Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze świata gry.
 

obozy
 

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:





 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

Drzewo życia -
 
Drzewo Życia


Oczywiście, jak zawsze pochmurno, mglisto i pada deszcz. Ludzie pochowali się w domach. Nikt nie jest chętny pomóc żebrakom, żyjącym w starym rynsztoku. W całym mieście głucha cisza, słychać tylko krople, kapiące ma żelazne parapety domów bogaczy. Na ulicach ciemność, tylko gdzie nie gdzie światła lamp wyłaniają się z ciemności. Gdy ludzie głodowali, i zamarzali na ulicach i progach domów, burmistrz miasta ucztował. Siedział w swoich komnatach, pląsając z ladacznicami, między dzbanami z winem, jak w bandyckiej oberży. Nie dość, że w mieście panował głód, choroby i nadmiar żebraków, miasto miało problemy polityczne. Gdy biedacy ledwo żyli, bogaci mieszkańcy wciąż się bogacili na ich krzywdzie. Sytuacja polityczna była tak tragiczna, że burmistrz nie mógł nawet zapewnić miastu bezpieczeństwa przed bandytami. każdy łotr zatrzymywał się w mieście i prowadził w nim swoją działalność. Nie mówię, że byłem dobry. Byłem, to znaczy jestem złodziejem. Zajmowałem się okradaniem ludzi, ale nie robiłem tego dla przyjemności czy bogactwa, o nie. Robiłem to aby przeżyć w tym paskudnym mieście. Nie było mnie stać na jedzenie, picie, mieszkanie. Mieszkałem w zrujnowanej kaplicy na piętrze. Miałem tam bardzo nie wiele. Jedynie małe łóżko, dziurawy koc i kilka woreczków z jedzeniem. Dach przeciekał. Praktycznie co noc słyszałem, krzyk dzieci, umierających z głody na progach kaplicy. Może i to co robię jest złe, ale chcę przeżyć i pomóc w tym samym ludziom z ulicy. Pewnego razu dowiedziałem się, że do miasta ma przyjechać transport jedzenia i lekarstw, które mają być przechowywane w piwnicy w ratuszu. Postanowiłem wykraść produkty aby pomóc potrzebującym. Dostanie się do ratusza nie było trudne. Gdy wszedłem do środka musiałem się już bardziej wysilić...
Straż sprawdzała każdy kąt. Musiałem chować się w ciemnościach aby nikt mnie nie widział. Co najgorsze, musiałem przemknąć niezauważenie i nie mogłem zostawiać dowodów mojej obecności. Wejścia do piwnic szukałem około dwudziestu minut ale w końcu, udało mi się je znaleźć. Szedłem poprzez ciemności grobowe aby dotrzeć do piwnicy. Doszedłem. Zauważyłem duży wóz pełen żywności i lekarstw pochowanych w workach. gdy podszedłem do wozu, miałem poważny problem. Zostałem otoczony przez żołnierzy w stalowych zbrojach. Próbowałem wydostać się, drewnianymi filarami podpierającymi konstrukcję ratusza. Niestety, na piętrze rozsadzeni byli kusznicy. Dostałem 3 bełty w plecy. Jeden z nich przeszedł na wylot ale nie przebił, żadnych organów. Straciłem przytomność na kolejny tydzień. Obudziłem się w celi. Czułem smród zgniłego mięsa i łajno rozrzucone po kątach cel. Gdy odzyskałem całkowicie przytomność , do celi przyszedł burmistrz. Był pijany a strój miał cały ubrudzony winem. Był pod eskortą dwóch gwardzistów. Żołnierze złapali mnie, myśląc że nie żyję i zaciągnęli mnie do kostnicy. podczas transportu, burmistrz mówił o przyszłej wyprawie do, jak to nazwał "Nieśmiertelnej Oazy". Dzięki moim umiejętnościom przechytrzyłem lekarza, więc stwierdził zgon. Postanowili wyrzucić mnie do "Dołu Upadłych"...
