Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze świata gry.
 

obozy
 

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:





 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

A niech cię licho... - Paula Wajgelt
 
„A niech cię licho...”



Wiatr wraz ze swym wyciem przynosił ludzki gwar z placu i przemykał się po zamku Oleśnickich, roznosząc po nich woń maja. Służba przemykała się korytarzami, starając się nie zwracać uwagi na kłótnię panów tejże ziemi. A słychać ich było chyba aż w sąsiedniej wsi.
- Nie wyjdę za niego - stwierdziła Anna i złożyła ręce na piersiach - ani mi się śni!
Konrad pufnął z niezadowoleniem i przewrócił oczami, po czym zmierzył swą siostrę zawistnym wzrokiem. Niby taka drobna i młodziutka, a jednak miała charakterek, nie ma co. Stawiała mu się w wielu sprawach, i za często jej odpuszczał. A teraz tak bardzo tego żałował. Westchnął ciężko i kontynuował rozmowę, starając się nie wybuchnąć.
- Wyjdziesz. Tego chciał ojciec, tego chcą Wilczyccy, tego chcę ja. I tutaj nikogo nie obchodzi twój kaprys, siostrzyczko - stwierdził zimnym niczym wiatr za oknem głosem. Mierzyli się chwilę wzrokiem - kasztanowe źrenice przeciw lodowym studniom. W końcu Anna zmrużyła niebezpiecznie oczy, w których zatańczyły iskierki wściekłości.
- Jeszcze postawię na swoim. Zobaczysz - wysyczała niczym wściekła kotka i pobiegła do swej komnaty.
Konrad jedynie prychnął i poszedł w przeciwną stronę, mnąc w ustach przekleństwa w kierunku swej siostry. Tuż przed przejściem do kaplicy stanął i odetchnął, starając się oczyścić umysł z gniewu i grzechu. Miał dziś jeszcze liturgię do odprawienia, więc złość była tu jak najbardziej nie na miejscu.

