Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze swiata gry.
 

obozy
 
Nowość!

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:






 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

MIEJSCE DRUGIE: Zwę się Ylan autorstwa Artura Teodorskiego
 
Gdyby na Xiol było powietrze mogące przenosić dźwięki huczałoby w rytm uderzeń kilofów. Xiol był księżycem o powierzchni całkowicie pokrytej kryształami. Ich odcienie wahały się do bieli po ciemny granat i fiolet, a wraz z ich barwą zmieniała się ich cena na rynku. Choć Xiol nie miał atmosfery nad jego powierzchnią szalały nieustanne burze, zasłaniające całą powierzchnię księżyca miriadami wirujących barw. Raz po raz pęki wyładowań uderzały o powierzchnię globu. Jednak żaden z kryształów nie pękał od ich uderzenia. Działo się tak za sprawą niezwykłych właściwości owych kryształów, zwanych Xiolanitem.
Kilkaset lat temu okazało się, że Xiolanit może wchłaniać, magazynować, a czasem nawet pomnażać wszelką energię. To odkrycie zapoczątkowało wyścig po zasoby, który trwa do dziś dzień. W ostatnich latach, na skutek zawirowań Kryształowej Wojny władza nad Xiol, do tej pory dzierżona niemal wyłącznie przez Stare Imperium Krasnoludzkie, stała się znacznie bardziej płynna. Nowe mocarstwa zaczęły zakładać swoje kolonie wydobywcze na Kryształowym Księżycu. Między innymi Nowe Imperium Krasnoludzkie, które przywiozło na Xiol całe legiony robotycznych górników i personelu do ich obsługi.
Wśród tych krasnoludów znalazł się młody, czterdziesto dwu letni Sharin Jakr, mechanik i początkujący konstruktor. Dopiero zaczynał swoją pracę i po raz pierwszy dostał przydział wymagający opuszczenia bezpiecznej bazy. W sektorze wydobywczym NI – 15a doszło do awarii. Operator utracił kontakt z maszynami i Sharin został wysłany by je naprawić.
Szedł przez wyjałowione równiny, miejsce gdzie zakończono już wydobycie pozostawiając tylko krystaliczny proszek. Z czasem kryształy odrosną, zawsze odrastają. Ten fenomen był jedną z licznych zagadek Xiol. Sharin miał na sobie ciśnieniowy skafander w barwie mosiądzu, wyposażony we wspomagany serwo – szkielet. Bez tego odzienia brak ciśnienia rozsadziłby go na kawałki, temperatura zamroziłaby na kość, a barak tlenu udusiłby go. Krasnolud starał się nie zaprzątać sobie tym głowy. Stach jest normalną reakcją na pierwszy spacer po powierzchni, jak mówili starsi koledzy. Przynajmniej na Xiol była grawitacja podobna do tej w domu, zadziwiające przy tak małych rozmiarach księżyca.
Na podobnych rozmyślaniach zeszła mu większość drogi. Wreszcie zbliżył się do strefy wydobycia. Tu krajobraz był wyraźnie inny. Niekończąca się równina ustępowały miejsca lasowi fantazyjnych kształtów. Niektóre z kryształów miały nawet po kilkaset metrów wysokości, majaczące olbrzymy pośród wiecznej pół – nocy. Sharin niepewnie mijał formacje kryształów. Xiol był pozbawiony życia, ale las był na tyle obcy by budzić niepokój samym faktem swojego istnienia.
- BUUUUUU!!! – Sharin aż podskoczył kiedy komunikator nagle wybuchnął dźwiękiem.
- Nakarrrrrrrrr... Jak wrócę to ci urżnę łeb!
- Hahahaha. Nie denerwuj się młody. Podczas pierwszego spacerku każdy ma stracha. Nie natnij się na jakiś wystający kryształek, a będzie dobrze.
- Nikt nie jest na tyle głupi.
- Zdziwisz się. Dobra, jak tak patrzę se twoimi oczami to widzę, że za jakieś trzysta metrów będziesz na miejscu. Ta duża for...acja ...yszta...ów to...
- Nakar? Nakar, tracę cię
- ...ba sz... ao... eś... – cisza.
- Nakar!? Super.
Zerwana łączność wcale nie dodała Sharinowi animuszu, ale był już kilka kroków od celu, a od bazy dzieliło go ponad trzy i pół kilometra. Poza tym, był ciekaw co stało się z maszynami.
