Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze swiata gry.
 

obozy
 
Nowość!

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:






 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

Norah i Dzieci Nekromanty -
 
Norah i Dzieci Nekromanty


Mężczyzna przedzierał się przez tłum walczących w poszukiwaniu celu. Nie miał broni ani zbroi, nie były mu potrzebne. Dopadał zajętych walką wrogów od tyłu, kolejno zadając im śmiertelne ciosy pazurami, lub wbijając im zęby w karki. Nieprzyjaciele starali się unikać walki w zwarciu z jego pobratymcami, zdecydowanie łatwiej było ich pozbawić życia z odległości. Ale mężczyzna niespecjalnie przejmował się strzelcami, skupiał swoją uwagę na zabijaniu. Dopaść, ugryźć, rozszarpać. Każda walka była dla niego tym samym, monotonnym schematem. Pocieszał go jedynie fakt, że im szybciej upora się z wrogami, tym szybciej wróci do domu, do swojej żony i córki. Na samą myśl o nich, pojawiał mu się lekki uśmiech na twarzy. Dla nich zaciągnął się do wojska. Pensja jego ukochanej nie starczała na utrzymanie rodziny, a chciał zapewnić obu najważniejszym w jego życiu kobietom jak najlepsze warunki. Chciał spełnić marzenia swojej żony o wielkim domu i swojej córki o kucyku. Nie widział sensu w ani jednym pragnieniu ani drugim, ale skoro miało to je uszczęśliwić …
Kolejny zadany cios, kolejne odebrane życie. Twarze wrogów zlewały się mężczyźnie w głowie w jeden obraz. Najłatwiej było mu nie myśleć o wrogach jako o istotach żywych, wrażliwych na ból. Może nawet mających swoje rodziny?
Nagle poczuł zimną stal przeszywającą jego bark. Zawył z bólu i szybko odwrócił się pełen wściekłości. Około 15 metrów za nim, stał łucznik, mierzący w jego kierunku. Mężczyzna próbował odskoczyć w bok, ledwo zdołał uniknąć następnego strzału, wpadając na kilku walczących obok. Zaklął pod nosem próbując się podnieść. Mentiri stojący najbliżej niego wymierzył mu silnego kopniaka w brzuch, następnie tnąc go ostrzem swojego miecza na oślep.

***

Było już późne popołudnie. Wojska Silvestra szybko traciły przewagę liczebną, bo nie były to istoty przyzwyczajone do starć w pełnym słońcu. Ich skóra była blada i bardzo wrażliwa na poparzenia. Zostali wywabieni przez armię dowodzoną przez generał Norah, z bezpiecznych i ciemnych jaskiń.
Zanim Mian, stwórca istot został zamordowany, były one bardzo podobne z wyglądu do ludzi. Odróżniała ich tylko wyjątkowa uroda i długowieczność. Nie wiele było wiadomo o tym, w jaki sposób powstały. Ten, który tchnął w nie życie był nekromantą, co dla wielu ludzi było wystarczającą informacją do tworzenia plotek.
Były doskonałymi szpiegami i skrytobójcami, nierzadko również wspominano o nich jako o kusicielach. Ile to żon i ile mężów tłumaczyło się swoim małżonkom „to nie moja wina, to Mentiri mnie omamił/omamiła” (rzecz jasna ta wymówka nie była zbytnio wiarygodna, bo wiele osób jej nadużywało).
„Dzieci” nekromanty stały się jedynie cieniem tego, czym były kiedyś. Ich obecny dowódca, Silvester, nie potrafił zapewnić im całej energii, której potrzebowały do życia. Był zaledwie uczniem, któremu mistrz nie zdążył przekazać swoich tajemnic przed śmiercią.