***

Służba już posnęła, kiedy na zimnej posadzce w komnacie Anna kończyła wysypywać popiołem heksagram. Na każdym z jego krańców zapaliła ziołową świecę, w powietrzu zapachniało macierzanką i miętą. Pośrodku, w małym okręgu, spał Miedziak - szczeniaczek Konrada, tuż obok niego leżała kamionkowa misa. Dziewczyna, ubrana jedynie w jasne, cienkie giezło, chwyciła nóż, którego używano do krojenia mięsiw i weszła do kręgu. Uklękła przy psie i chwyciła go za kark. Nie obudził się, ziółka uspokajające dosypane do posiłku skutecznie go uśpiły. Chwilę zastanawiała się, co zrobić teraz. Diabły raczej nie mówią po polsku... Zmarszczyła brwi, po czym powiedziała drżącym głosem:
- Venite nuntius meam igni vocant. Venis, qui conterat beatitudinem. Venis, scientes initio temporis. Offero tibi victima. Voco: venis! - przy ostatnim "przybądź" poderżnęła gardło szczeniakowi. Krew trysnęła jej na ręce, ubrudziła giezło i spłynęła do misy. Pies nawet nie pisnął, jedynie otworzył oko i spojrzał z wyrzutem na dziewczynę, tak, jak tylko psy potrafią. Anna przełknęła ślinę i odwróciła wzrok. Czuła gęstą, gorącą juchę spływającą po jej ciele. Wokół była cisza. Nic szczególnego się nie działo.
Naraz, coś skrzypnęło, jakby otwierające się drzwi. Księżniczka zadrżała, po czym odwróciła się powoli. W blasku świec coś wylazło ze skrzyni stojącej przy łożu i zbliżało się do siedzącej dziewczyny. Było drobne i niskie, jakby zgarbione. Gdy światło padło na jego twarz, dziewczyna wrzasnęła i przewróciła się, rozlewając krew z misy na klepisko. Była to bowiem twarz straszliwie wychudzonej kobiety, której kości niemalże wychodziły na wierzch. Oczy miała przesłonięte bielmem, siwe włosy wisiały w strąkach. Była ubrana w podartą suknię niegdyś żółtawego koloru. Nie miała butów. Uśmiechnęła się upiornie i podeszła do dziewczyny.
- Wezwałaś mnie, więc jestem, moja droga - wyszeptała uwodzicielsko, co dawało dość groteskowy efekt w połączeniu z jej ciałem - czegóż chcesz od Pani Nieszczęścia? Własnej sławy? Czyjegoś upadku? A może... - zbliżyła twarz do jej twarzy i oblizała lubieżnie popękane wargi długim językiem - potrzebujesz czegoś, co nakłoniłoby twego kochasia do porwania cię do jego alkowy miast ichniej nudnej żony? Wystarczy jeden podpis, a wszystko, czego pragniesz, się spełni...
Dziewczyna czuła mdlący zapach śmierci wydobywający się z ust diablicy. Coraz mniej się jej to wszystko podobało. Ale teraz... nie było odwrotu. Przełknęła ślinę, starając się nie oddychać tym odorem.
- Tak, pani... Ja... - przymknęła oczy. Zacisnęła dłonie w pięści i stwierdziła ze zdecydowaniem - Chcę być wolna. Chcę przestać być maskotką w rękach ojca i brata - otworzyła oczy. Nie było w nich strachu, jedynie mocne postanowienie.
Diablica uśmiechnęła się złowrogo i zaczęła krążyć wokół siedzącej nadal na podłodze dziewczyny, taksując ją wzrokiem. Zanurzyła palce w krwi rozlanej po kamieniach, spróbowała. Mruknęła z aprobatą. W końcu stanęła przed Anną, a zza resztek gorsetu wyciągnęła zapisany kanciastymi literami zwój i czarne pióro. Przejrzała pobieżnie zapisany tam tekst, po czym przeniosła wzrok na dziewczynę.
- Jest jeszcze jedna sprawa. Czym zamierzasz zapłacić? To, czego żądasz, ma wysoką cenę... - w białych oczach zalśniło pożądanie. Anna, nie zastanawiając się wiele, rzuciła:
- Czego zapragniesz, pani! Zrobię wszystko, co rzekniesz!
- Wstań - rozkazała nieznoszącym sprzeciwu tonem. Dziewczyna poczuła ukłucie strachu, jednak wstała. Powiało nienaturalnym chłodem. Diablica podeszła no niej, uważnie obserwując. W końcu stanęła przed nią i uśmiechnęła się spróchniałymi zębiskami.
- Nadasz się... A więc zapisuję, co następuje - rozwinęła cyrograf i zaczęła skrobać piórem po pergaminie, mrucząc pod nosem - w zamian za dożywotnią wolność i odcięcie się od brata i ojca, ja, Anna Magdalena Dagmara z Oleśnickich... - resztę Licho wymruczała w dziwnym, szeleszcząco-skwierczącym języku, z którego dziewczyna zrozumiała jedynie swoje imię. W końcu demon wyciągnęła w jej stronę pergamin i pióro.
- Podpisz się tam niżej, moja droga – widząc, jak Anna rozgląda się za inkaustem, zachichotała – po prostu się podpisz, kochanie. Ja zrobię resztę.
Księżniczka już dawno zauważyła iskierki chciwości w oczach diablicy, jednak teraz demon aż cała drżała z podniecenia. Dotknęła ostrą końcówką pióra pergamin i zaczęła pisać. Z każdą literą czuła się coraz lżej. Nareszcie uwolni się od tych, którzy traktują ją jak jałówkę przeznaczoną na sprzedaż...
Ledwie skończyła podpis zamaszystym ogonkiem, a Licho wydarła jej cyrograf z ręki i zanosząc się paskudnym śmiechem schowała go za pazuchę sukni. Anna poczuła nagle, że ciało odmawia jej posłuszeństwa. Nie była w stanie poruszyć nawet małym palcem, po prostu stała w środku heksagramu naprężona jak struna lutni.
- A teraz... - diablica zanurzyła kościste dłonie w krwi pozostałej w misie i palcem zaczęła malować tajemnicze znaki na czole i nagich ramionach dziewczyny. Każdy dotyk płonął żywym ogniem, lecz Anna nie była w stanie nawet pisnąć. W końcu Licho stanęła przed nią, pogłaskała ją po policzku niemalże pieszczotliwym ruchem. Ostatnim, co dziewczę usłyszało, był łagodny głos szepczący jej prosto do ucha:
- Teraz po prostu zaśnij, kochanie...