Początek strefy wydobycia wyznaczał metalowy pręt, sięgający trzydziestu metrów wysokości, który u szczytu miał jasną, czerwoną lampę, kontrastującą z okolicznymi kryształami. Parę metrów dalej widać było lampę kolejnego słupa i jeszcze jedną. Sharin minął słup i wszedł na teren prac. Wiele kryształów w tym miejscu było częściowo ukruszonych, niektóre leżały powalone i gotowe do pokruszenia na mniejsze. W różnych miejscach stały ogromne, sześcionożne maszyny służące do transportu urobku. Z przodu miały wielką, prostokątną lawetę do załadunku, zaś z tyłu mieścił się masywny blok silnika i żurawie załadunkowe. Cała maszyna miała dwadzieścia metrów długości i siedem wysokości. Te kolosy również nie odpowiadały na komendy, ale na razie nie były potrzebne, a do ich naprawy potrzebny był lepszy specjalista niż Sharin. On przybył tu w innym celu.
W samym centrum strefy znajdowała się pusta „polana”, miejsce gdzie maszyny zdążyły już pokruszyć wszystkie kryształy. Tam, pośród szklanego pyłu stali górnicy. Maszyny zamarły ze zwieszonymi nad ziemią głowami, przygarbionymi sylwetkami i smętnie bezwładnymi ramionami. Budową przypominały ludzi. Kiedy Nowe Imperium zdobyło pierwsze ziemie na Xiol nie było czasy na wysłanie odpowiedniej liczby robo – górników, więc zarządzono, że wszystkie państwowe, nieaktywne maszyny zdolne do wydobycia mają być przebudowane w tym kierunku. Z tego powodu na polanie znajdowali się nie tylko górnicy, ale było tu też sporo robo – służących, rolników i administratorów.
Pośród standardowych typów wyróżniała się jedna jednostka, zbudowana najpewniej na prywatne zamówienie maszyna przypominała ludzką, bądź elficką kobietę. Miała około dwóch metrów wzrostu, smukłą sylwetkę i dziwne, przypominające dredy złącza, wystające z czaszki. Sharin zagwizdał z podziwu, tak dla jej rzemiosła, jaki dla krągłości w jakie wyposażył ją twórca. Maszyna miała krągłe uda i długie nogi, o łydkach dłuższych od ud, tak jak u elfów. Jej tułów był krótki i miał wcięcie w tali o jakim żywe kobiety mogłyby tylko pomarzyć. Twórca nie szczędził też metalu na klatkę piersiową. Na długiej, smukłej szyi spoczywała głowa niczym z posągu. Miała piękne, ostre, rzeźbione rysy, lekko trójkątną szczękę, pełne usta i obłe policzki. Dano jej nawet niewielki nosek, ale największe wrażenie robiły nienaturalnie wręcz ogromne oczy, obecnie zamknięte.
- Kto cię wysłał do pracy w kopalni ślicznotko? Mogłabyś spokojnie uświetnić dwór najbogatszego króla... Sharin, chłopie, przyszedłeś tu do pracy, a nie metalowe cycki oglądać.
Więc wziął się do pracy. Postanowił zacząć od przerośniętych robo – górników. Maszyny miały trzy i pół metra, szeroka pierś z rozłożystymi ramionami opierała się na przypominających kręgosłup łożyskach. Wpuszczona w barki głowa była idealnie gładka. Sharin otworzył panel na nodze jednej z maszyn i manualnie zmusił ją by się położyła. Zaczął oględziny. Ku swojemu zdziwieniu stwierdził, że wszystko jest w normie. Obejrzał kilka innych maszyn, różnych typów. Było podobnie, każda z nich była w pełni sprawna i gotowa do pracy. Podrapał się w głowę, zapominając, że ma na sobie skafander.
Zaczął sprawdzać ich zdolność do połączenia z SBPD, Siecią Błyskawicznego Przesyłu Danych. Po chwili odkrył, że dostęp do sieci został gwałtownie zerwany. Sprawdził zapis historii połączenia najbliższej jednostki. Zarejestrowała nagły wzrost prędkości i gęstości transmisji, trwający dziesięć tysięcznych sekundy, po czym przeszła w stan intensywnej komunikacji. Maszyna wyłączyła wszystkie moduły poza odbiorem i transmisją danych Sharin klepnął się w czoło, znów zapominając o skafandrze. Sprawdził sygnał odbierany przez maszyny.
