Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze swiata gry.
 

obozy
 
Nowość!

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:






 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

Miejsce TRZECIE: Adam autorstwa Marcina Wiśniewskiego
 
Adam
autor: Marcin Wiśniewski




- Jesteś gotowy? – głos Michała brzmiał inaczej niż zwykle. Wydawało się, że jest bardziej podekscytowany podróżą niż zazwyczaj.
- Jasne, możemy zaczynać – Adam tez cieszył się na te przygodę, ale jego sposób okazywania entuzjazmu był nieco mniej okazały.
- Super, ruszamy, pamiętaj jesteś moim nawigatorem, mam opracowany cały plan i musimy się go trzymać, żeby na czas dotrzeć do celu. Mamy cztery godziny więc mam nadzieję, że damy radę. Wieczorem będziemy z powrotem.
Adam poczuł lekkie mrowienie w palcach, wyciągnął dłonie przed siebie i szybko wyprostował. Paliczki strzeliły równo w głuchej ciszy. Poczuł się lepiej. Mimo narastającej emocji opanował się i chwycił właściwe sprzęty. Był gotowy do drogi.
Ruszyli. Dookoła nich rozpościerał się las, iglaste drzewa kłaniały się im po obu stronach drogi, gdzieniegdzie poprzetykane dębami i bukami. Słychać było szum wiatru, a w koronach gniazdowały leśne ptaki, dzikie i wolne.
Adam spoglądał z przyjemnością na roztaczający się wokół niego widok. Zazdrościł drzewom i ptakom. Z zamyślenia wyrwał go głos przyjaciela:
- Hej jak teraz, nie śpij bo się zgubimy.
- Już, już sorki, zaplatałem się we własnych myślach. Jedziemy na wschód, potem na rozwidleniu lekko na zachód i wracamy na trasę przez leśne ostępy. Tam powinna być chata leśnika, musimy się na chwile zatrzymać i wziąć prowiant.
Jechali spokojnie, bez większych emocji i w milczeniu. Adam nigdy nie był gadułą a ostatni stał się wybitnie mało rozmowny. Michałowi to nie przeszkadzał, lubił kolegę i szanował jego styl bycia. Byli bardzo różni ale podobno przeciwieństwa się przyciągają. Szybko dotarli do leśniczówki, właściciela nie było ale czekały na nich paczki z jedzeniem w szczelnie zamkniętych skrzynkach specjalnie oznakowanych i dodatkowa apteczka. Spakowali wszystko i ruszyli w dalszą podróż. Okolica zmieniała się z każda chwilą, wyjechali już z lasu i teraz słońce raziło ich oczy nieco mocniej. Wjechali na rozległa polanę otaczającą piękne jezioro. Woda lekko drżała od wiatru a na jej tafli unosiły się łabędzie.
- Są piękne, chętnie bym podszedł i je dotknął – westchnął Adam.
- Pewnie, ale nie mamy na to zbytnio czasu. Już godzinę straciliśmy a wiele jeszcze przed nami…….. – Michał miał cos jeszcze powiedzieć ale głos ugrzązł mu w gardle.
Nad jeziorem nie wiadomo skąd pojawił się niedźwiedź. Nie wiadomo było skąd przyszedł i w jakim jest humorze. Adama sparaliżowało, Michał wpatrywał się w wielkie oczy dzikiego zwierza. Niedźwiedź stanął a dwóch tylnich łapach, wydawał się jeszcze większy i groźniejszy. Jego ryk dotarł do najodleglejszych zakamarków ich uszu drażniąc je i wprowadzając nieprzyjemne wibracje.
- Wiejemy – Michał oprzytomniał i wcisnął pedał gazu. Szybko uruchomiony silnik zawarczał i auto gwałtownie przesunęło się do przodu.