***

- Panie...
Niepewność i strach w głosie Marii sprawiły, że Konrada przeszedł dreszcz. Mało kiedy zdarzało się, by stara służka bała się coś mu przekazać, a jeśli już tak się działo, to nowiny rzeczywiście musiały być koszmarne.
- O co chodzi, Mario?
Służka spojrzała prosto w oczy swemu panu i wyszeptała:
- Anna zniknęła.
Konrad wyglądał, jakby spadł na niego wyjątkowo ciężki głaz. Chwilę zajęło mu otrząśnięcie się z szoku, po czym wrzasnął:
- JAK TO „ZNIKNĘŁA”?! LUDZIE NIE ZNIKAJĄ OT TAK! MACIE JĄ ZNALEŹĆ, JASNE?!
Służka zgarbiła się, przez co wyglądała na jeszcze starszą niż normalnie i tylko kiwała na znak, że rozumie wykrzyczane rozkazy. W końcu Konrad opamiętał się i zamilkł. Z jego szarych oczu biła zimna wściekłość.
- Po prostu ją znajdźcie. Powiedz Sławomirowi, niech organizuje obławę. Nie mogła uciec daleko.
Maria kiwnęła głową po raz ostatni i wyszła z komnaty. Pan na Oleśnicy jedynie westchnął głęboko i zaczął rozmyślać nad karą dla młodszej siostrzyczki.

***

Z daleka słyszała okrzyki drużynników, jednak nie przejęła się tym zbytnio. Skryła się za jedną z chat i przymknąwszy kasztanowe oczy skoncentrowała się. Z ust popłynęły ciche, szeleszczące słowa i już po chwili zamiast wcale pięknej młódki pod ścianą z drewnianych bali siedziała jednooka starowinka w łachmanach. Drobnymi kroczkami wyszła na trakt i szła dalej. Konnica rozproszyła się po całej wsi, i tak jak wcześniej się domyśliła, jeden z nich podjechał do niej. Coś w jej myślach, jakieś nikłe wspomnienie szarpnęło się, poznając w osobie woja starego przyjaciela, Wronimira.
- Hej, babciu, widziałyście może ostatnio księżniczkę Annę?
- A cóż takiego się stało, synaczku - zamamlała staruszka – że jakiejś Hanny szukacie?
- Anny, babciu, Anny. Siostry wielmoży Konrada Oleśnickiego, pana na tych ziemiach. Widziałyście ją kiedy? Od kilku dni szukamy tej panny i nijak znaleźć nie możemy.
Staruszka podrapała się po głowie.
- Widziałam jak na skraju lasu poszarpaną dziewkę wilcy ostawili. Takie o świecidełko przy sobie miała – wyciągnęła zza pazuchy pięknie zdobioną broszę z motywami roślinnymi i wcisnęła ją mężczyźnie – ale raczej nic już z jej ciała nie zostało - zacharczała i odeszła, zostawiając skonsternowanego woja na drodze. Dopiero w lesie pozwoliła sobie na ponowną zmianę postaci i westchnienie ulgi. Co prawda musiała pozbyć się tej pięknej broszki, ale jeśli to było ceną zaniechania pościgu, to było warto. Pieniądze można zdobyć na wiele różnych sposobów... Przecież jest znów młoda i piękna, nieprawdaż? A jak wiadomo, kobieta największego zła jest siedliszczem...
Zachichotała i ruszyła dalej przez las, nie oglądając się za siebie.
 

Komentarze
 
Brak komentarzy.
 

Dodaj komentarz
 
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 

Oceny
 
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

obozy
 
Nowość!

Historie, przewijające się przez więcej niż jedną fabułę.
 

obozy
 
Tu znajdziesz pliki z podręcznikami do druku

Dla magów, kapłanów i innych.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.