskiego
    Kiedy Adam wszedł zrobił to tak cicho, że nikt prawie go nie zauważył. Dziewczyny z pierwszej ławki spojrzały przez chwile poruszone tym, że ktoś zjawił się w ich pobliżu. Szybko jednak wróciły do swoich zajęć. Zadzwonił dzwonek na przerwę. Adam powoli wstał i podszedł do nauczycielskiego biurka.

  • Pierwsze polowanie autorstwa Artura Teodorskiego
    Światło Ekratha i Trzech Białych Sióstr przebijało się przez z trudem przez gęste korony egzotycznych drzew. Dżungla nocą była bardzo cicha, tylko nieliczne dźwięki nocnych ptaków i przebiegających w poszyciu małych stworzeń mąciły spokój nocy. Przerażająca, pochłaniająca rozum i siłę cisza. Pośród niej czworo młodych współplemieńców przedzierało się przez gąszcz, torując sobie drogę mieczami i nożami.
Ósmy etap Wieloetapowego Konkursu Literackiego
Opowiadania uczestników na DOWOLNY temat.
  • ZWYCIĘSKIE OPOWIADANIE - Domena autorstwa Artura Teodorskiego
    Lucjusz van Drak ocknął się tuż po zachodzie słońca. Wstał z łóżka, rozciągnął się. Już trzeci dzień spał w tej podrzędnej gospodzie, gdzieś na południu Nimirnnen. Prowadził ją przemiły krasnolud, najpewniej z Nowego Imperium, ale wyraźnie brakowało mu środków na poprawienie biznesu. Lucjusz czuł, że tej nocy opuści tę gospodę na dobre. Zebrał swoje rzeczy i zszedł na dół.

  • Jantar autorstwa
    Dawno, dawno temu, a może całkiem niedawno w ubogim domku nad brzegiem morza żył chłopiec o imieniu Marcin. Młody był jeszcze, ale do pomocy ochoczy i uczciwy. Ojca Marcin nie pamiętał, poszedł dawno w świat i słuch po nim zaginął. Matka ciężko pracowała, żeby chałupa jak tako wyglądała i żeby chleba codziennego im nie zabrakło.

  • Narada! autorstwa Macieja Nowaka
    Izba była całkiem wygodna, pomyślał Owizor Rożenek, rozglądając się po pomieszczeniu na wypadek zapomnienia o jakichś dokumentach, które nie powinny ujrzeć światła dziennego.
Powrót do spisu treści
Opowiadania z uniwersum Silberbergu:

  • Áni apsene - Powój
    Odkąd pamiętam, widok letniego nieba przywoływał uczucie bezpieczeństwa. Nie ważne czy obserwowałem je na szlaku, czy też przedzierając się przez piaski Asury. Nasączone ciepłem promienie słońca pieściły skórę twarzy, przywołując to, co najlepsze. Delikatny las kolumnady w Ando Tasar, szum strumienia wijącego się poprzez świątynny ogród. Spokój i bezpieczeństwo murów Aenthil. Ale Aenthil już nie ma. Spłonęło. Tak jak nasze marzenia. Prawda Ethelien? Ty jesteś imbë… pomiędzy. Teraz, a wtedy. Już mnie nie rozumiesz.

  • Mała Laro w Podziemiach- Marysia Lantanowicz
    Siedziałam już trochę długo, oczy mi się zamykały. Raz czy dwa zdawało mi się, że widzę, jak coś lub ktoś porusza się po drugiej stronie jaskini, ale pewnie to nieprawda…Na wszelki wypadek wstałam jednak, przeszłam dokładnie całą jaskinię i obejrzałam ze wszystkich stron. Za dużym kamieniem po drugiej stronie odkryłam jeszcze jedną dziurę, już trochę większą, jednak nie przeszkodziło mi to i poszłam ją zbadać. Po drugiej stronie zauważyłam, że podarłam sobie moją spódniczkę. Nie szkodzi, mama mi ją zszyje, szkoda tylko, bo to mój ulubiona. Korytarz, w którym się znalazłam, był na tyle wysoki, że mogłam w nim stanąć, zrobiłam więc to i otrzepałam się. Przesunęłam się na bok, by więcej małego światła wpadło do tej dziury i mrużąc oczy, rozejrzałam się. Korytarz był też wysypany kamyczkami, ale te były inne, bardziej kanciaste, prześwitujące i przeźroczyste, lecz miały ciemne kolory.