Niedźwiedź opadł na tylnie łapy i ryknął ponownie ale nie ruszył się z miejsca. Pochylił się nad wodą i zaczął łapczywie pić wodę. Jego zainteresowanie samochodem i jego pasażerami zmalało do minimum. Adam poczuł jak strużka potu płynie mu po plecach. Ręce miał całe mokre a oczy pokryły mu się delikatna mgłą. Przetarł je, wziął głęboki oddech i wyprostował plecy. Psychicznie był gotowy do dalszej drogi.
Samochód sunął dalej powoli wjeżdżając pomiędzy skały i góry. Wiatr wzmagał się, a słońce zaczynało ginąć za szczytami gór. W samochodzie zrobiło się chłodno. Droga zwęziła się do minimum. Jechali wolniej gdyż zbyt szybkie tempo zsuwałoby auto na strome skały znajdujące się po obu stronach trasy.
Nagle usłyszeli przerażający huk a hałas przenikał cisze w której się poruszali. Nie mieli pojęcia skąd dochodzi i czy stanowi jakieś zagrożenie. Jednak bardzo szybko zorientowali się co jest przyczyną i jakie niesie ze sobą skutki.
- Szybciej, wciskaj gaz, musimy się stąd wydostać – Adam krzyczał a głos zanikał mu w gardle tłumiony przez hałas spadających odłamków skalnych.
Z obu ścian leciały kawałki skał, kamieni zmieszanych z błotem i piaskiem. Teraz już na nic nie zważali, pędzili ile sił pod maską, by jak najszybciej wydostać się z opresji. Jechali jak w amoku słysząc jak drobiny kamieni i piasku obijają się o koła i elementy karoserii.
Kiedy wydostali się znowu na otwartą przestrzeń byli zmęczeni i przerażeni.
Dotarła do nich ogromna cisza. Zatrzymali się i wysiedli z auta. Nogi mieli jak z waty a w głowach huczało im od hałasu sypiących się skał. Serce Adama biło tysiąc razy szybciej niż
powinno a Michał szukał czegoś nerwowo w pudłach z żywnością. Wyjął i otworzył w końcu butelkę z wodą mineralną i pił wielkimi haustami.
- Ile mamy czasu? – spytał Adam
- Niecałe dwie godziny, mamy jeszcze do przejechania dwa etapy. Słońce będzie zachodzić szybciej i pod koniec trasy na pewno zrobi się ciemniej. Jeśli nie zdążymy dojechać w tym czasie do domku rybaka przegramy.
- To ja jestem gotowy – Adam wstał i wsiadł do auta. Wyjął mapę i przyjrzał się trasie – Jedziemy teraz cały czas na południe. Teren płaski. Dotrzemy nim do rzeki. Musimy się tam znaleźć w ciągu najbliżej godziny. Wtedy rybacy będą ładować, by przedostać się nimi na drugi brzeg.
- Świetnie, no to w drogę – auto ruszyło.
Jechali spokojnie, znowu w milczeniu i bez dodatkowych emocji. Słońce rzeczywiście coraz szybciej znikało za horyzontem. Nagle w reflektorach samochodu ujrzeli postać człowieka. Pojawił się ni stąd ni zowąd i stanął przed maska samochodu. Michał zahamował gwałtownie tuż przed sylwetką mężczyzny. Ten spojrzał na nich pustym i zimnym wzrokiem. Przyjaciele zamarli w bezruchu.
- Co teraz? Mam wyjść? – spytał Michał
- Siedź cicho i nie ruszaj się. Udawaj, że nas tu nie ma – Adam mówił spokojnie ale bardzo przekonująco.
- Ale …… - Michał nie był pewny czy to dobre postępowanie ale ufał przyjacielowi i zmarł w bezruchu.
- Po prostu siedź cicho i poczekaj, pójdzie sobie.
I rzeczywiście minęło kilka chwil, może dwie czy trzy minuty a mężczyzna odszedł. Zniknął tak nagle jak się pojawił.