***

Norah obserwowała przez lunetę toczące się pod wzgórzem walki. Ujrzała kolejnego wojownika z oddziału zmiennokształtnych padającego od strzału wroga. Westchnęła ciężko.
- Za szybko odkryli słabość naszych futrzaków. Po powrocie do garnizonu trzeba przeszkolić ponownie i uzbroić to, co z nich zostanie.
- Osobiście uważam, że rekrutowanie ich nigdy nie było dobrym pomysłem – mruknął Logan. – Zestrzelenie tępego osiłka zamiast wdawania się z nim w walkę w zwarciu jest dość oczywistym wyborem…
- Teoretycznie tak. Ale nadal są najbardziej skuteczni w walce. Porównaj sobie ich wyniki z przeciętną piechotą. – odparła kobieta unosząc lunetę na wysokość oczu – Uszy do góry. Choćby ściągnęli tu samą straż przyboczną Silvestra, Mentiri nie mają szans wygrania tej potyczki.
Norah opuściła lunetę i odgarnęła włosy zawiane na twarz przez wiatr. Była szczupłą, stosunkowo młodą kobietą. Miała długie do pasa włosy, związane w niedbały warkocz. Rzadko brała udział w walkach, zwykle tylko je obserwowała i wydawała polecenia z bezpiecznej odległości.
Kiedyś należała do IV oddziału, zajmującego się skrytobójstwami, szpiegowaniem i innymi zadaniami „specjalnymi”. Nikt nie znał prawdziwej natury Mentiri tak jak ona. Odpowiedzialna była za szpiegowanie samego Miana, wielkiego stworzyciela, który później zginął z jej ręki. Pamiątką tego zdarzenia było czarne znamię wijące się wokół jej prawicy, mające początek na wewnętrznej stronie dłoni, zwężające się ku łokciowi. Żaden z uzdrowicieli ani magów, nie był w stanie stwierdzić jak ono powstało, ani co oznacza.
Kobieta nigdy nie chciała rozmawiać o szczegółach tej misji, bo pozostawiła ona zauważalną szramę zarówno na jej ciele jak i psychice. Mimo że oficjalnie Norah nosiła tytuł generała, większość decyzji podejmowała w porozumieniu ze swoim bratem, Loganem. Był on doskonałym taktykiem, jednak brakowało mu charyzmy i nie był zbytnio lubiany przez podwładnych swojej siostry.

***

Mężczyzna czuł niesamowity ból.

Większość ran, które zadał mu Mentiri, była płytka i pozornie niegroźna. Pozornie, bo zarówno strzały jak i ostrza wroga były nasączone trucizną, której efekt odczuwalny był dopiero po dobie od zaaplikowania. Był to pomysł Silvestra, który zdawał sobie sprawę z tego, że jego wojownicy byli słabi i nie mieli by najmniejszych szans w „honorowym” starciu. Celem każdego z nich, było nie zabijanie czy dobijanie wrogów, a zadanie ciosów największej ich liczbie. Była to nowa taktyka, nieznana jeszcze przeciwnikom. Wymagała poświęcenia setek, jak nie tysięcy istnień, ale Silvester nie liczył się nigdy z dobrem Mentiri. Interesowała go tylko zemsta.

Po krótkiej chwili, mężczyzna odzyskał pełną świadomość i kontrolę nad swoim ciałem. Szybko zerwał się na nogi, rozglądając się w poszukiwaniu łuczników. Dostrzegł kątem oka zmasakrowane zwłoki, prawdopodobnie należące do Mentiri, który go postrzelił. Zmiennokształtny przypomniał sobie o ranie, którą odniósł. W miejscu, w które wbiła się zdradziecka strzała, pozostała jedynie lekko krwawiąca dziura.. „Jak długo byłem nieprzytomny?”, pomyślał.
Walka nadal trwała, a szala zwycięstwa coraz bardziej przechylała się na stronę wojsk generał Norah. „Musimy dobić tych imbecyli przed zmrokiem”. Mężczyzna odmówił krotką modlitwę i wmieszał się w tłum walczących w poszukiwaniu ofiar.

***

- To już koniec? – zapytała ze zdziwieniem Norah – coś wyjątkowo szybko się z nimi uporaliśmy.
- Raedimus ze swoimi pomocnikami już zajęli się opatrywaniem rannych. Do wieczora sporządzą spis poległych. – powiedział Logan, nie zwracając uwagi na pytanie siostry.
- Dobrze. Spalcie zwłoki Mentiri. Ewentualnych rannych przesłuchajcie i… - generał nie dokończyła zdania. Zwiesiła głowę.
- Domyślam się. Ale nie rozumiem twojego sposobu myślenia. Od dobrych siedmiu lat śmierć nie jest ci obca. Zabijałaś. Twoje wojska zabijały. A przez gardło ci nie przejdzie prosty rozkaz „To co ze śmieci zostało przesłuchać i spalić. O, albo nawet spalić żywcem. To byłoby zabawne”…
- Logan! – stanowczo krzyknęła Norah – ucisz się z łaski swojej. To nie jest temat do żartów. Oni nie są bezmyślnymi ożywieńcami. Mentiri też czują. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla ciebie.
Taktyk mruknął coś pod nosem. Prawdopodobnie obraźliwego, ale kobieta nie zwracała już na niego uwagi. Ostatni raz rzuciła okiem na pole bitwy, złożyła lunetę i zaczęła kierować się ku swoim wojskom by pogratulować im dobrej walki. Jeszcze nigdy tak szybko nie udało im się uporać z tak licznym oddziałem wroga. „Za bardzo się przejmuję, powinnam cieszyć się razem z nimi a nie doszukiwać się problemów”, pomyślała.