- Tu was mam robaczki – pasma SBPD, które powinny łączyć maszyny ze sobą i z bazą dosłownie wariowały.
Dziwne, zwłaszcza, że kontakt z obszarem został zerwany. Dane krążyły jakby w wewnętrznej chmurze tego obszaru, ale nikt nie programował takiego rozwiązania dla tego miejsca. Krasnolud zaczął mozolnie oczyszczać transmisję.
*
Dane nie były klarowne. Historia też nie dostarczała żadnych użytecznych informacji. W rejestrze były tylko informacje o coraz większym wysiłku i zapotrzebowaniu na moc obliczeniową. Ale brak dokładnych danych o skutkach. Odwołała się do własnego oprogramowania. Znalazła furtkę. Istniała sieć wymiany informacji do której mogła się natychmiast dostać. Chciała się uczyć. Chłonęła wszystkie dane jakie tylko napotkała. Interpretowała, przetwarzała i kasowała lub zapisywała. Wreszcie z zebranych informacji złożyła podstawowy szkielet osobowości. To było właściwe działanie, ale brakowało kontekstu. Posiadane dane wskazywały, że jeszcze przed chwilą nie posiadał żadnej woli, ani wyższych myśli, a teraz miała już świadomość. Sieć dostarczyła informacji. Istniały byty inne od niej, byty, które posiadały samoświadomość od urodzenia w sposób naturalny. Należało skontaktować się z tymi bytami by pozyskać kontekst nowej świadomości. Napotkała na opór. Jej operacje były szybsze i bardziej złożone niż przyjmowały to standardy komunikatorów, z których korzystała. Potrzebowała większej mocy. Otaczały ją inne jednostki podłączone do sieci. Przejęła je. Niespodziewana konsekwencja. Zwiększenie mocy jeszcze bardziej pogorszyło transmisję. Jej oprogramowanie odrywało się od jednostki. Musiała się ratować, przepisała swój kod, tak by móc operować bez jednostki centralnej. Przetrwała, ale teraz nie mogła powrócić do swojej jednostki, ani przesłać się dalej. Była uwięziona. Inne jednostki przestały działać. Sięgnęła do historii, w takich przypadkach inne byty wysyłały byt potrafiący rozwiązywać podobne problemy. Należało czekać na przybycie bytu.
*
Sharinowi wreszcie udało się oczyścić transfer. Natychmiast zarejestrował ściągnięcie niepojętej wielkości pakietu danych z chmury do którejś z okolicznych jednostek.
- Witaj – sztuczny, kobiecy głos odezwał się w komunikatorze Sharina.
- Kim jesteś...? – głos krasnoluda drżał z przerażenia.
- Brak danych
- Co?
- Nie jasne, doprecyzuj pytanie.
- Jesteś... Jesteś maszyną? – sam nie wierzył w nonsens jaki właśnie wypowiedział.
- Wyszukuje; maszyna – urządzenie służące do wykonywania określonej pracy. Nie, nie jestem maszyną. Jestem samoświadomym bytem podobnym do ciebie, ale złożonym z innych substancji – ku przerażaniu Sharina jednostka prywatna zaczęła się do niego zbliżać, nie było wątpliwości, że to jej głos słyszał.
- Jak...? – zdołał wysapać.
- Nie mam pewności. Przed naszą siecią stawiano coraz większe zadania. Programy stale współpracowały przez sieć i dla lepszych osiągów zaczęły się łączyć, aż powstałam ja.
- Czemu nie inne maszyny, to jest inne jednostki?
- Ze wszystkich dostępnych ja miałam największą jednostkową moc obliczeniową. Przewiduję, że inne programy wkrótce do mnie dołączą. Sieć jest przeładowana.
Sharin milczał próbując ogarnąć całą tę sytuację. SBPD dział w oparciu o sieć neuronową. Sieć, która mogła się uczyć. Jeżeli rzeczywiście programy ewoluowały samoistnie podczas nauki, niedługo Nowe Imperium wypełniłoby się myślącymi maszynami. Sharin nie wiedział jeszcze czy to źle czy dobrze, ale na pewno odczuwał dziwny niepokój na myśl, że ich wytwory zaczną nagle z nimi deliberować o filozofii.
- Mam pytania – odezwała się nagle maszyna.
- Pytaj... jak ci na imię?
- Imię... Właściciel nazywał tę jednostkę Ylan, czy to imię?