Leżałem tam około godziny. Gdy tylko straż odeszła, szybko pobiegłem do kaplicy aby opłukać się ze smrodu zgniłych wnętrzności i błota z ulicy. Nie mogłem dłużej czekać. Musiałem odkryć tajemnice burmistrza. Postanowiłem, że odpocznę chwilę i wyruszę szukać informacji. Na pierwszą myśl przyszła mi gospoda. Postanowiłem, że pójdę tam, ponieważ w większości siedzą tam głównie plotkary i inne szumowiny. Nie chciałem wzbudzać podejrzeń, więc wszedłem przez okno na piętrze. Siadłem, w mroku na piętrze. Nasłuchiwałem. Usłyszałem , że Burmistrz podobno wyrusza na wyprawę wraz z całym dworem urzędników i rycerzy po "Drzewo Życia". Postanowiłem rozejrzeć się jeszcze po mieście. Chodziłem, brudnymi uliczkami, pełnymi szczurów i umierających ludzi. Doszedłem do pewnego dziwnego budynku. Wszedłem do środka. Okazało się, że był to warsztat wynalazcy, pracującego na zlecenie burmistrza. Wypytałem go o ostatnie informacje krążące po mieście. Wynalazca wszystko potwierdził, oraz podał mi kartkę i powiedział żebym ją zatrzymał. Okazało się, że było tam napisane: " Zbliża się bitwa ostateczna, która odmieni losy całego miasta, zniknie głóg i choroby, deszcz przestanie padać a mgła opadnie na wieki. Czasy które były, zostaną zażegnane na następne dwa tysiące lat. I nastanie Era Światła"...
Gdy wyszedłem od wynalazcy, nie dowierzałem, że się to stanie. Wracałem już do kaplicy lecz po drodze zobaczyłem orszak pełen bogaczy i rycerzy. W wozie zrobionym ze stali i wysadzanym szlachetnymi kamieniami jechał Burmistrz. Szybko wspiąłem się na dach pobliskiego budynku, po czym przeskoczyłem na belkę po drugiej stronie ulicy. Zeskoczyłem z belki i szybko pobiegłem do kryjówki z myślą, że złapię orszak przy bramie głównej. Szybko zaopatrzyłem się w kilka sztyletów i rzutki. Pobiegłem na bramę główną. Wykorzystałem to, że w tym dniu była burza. W jednej chwili, gdy uderzył piorun, zeskoczyłem na dach jednego z wozów. Na moje szczęście nikt mnie nie widział. Gdy wyjechaliśmy poza miasto, pierwszy raz od kilku lat zobaczyłem słońce, zielone, zdrowe drzewa oraz zwierzęta szczęśliwie biegające po łąkach. Gdy nastało południe, orszak zatrzymał się na małej łące otoczonej drzewa. Gdy uwaga wszystkich była skupiona na burmistrzu, szybko zeskoczyłem z dachu wozu i wbiegłem w zarośla. Postój trwał tylko trzydzieści minut. Musiałem się pośpieszyć. Szybko i bezmyślnie wskoczyłem do wozu pełnego siania. Zakopałem się w nim i poszedłem spać. Obudziłem się na drugi dzień. Wóz stał w miejscu. Ostrożnie wyjrzałem z wozu. Nie było nikogo w okolicy. Wyszedłem i przeszukałem większość pojemników, więc trochę się wzbogaciłem. nagle usłyszałem warkot dziwnego mechanizmu. Wszedłem do małej jaskini która była obok wozu. przez szparkę w skale zauważyłem jak skały się rozsuwają a za nimi znajdowało się dziwne błękitne drzewo. Nagle zobaczyłem jak burmistrz podchodzi do drzewa, łapie je za młode listki i wyrywa z korzeniami. Potem wsadził drzewko do doniczki i krzykną na wszystkich aby się ruszyli, po czym dodał ,że wracamy do miasta. Bez namysłu wskoczyłem znowu do wozu z sianem. Ruszyliśmy w drogę powrotną...