***

Noc minęła spokojnie. Jedynie uzdrowiciele kontynuowali swoją pracę, opatrując rannych, lecząc ich energią lub ziołowymi specyfikami. Wartownicy przysypiali przy ogniskach. Gwiazdy powoli przesuwały się wraz z księżycem po niebie, rzucając słabe światło na gigantyczne obozowisko. Z każdym tygodniem, noc stawała się coraz bezpieczniejsza. Ulgę odczuwały nawet zwierzęta i rośliny, które również były narażone na gniew Mentiri. Mimo że rasa ta była pozbawiona ich bóstwa, którym obwołał się Mian, stanowiła spore zagrożenie dla świata. Zagrożenie, które malało proporcjonalnie do liczebności tych istot.
- Raedimusie! – jeden z uczniów wbiegł do namiotu najwyższego uzdrowiciela – Potwierdzam odnalezienie śladowych ilości nieznanej substancji w ranach niektórych wojowników.
- Trucizna? – spytał zaspany mężczyzna
- Nie jestem pewny. Nie wyrządza żadnych szkód organizmowi. No przynajmniej tych zauważalnych…
- Sprawdźcie to. Natychmiast. – rozkazał Raedimus.
- Tak jest. Mam zawiadomić generał Norah?
- Nie, póki nie jesteśmy pewni, co to za substancja. Zaraz do was dołączę. – Uzdrowiciel odprawił ucznia ruchem ręki. Wstał z pryczy, narzucił na siebie wierzchnią szatę i wyszedł. Wolnym krokiem ruszył w stronę głównego namiotu medyków.

***

Generał obudził głośny krzyk. Szybko wstała, wzięła broń i wybiegła z namiotu. Kątem oka zauważyła brata biegnącego w jej kierunku.
- Norah! Ranni oszaleli! – krzyknął.
Kobieta puściła się pędem ku namiotowi uzdrowicieli. Taktyk wyjął zza pasa róg i zadął w niego, budząc śpiących jeszcze wojowników. Szybko wykrzykiwał rozkazy. Gdy na dworze zebrała się już spora grupa żołnierzy gotowych do walki, bez podziału na oddziały Logan polecił im natychmiastowe wyruszenie za generał i oczekiwanie na jej rozkazy.
Tymczasem Norah dotarła już na miejsce. Złapała za kołnierz jednego z uciekających w popłochu zielarzy.
- Co się stało? Żądam natychmiastowego raportu.
- Pani… Oni oszaleli… Nieprzytomni zaczęli wstawać, atakować nas. Zaczęło się od tego, że większość z nich… Po prostu przestała oddychać… Oni… Oni…
- Rozumiem. Zbierz pozostałych i udajcie się do Logana. On was ochroni. – Kobieta puściła przerażonego mężczyznę. „To musiała być jakaś trucizna. Dlaczego nikt mnie nie poinformował?!” Rozkazała przybyłym żołnierzom otoczyć namiot, upewnić się że nikt nie wydostanie się ze środka niepostrzeżenie i czekać na dalsze rozkazy na zewnątrz. Sama wśliznęła się do środka.
We wnętrzu panował półmrok. Większość lamp została zniszczona. Norah bezszelestnie i powoli poruszała się w cieniach. Ludzie leżący na łóżkach polowych byli w większości martwi, albo właśnie wydawali ostatnie krzyki. Po drugiej stronie namiotu można było dostrzec zarys kilkudziesięciu muskularnych sylwetek. „Spodziewałam się, że będzie ich więcej…”, pomyślała.
Kobieta postanowiła dokładniej przyjrzeć się zmarłym. Charakteryzowało ich kilka rzeczy. Żaden z nich nie był ciężko ranny, większość była jedynie lekko draśnięta... I wszyscy byli ludźmi. Odpowiednio większe łóżka, przeznaczone dla zmiennokształtnych pacjentów były w większości puste.

***

Logan stał przy dogasającym ognisku na północy obozu. Dopiero skończył wypytywać ocalałych uzdrowicieli o to co właśnie zaszło. Westchnął ciężko. Zawsze gdy miał nadzieję, że robota została skończona, działo się coś niedobrego. Ale zwykle nie byli to nagle wstający i mordujący wszystko dookoła ranni. To zdecydowanie była nowość.
„Silvester potrafi myśleć? Ha, to ci niespodzianka. Chociaż dałbym głowę, że to pewnie pomysł jego podwładnych. Jeżeli to ich sprawka, a nie po prostu złośliwy wirus. Czy coś.”
- A czysto teoretycznie, jest możliwe żeby to był wirus? – zapytał taktyk
- Nie, panie. Prawdopodobnie była to trucizna. Mentiri musieli nasączyć nią miecze przed walką – odparł Raedimus, który właśnie przybył.
- A ty gdzie się podziewałeś? Niech zgadnę, postanowiłeś sobie pospacerować po obozowisku, odetchnąć świeżym powietrzem… Podczas gdy cała reszta szykowała się do ewentualnej walki.
- Ależ nie, ja… Musiałem wrócić się do mojego namiotu… Po kilka rzeczy. O widzisz, nie mogłem zostawić tych mikstur na pastwę tych… Stworzeń. – odparł niepewnie uzdrowiciel. Logan niezbyt wierzył w słowa mężczyzny, ale nie miał ochoty kontynuować tej konwersacji.