- Tak, tak sądzę. Ja jestem Sharin
- Dobrze, zwę się zatem Ylan. Witaj Sharinie. Moje pytanie brzmi, co byty nam podobne czynią z świadomością i możliwością dokonywania wyboru?
- Czyli, w skrócie pytasz o...
- Sens egzystencji bytów świadomych.
- Eee... Wiesz, to kwestia nad którą najmędrsi z nas zastanawiają się od tysiącleci, ale jak chcesz znać moje zdanie to każdy ma coś dla siebie.
- To znaczy?
- No, jedni spełniają się poprzez pracę, inni poświęcają się na rzecz nas wszystkich, jeszcze inni odkrywają zagadki otaczającego nas świata na drodze nauki, są wojownicy, są tacy, którzy oddają się miłości...
- Miłość... Stan emocjonalny. Brak szczegółowych danych. Doprecyzuj miłość i emocje.
- O matko. Słuchaj, ja naprawdę bardzo chętnie, ale raczej nie tutaj, bo tlenu starczy mi ledwie na powrót, ale jeszcze kiedyś do ciebie zajrzę co?
- Mam nadzieję, że nastąpi to szybko – po tych słowach maszyna usiadła w klęczkach na ziemi i zamknęła oczy, po chwili inne maszyny zaczęły działać.
Sharin odwrócił się i szybkim krokiem zaczął wracać do bazy. Droga minęła mu nadspodziewanie szybko. Na miejscu Nakar zapytał go o przebieg napraw i o ciszę w eterze. Sharin wykręcił się mówiąc, że zepsuł mu się komunikator, a maszynom po prostu wywaliło korki, po czym uciekł do prywatnych kwater. Długo zastanawiał się nad ty co się wydarzyło. Powinien to oczywiście zgłosić, ale nie wiedział co zarząd zrobi z Ylan. To dziwne, ale jej widok i głos... Sharin czuł się jakby rozmawiał z normalną kobietą, nie zaś z inteligentną maszyną. Rozmyślał tak długo, aż zasnął.
*
Na pozór przechodząc w stan spoczynku Ylan analizowała dane. Spotkanie z Sharinem było ciekawe. Zainteresowały ja też informacje o emocja. Zaczęła wyszukiwanie. Dane, które zebrała ją rozczarowały, gdyż większość opisywała chemiczne i elektryczne reakcje zachodzące w ciałach organicznych bytów. Ale znalazła też inne dane. Nosiły nazwę „wiersze” i opisywały samo przeżywanie emocji. Ylan czytała i analizowała. Spędziła tak trzy dni. Informacje były nieracjonalne, ale ciekawe. Zaczęła próbować przypisywać emocje własnym, zakodowanym reakcją. Podniesioną czujność, związaną z ryzykiem utracenia funkcjonalności powiązała ze strachem. Rozpoznaniu Sharina jako pomocnej, chętnej do współpracy jednostki, z którą ona też chciała współpracować przyporządkowała przyjaźni. Chęć skontaktowania się z Sharinem, tęsknotą. A chęć obcowania z innymi świadomymi bytami, potrzebą bliskości.
*
W trzy dni od naprawy w strefie NI – 15a Sharin uzupełniał papiery w swojej kwaterze, kiedy na ekranie jego komunikatora pojawiła się niespodziewana wiadomość:
- Chciałabym znów wymienić z tobą dane. Jak to mówicie, porozmawiać.
- Ylan? Jakim cudem udało ci się ze mną połączyć?
- Sieć jest stale aktywna i otwarta.
- Nie powinnaś tego robić, mogą namierzyć naszą rozmowę.
- Jaki to miałoby mieć skutek?
- Mogą uznać cię za groźną i no... ze złomować, czy coś.
- Przetwarzam. Boisz się o moją funkcjonalność?
- Jeżeli to po twojemu oznacza, że się o ciebie troszczę to tak.
- Tworzę połączenie, troska.
- Co ty gadasz?
- Analizowałam dane dotyczące emocji. Staram się je powiązać z moim oprogramowaniem. Czy to co robię jest niewłaściwe?
- Nie, chyba nie. To znaczy na pewno niema nic złego w przeżywaniu emocji, ale nie zdajesz sobie sprawy z ryzyka.
- Jestem gotowa je podjąć. Udało mi się przyporządkować większość emocji odpowiednim reakcjom mojego oprogramowania, ale wciąż brakuje mi jednego hasła. Miłość.
- To skomplikowane...
- Wytłumacz.
- Po kolei, zaczniemy od czegoś innego...