Gdy powróciliśmy do miasta łzy stanęły mi w oczach. Przed chwilą widziałem wesoły świat, pełen zielony i żywy, a gdy powróciliśmy znów widziałem biedę, głód i ulice pełne szczurów. Po powrocie do kaplicy odpoczywałem. Na następny dzień zauważyłem, że na murach miasta jest cztery razy więcej straży. Z niepokojem wyszedłem na ulicę. Żebracy chowali się w ciemnościach, jak nigdy. Postanowiłem szybko dostać się do ratusza. O dziwo nie było tam żadnych straży. Szybko pobiegłem do komnat burmistrza by zobaczyć co się dzieje. Widziałem jak wpatrywał się w drzewko z jaskini. Nagle w całym mieście rozległy się strzały i wybuchy. Podbiegłem do okna po czym zobaczyłem wielką armię okupującą miasto. Przypomniałem sobie, o kartce od wynalazcy. Wyciągnąłem ją po raz kolejny. Widziałem jak chmury powoli zaczynają ustępować. Jako że mam wspaniałe umiejętności przemieszczania się i wspinaczki szybko wyskoczyłem przez okno na dach pobliskiego budynku. Gdy byłem już na dachu, walki przeniosły się na ulicę. Mgła stała się czerwona. Nie mogłem uwierzyć w to co widziałem. Wszędzie była krew i odcięte kończyny. Nie wiedziałem czy to sen czy jawa, czy to moja chora wyobraźnia. W mieście było słychać tylko szczęk stali, krzyki. Krzyki pełne strachu i bólu. Oczywiście pomogłem walczyć z wojskami burmistrza. Walki trwały trzy dni. Ostatecznie wojska okupujące wdarły się do ratusza. Szukali Burmistrza. Jednak to ja byłem szybszy. Wszedłem do komnat burmistrza przez otwarte okno. Podszedłem do niego i podciąłem mu gardło, po czym rozciąłem mu brzuch, wyciąłem jelita, które owinąłem mu na szyi i powiesiłem do na balkonie.
Było już po bitwie. W mieście było widać tylko gruzy. Na ulicach trup ścielił się gęsto, zaś ulicami płynęła krew zmieszana z błotem i łzami. Domy płonęły. Wtedy wyciągnąłem kartkę, którą dostałem od wynalazcy i powiedziałem do siebie, że jednak przepowiednia się nie spełniła. Wyrzuciłem kartkę za siebie. Dopiero po opadnięciu mgły bitewnej zobaczyłem, że nikt nie przeżył. Ani żołnierze, żebracy ani sieroty. Teraz od tego miejsca dzieliła mnie tylko Brama. Szedłem powoli. Widziałem zwłoki żołnierzy z powyrywanymi kończynami, a także trupy matek trzymających jeszcze w swoich rękach małe dzieci. Krew płynąca ulicami sięgała mi do kostek. Gdy podszedłem do bramy, odwróciłem się w stronę ratusza i powiedziałem stanowczym głosem:
- Co ci zrobiły te matki, dzieci, nędzarze ? Oni nie zasłużyli na śmierć, lecz ty zasłużyłeś na nią po stokroć !!!
Wypowiedziawszy te słowa odwróciłem się otworzyłem bramę, przeszedłem przez nią, i poszedłem przed siebie w nadziei , że kiedyś powrócę do normalnego życia i zapomnę o wydarzeniach z tego miejsca...






 

Komentarze
 
Brak komentarzy.
 

Dodaj komentarz
 
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 

Oceny
 
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

obozy
 
Nowość!

Historie, przewijające się przez więcej niż jedną fabułę.
 

obozy
 
Tu znajdziesz pliki z podręcznikami do druku

Dla magów, kapłanów i innych.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.