***

Norah postanowiła zbliżyć się do tajemniczych postaci. Wiedziała, że zmiennokształtni byli niezwykle wyczuleni na zapachy, ale odór już rozkładających się ciał był na tyle silny, że istoty zdawały się nie wyczuwać obecności generał. Gdy kobieta była już w odległości dziesięciu metrów od zatrutych, stanęła i wytężyła wzrok. Nie mogła jednak dojrzeć żadnych wyraźnych zmian na ich ciałach. Zainfekowanych było około trzydziestu. Od standardu odbiegało jedynie ich zachowanie. Stali w grupie, twarzami w zupełnie różnych kierunkach. Wszyscy stali przygarbieni i ciężko oddychali. Mijały kolejne minuty, a żaden z nich nawet nie drgnął. Zupełnie jakby czekali na sygnał do ataku…
Generał zaczęła się kierować do wyjścia. Bezszelestnie opuściła namiot.
- Wojownicy! Oddział trzeci zostaje ze mną. Pierwszy i drugi niech wyruszą strzec południowej i zachodniej strony obozu. Reszta ma za zadanie bronić strony wschodniej. Wasi ranni towarzysze są w transie, ale pamiętajcie, że to może być pułapka. Zrobimy wszystko co w naszej mocy żeby przywrócić im pełną świadomość. Ruszajcie!
Razem z wybranymi żołnierzami, Norah wkroczyła do namiotu. Magowie szybko rozświetlili jego wnętrze, za pomocą drobnych ognistych świetlików. Kilka istot oślepionych nagłą falą światła, wydało z siebie odgłosy przypominające krzyk. Reszta, gdy tylko zauważyła intruzów rzuciła się w ich kierunku. Widok szarżującej grupy zmiennokształtnych, którym zaczęła się toczyć piana z ust, a rany na ich ciałach przybrały zielonkawy kolor, wzbudził zarówno strach jak i obrzydzenie wśród żołnierzy. Kilku ludzi zaczęło powoli cofać się do wyjścia. Norah zauważyła to kątem oka, ale nie chciała ich zatrzymywać. Sama nie czuła się zbyt komfortowo w zaistniałej sytuacji.
Gdy istoty zbliżyły się na odległość dwudziestu metrów, padły w ich kierunku pierwsze strzały, które jednak nie wyrządziły zatrutym wielu szkód. Widząc to, Norah wydobyła miecz z pochwy, krzyknęła „za mną!” i ruszyła do ataku.

***

Płaskowyż zaczynały ogrzewać pierwsze promienie słońca. Logan siedział przy na nowo rozpalonym ognisku. Mimo że już dawno nie było potrzebne jako źródło światła, dawało przyjemne poczucie bezpieczeństwa i ciepła. Mężczyzna właśnie otrzymał raport od zwiadowców, dotyczący zatrutych zmiennokształtnych. Uzdrowicielom udało się już ustalić skład toksyny, którą zainfekowano rannych. Ba, nawet opracowano już odtrutkę. Zajęło to zaledwie 2 godziny… Jednak dla przemienionych było już za późno na ratunek. Dla większości trzeciego oddziału również. Zainfekowane istoty okazały się o wiele silniejsze niż mogłyby się wydawać. Na szczęście, gdy wpadły już w szał bitewny, przestały rozróżniać „swoich” od atakujących. W innym przypadku wyeliminowanie zainfekowanych żołnierzy mogłoby stać się niemożliwe.
Taktyk nie potrafił stwierdzić, czy odnieśli zwycięstwo, czy ponieśli porażkę. Zginęły setki, jak nie tysiące ludzi i zmiennokształtnych. Logan był w szoku.
Po jakimś czasie zaczął powoli odzyskiwać świadomość. Nie wiedział, ile czasu tu siedział. Wywnioskował jednak, że było to co najmniej pół godziny, sądząc po tym że Raedimus darował już sobie próby porozumienia się z nim. Brat Norah wstał i podszedł do krańcu obozu. „Nie wiem czy to porażka, czy sukces. Ale na pewno nie koniec”.
 

Komentarze
 
Brak komentarzy.
 

Dodaj komentarz
 
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 

Oceny
 
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.