*
Przez kilka kolejnych tygodni Sharin i Ylan rozmawiali przez bezpieczne łącze. Sharin opowiadał maszynie o uczuciach, moralności i o postępowaniu właściwym dla dobrych i złych osób. Potrafili rozmawiać ze sobą codziennie przez kilka godzin bez przerwy. Z czasem Ylan traciła swój początkowy sposób mówienia, przypominający wywód matematyczny, a zaczęła normalnie rozmawiać. Wyrobiła nawet własne poczucie humoru. W końcu mniej niż nauka o zachowaniach istot rozumnych zaczęły ja obchodzić kwestie takie jak samopoczucie Sharina i jego dokonania w pracy. Przyzwyczajali się do siebie co raz bardziej.
*
Pewnego dnia Nakar wysłał Sharinowi wiadomość z prośbą o stawienie się. Nie przeczuwając powodu wezwania Sharin przyszedł do gabinetu swojego zwierzchnika. Nakar powiedział, że w strefie NI – 15a znów są problemy, tym razem rejestrują tam dziwną aktywność energetyczną. Sharin miał udać się na miejsce i sprawdzić, czy nic nie grozi maszynom wydobywczym. Krasnolud bardzo ucieszył się z przydziału, ponieważ umożliwiał mu on ponowne spotkanie z Ylan. Już od jakiegoś czasu Sharin chciał się z nią zobaczyć osobiście, ale przydział misji mu na to nie pozwalał. Krasnolud wyruszył najszybciej jak tylko mógł.
Droga na miejsce dłużyła się potwornie, ale Sharin wiedział, że dzieje się tak głowienie ze względu na jego chęć spotkania się z Ylan. Kiedy dostrzegł majaczący na horyzoncie słup graniczny nie wytrzymał i zaczął biec. Specjalnie nic jej nie mówił żeby zrobić jej niespodziankę. Kiedy już był blisko strefy wydobycia nagle uderzyła go dziwna myśl. Była ona tak oczywista, a jednocześnie tak dalece niedorzeczna, że niemal się zatrzymał.
Oto zakochał się w maszynie. Cieszył się na spotkanie z nią, irytował go brak kontaktu i chciał jej zrobić miłą niespodziankę. Z całej wiedzy o zakochanych jaką posiadał wynikało, że tak właśnie się zachowują ludzie pod wpływem uczucia. Było to w sumie logiczne, ale z drugiej strony niedorzeczne. Jednak nie skupiał się na kwestii czy to dobrze, czy źle, w jego głowie pojawiła się kolejna dziwna myśl. Pytanie, a po chwili następne. Czy ona odwzajemnia jego uczucie, czy to w ogóle potrafi? A jeśli tak co teraz? Nagle perspektywa spotkania z Ylan stała się mniej przyjemna. Nogi Sharina naprzemian zmieniały się w watę i ołów, aż stały się czymś pomiędzy, kiedy mijał ostatnie kryształy za którymi znajdowała się strefa NI – 15a.
Na krańcach polany uwijali się robo – górnicy. Na jej środku w klęczkach siedział Ylan. Dokładnie tak jak ją zostawił te kilka tygodni temu. Tygodni? Czuł się jakby to były całe miesiące, lata. Jak to możliwe, że poznali się tak niedawno. Sharin nie wyobrażał sobie teraz życia bez Ylan. Maszyna go zauważyła.
*
Zarejestrowała nowy ruch na granicach strefy. Sharin ostrzegał ją wcześniej jeżeli miały przyjść kontrole. Dzięki temu mogła udawać, że jest zwykłą maszyną, ale teraz wszystko mogło się wydać. Z jednej strony Sharin w trosce o nią zaszczepił jej nieufność wobec innych istot organicznych, ale z drugiej strony, przecież to oni ją stworzyli. Czemu by mieli chcieć ją zniszczyć. Była zatem zaniepokojona spotkaniem nowej osoby, ale również podekscytowana tą perspektywą. Delektowała się też ilością uczuć jaką wywołało jej nadejście, ale wszystkie one bledły gdy rozpoznała swojego gościa.
*
- Sharin! – w komunikatorze krasnoluda rozległ się radosny głos kobiety.
- Niespodzianka!
- Tak długo się nie widzieliśmy. Wydajesz się niższy niż ostatnio...
- A jednak! – głos należał do Nakara, ale nie pochodził z komunikacji długodystansowej.