  • Na Ścieżce Świtu- Artur Teodorski
    U Lothela wywoływały tylko niesmak i tęsknotę. Choć jego kasta i rola w społeczeństwie Aenthil sprawiała, że znaczą większość swojego życia spędził w leśnych ostępach, wciąż miał w głowie obrazy niegdysiejszego Aenthil. Aenthil z czasów, zanim Puszcza pożarła jego lud. Pamiętał wspaniałe miasta pośród koron drzew i kryształowych strumieni. Radosne twarze wiecznie młodych, wielowiekowych istot. Co pozostało z tego wszystkiego? Rzędy ściśniętych obok siebie, budowanych w pośpiechu wież, wyglądających jak rachityczne drzewa. Masa zdesperowanych, pozbawionych wszystkiego istot, na których wychudłych twarzach widać tylko beznadzieję.

  • Opowieść w opowieści- Marcin Grabysz
    Kobieta będąca świeżo upieczonym oficerem miejscowych służb porządkowych skarciła wzrokiem niższych rangą kolegów ze straży, wyciągających ochoczo ręce po napełnione kufle. Nienawidziła prowadzić śledztwa w takim miejscu. Każdego świadka powinno się zawlec do lochu, przesłuchać i przetrzymywać tak długo, aż znajdzie się przestępca. Teraz te nowe zasady skrybów siedzących za biurkiem wyższym niż oni sami: „Podczas śledztwa nie mogą ucierpieć postronni, bla, bla, bla.” Podobno gdzie indziej się tak nie cackają. Tylko tu w Ofirze… ech.

  • Perypetie młodego medyka- Antoni Wyka
    Gnali jak szaleni przez miasto. Maester Hilfer ledwie trzymał się na koźle. Na brukowanej drodze ambulans trząsł jakby miał się rozlecieć, a woźnica nadal popędzał konie. Gdy dojechali na miejsce zauważyli tylko rybaków stojących ze szpadlami nad plamą świeżo rozkopanej ziemi. Obok, na brzegu, dogasał elficki okręt. Uzdrowiciele szybko podbiegli do wraku i zaczęli go przeszukiwać. Irytował ich stoicki spokój gapiów za plecami.

  • Skład minerału numer 13- Karol Kot
    Poczuł stuknięcie w podeszwę swojego buta. Znak że Nirav też pokonał to wąskie przejście o które zniszczył swój rękaw. Znak że mógł ruszać dalej. Wyciągnął lewą dłoń i zaczął powoli pełznąć w kierunku wyjścia, ocierając łokciami o ścianki tunelu. Doczołgał się przed otwór, do którego wpadał zacinający deszcz. Z ulgą powitał wreszcie zimną wodę na skórze, po godzinie brodzenia w ciepłej i zatęchłej wodzie zbierającej się w tych ruinach. Wyciągnął rękę i schwycił krawędź otworu by się z niego wydostać

  • Śpiew Matki- Aver
    W tym momencie wszystkie oczy zwróciły się z nadzieją na postać siedzącą dotychczas na bukszprycie. Elfka machała powoli nogami, jak mała dziewczynka siedząca na murku. Wydawała się nie przejmować faktem, że właśnie skończyły się zapasy słodkiej wody, Vekowar prawdopodobnie był o wiele mil za daleko, a w dodatku już którąś godzinę stały w tej dziwnej mgle, której wiatr ani myślał rozwiać. Nikt jej nie przeszkadzał. Wiedziały, w czym rzecz. Przecież każda z nich za kimś tęskniła.