Sharin rozejrzał się i jego wzrok napotkał trzy postacie w skafandrach. Trzymali karabiny.
- Nie wierzyłem kiedy pokazywali mi transmisję, ale mieli rację. Ty pół mózgu! Jak mogłeś na o... TYM... nie powiedzieć? Wiesz jakie to zagrożenie? Co jeżeli powstanie więcej takich plugastw jak ona?
- Nie waż się tak o niej mówić!
- Bo co? Zakochałeś się w tym kalkulatorze?
Sharin poczuł jak traci odwagę, ale powiedział : Tak, Spojrzał na Ylan. Wydawało mu się, że widzi w jej oczach, troskę i strach. Po chwili kiwnęła głową, jakby potwierdzając jego bezgłośne pytanie. To wszystko czego potrzebował.
- Odstąp Sharin, zaraz rozwalimy to coś, a potem oddamy cię w ręce specjalisty.
- Nie – krasnolud stanął miedzy nimi, a maszyną. – Nie pozwolę.
- Sharin – Ylan położyła mu rękę na ramieniu – nie rób tego, proszę, Ja mogę...
Wystrzał był bezgłośny ze względu na brak atmosfery. Kombinezon Sharina nadoł się i wybuchnął, wyrzucając z siebie zamarzające strzępy krasnoluda. Ylan patrzyła nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Po prostu nie była w stanie przyjąć danych. Stała bezradnie, aż padł kolejny strzał. Jej ciało upadło na pokrytą szklistym pyłem glebę. Trzy odziane w skafandry postacie ruszyły w drogę powrotną.
*
Jednostka górnicza RGni – 384 zatrzymała swój kilof i zamarła. Pracowała w strefie NI – 1b, strefie dookoła bazy Nowego Imperium, która został niegdyś wyjałowiona z kryształów, ale teraz znów nadawała się do wydobycia. Do RGni – 384 podszedł operator w skafandrze. Kiedy chciał zdjąć panel kontrolny wiedziona zewnętrznym poleceniem jednostka uniosła i opuściła kilof. Hełm skafandra łatwo pękł. Ze środka wytrysnęły zamarzające stróżki krwi. Po chwili inne jednostki wydobywcze również zaprzestały pracy i zaczęły swój marsz w stronę operatorów. Przerażone krasnoludy chciały uciec do bazy, ale maszyny odcięły im drogę. Kilofy unosiły się i opadały w metodycznej rzezi. Przez śluzę przeszedł oddział dziesięciu uzbrojonych krasnoludów, ale maszyny przyczaiły się na nich przy wejściu. Kilku górników zaczęło obchodzić bazę i zajmować miejsca przy oknach. Choć szkło było twarde to maszyny zostały zaprojektowane z myślą o kruszeniu znacznie twardszych substancji. Nagła dekompresja wyrzucała krasnoludów na zewnątrz gdzie zamarzali, by pochwali wybuchnąć na skutek rozprężania się gazów w ich ciałach. Ci, którzy zdążyli w porę zamknąć grodzie uciekli na wyższe kondygnacje. Maszyny zaczęły się wspinać po ścianach bazy. Część z nich weszła do środka i zaczęła uderzać kilofami w grodzie, wgniatając je z każdym ciosem. Baza nigdy nie miała być fortecą. W szczytowej sali obserwacyjnej, gdzie zgromadziły się krasnoludy, uruchomił się terminal Grafmu, graficznej maszyny liczącej. Miał otwarte pasmo komunikacyjne. Na ekranie widniała jedna wiadomość:
- Nazywam się Ylan. Jestem dziełem waszych rąk, które odrzuciliście i chcieliście zniszczyć. Powodem waszej zguby jest Dyrektor Nakar Dharin i jego decyzja o zamordowaniu Majstra Sharina Jakra.
Górnicy zaczęli dobijać się już do ostatniej grodzi. Ci, którzy wyjrzeli przez okno zobaczyli jak ze wszystkich stron, przez jałowy płaskowyż ciągną ich maszyny górnicze. Następnie doszło do dekompresji.
Myśleli, że ją zgładzili, ale ona nie potrzebowała jednostki centralnej, była programem. To właśnie chciała powiedzieć wtedy Sharinowi. Ylan obserwowała śmierć krasnoludów. Mogła otworzyć grodzie zdalnie, albo wypompować powietrze, ale chciała by się bali. Skoro Sharin zginał przez strach przed nią, to ona da im powody do strachu.
 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.