  • Dolina Sankary - Barbara "Powój" Węgrzecka
    Kiedy pozbierano szczątki staruszki, wciąż nie mógł się nadziwić jak uparci potrafią być ci ludzie. Każdego dnia postępowali coraz dalej, zajmując ich ziemie. Oferowali im dołączenie do ich wspólnoty, do poznania ich bogów. Ale oni woleli wzywać swe bożki wierząc w ich siłę. A potem umierali, zdziwieni, że te słabe istoty nie chcą udzielić im swej pomocy. Głupcy, uparci głupcy.

  • Mury Caer - Artur "Elidis" Teodorski
    Nawet nie zwrócił uwagi kiedy trafił pod umocnienia. Ocenił je krytycznym wzrokiem. Mury miały wysokość dziesięciu metrów i szerokość trzech, zbudowano je z drewnianych skrzyń wypełnionych twardą bagienną gliną i kamieniami, a następnie pobielono. Były solidne, mogły oprzeć się ogniowi i machinom wojennym. Krążyła też plotka, że znajdujące się w mieście Tawanien za wstawiennictwem Silvy złączyły boki skrzyń, jakby wyrosły jako całość i zwiększyły wytrzymałość drewna.

  • Tylko przeżyć - Natan Murlik
    Któż mógł przewidzieć reakcję żołnierzy czerwonego tymenu na decyzję księcia? Któż mógł przewidzieć, że będą złorzeczyć, przysięgać, że się nie poddadzą, pluć pod nogi zapołudniowcom. Nikt tego nie przewidział. Nikt też nie przewidział, że tylko nieliczni tak naprawdę się zbuntują. Nikt nie przewidział, że Orin, jeden z najmłodszych żołnierzy, usłyszawszy o nadchodzącej kapitulacji, porwie miecz i wybiegnie na ulice Akwirgranu. Nikt nie przewidział, że ten dzielny młodzieniec pobiegnie pod bramy miasta, gdzie książe Arnulf klękał przed najeźdźcami. Nikt nie przewidział, że samotnie się rzuci na wroga, by walczyć. O wolność, tradycję, honor...

  • Powrót do spisu treści
    Sesje RPG 2018/2019:

  • Opowieść o nierozważnym wilku - Jędrzej "Onfis" Manikowski
    Ciszę nocy przerwało wycie wilka. Chwilę później samo zwierzę przebiegło przez plamę księżycowego światła. Gdyby ta scena miała jakiegoś świadka poza usychającymi, krótkimi kępami trawy, na pewno zdziwiłoby go kilka rzeczy.
  • Powrót do spisu treści
    Wywiady:

  • Rozmowa z Magdaleną "Prim" Czarotą
    Studentka Edukacji Artystycznej na Akademii Muzycznej w Krakowie na specjalności rytmika, nauczyciel rytmiki i akompaniator w szkole baletowej oraz przedszkolach i żłobkach, prowadzący zajęcia dla ponad 100 dzieci. Dyrygent w zespole chóralnym. Aktor amator, próbujący znaleźć swoją drogę. Dorywczo twórca artykułów i opowiadań oraz dziwnych pop-artowych obrazów, pianistka i kompozytor.

  • Rozmowa z Jędrzejem "Onfisem" Manikowskim Już wkrótce!
    Student Prawa, aktualnie na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie zajmuję się również debatami oksfordzkimi. Pełnoetatowy ojciec świnki morskiej, oraz srebnogórskie Ying i Yang.

  • Rozmowa z Arturem "Elidisem" Teodorskim Już wkrótce!
    ...
  • Powrót do spisu treści
     

    obozy
     
    STREFA FORMALNOŚCI

    CENY, TERMINY, REZERWACJA
    Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
    OBOZY-WAKACYJNE.pl
     

    obozy
     

    Tutaj znajdziesz aktualny
    FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
    na nadchodzący larp.
     

    facebook
     
    Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
     

    kortunal
     
    Organizator:

     

    Baza WAROWNIA
     
    Nasza kwatera larpowa
    WAROWNIA

     

    Logowanie
     
    Nazwa Użytkownika

    Hasło



    Zapomniane hasło?
    Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
     

    Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
    Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.