Przyjaciele w milczeniu ruszyli dalej, musieli przyśpieszyć by na czas dotrzeć do rzeki. Czuli, że już są blisko, krajobraz zmieniał się i ku ich oczom ukazała się rwąca woda a na niej łódki. Rybacy nerwowo biegali pomiędzy swoimi barkami, lądując na nie towary na handel i dzisiejszy połów. Ryby trzepały się na brzegu, część z nich wpadała z powrotem do wody ku złości poławiaczy.
- Podejdźmy do nich, musimy dać im do zrozumienia, że maja nas zabrać ze sobą. – zakomenderował Michał – Weź pudła z jedzeniem i apteczkę. Nie zapomnij o tym z wielkim niebieskim kołem.
- - Co tam jest? – Adam zapytał z zaciekawieniem.
- To nowość, błyskotki, jeśli rybacy nie zechcą nas zabrać to możemy spróbować kupić od nich łódź, wcześniej takiej opcji nie było – wyjaśnił Michał.
Adam szybko wyjął odpowiednie pudła z auta i postawił je na przystani. Czekali aż podejdzie do nich któryś z rybaków. Kiedy tak się stało przesunęli w jego stronę pudła dając mu tym samym znak, że chcę wyruszyć w podróż na drugi brzeg. Nie było problemów, paczki zostały zapakowane i po chwili siedzieli w łódce. Słońce już zaszło całkowicie a na nieboskłon powoli wtaczał się księżyc. Gwiazdy jedna po drugiej odbijały się w tafli rzeki. Adam poczuł zmęczenie, czas podróży powoli mijał. Odczuwał to w dłoniach i kręgosłupie. Oczy też mrużył ze zmęczenia. Ręce miał zdrętwiałe a powieki zamykały się same. Michał był silniejszy ale także odczuwał skutki podróży.
Obraz powoli zanikał, piksele rozmazywały się i na monitorze pojawił się napis: GAME OVER! YOU WIN! SEE YOU NEXT TIME!!
- Uff! - Usłyszał głos Michała - Udało się, a już myślałem, że nie zdążymy. Jesteś tam, Adam – krzyk przyjaciela wyrwał go z zamyślenia.
- Jestem, jestem, już dobrze, też się bałem, ale jest ok. teraz pora wrócić do rzeczywistości, za chwilę mam rehabilitację. Było naprawdę super
Adam oddychał już równo, zdjął słuchawki z uszu a ręce z klawiatury. Krążenie powoli wracało do palców i chłopak znów poczuł się swobodnie.
- Adam, Adam poczekaj, muszę cię jeszcze o coś zapytać – usłyszał głos Michała.
- Jestem o co chodzi? –
- Mam pytanie, skąd wiedziałeś, że ten człowiek sobie pójdzie, że nie będzie czegoś od nas chciał? -
- To proste, z autopsji, kiedy po wypadku leżałem przy drodze, przechodziło koło mnie wiele osób, żadna jednak do mnie nie podeszła. Słyszałem ich głosy, nawet ktoś stwierdził, że jestem pijakiem i pewnie leżę tu na własne życzenie. Dopiero gdy się zacząłem ruszać i jęczeć ktoś zdecydował się mi pomóc. Dowiedziałem się , że jeśli się nie ruszasz nikt cię nie zauważa. , jesteś jakby niewidzialny – Adamowi uciekał głos wspomnienie wypadku było zbyt świeże i silne.
- Oko, już cię nie męczę. Mam nadzieję, że twoja rehabilitantka to fajna babka – zakończył rozmowę Michał.
- To wielki facet z brzuszkiem, ale bardzo miły, pozdrowię go – Adam zaśmiał się i wyłączył komputer.
Cisza, która nastała była dobra dla Adama, poprawił się na wózku i podjechał do drzwi. Otworzył je, stała tam mama, uśmiechała się jak zawsze.
- Gotowy? – spytała ciepło.
- Tak mamo, właśnie wróciłem z dalekiej podróży, ale dobrze już być z tobą –
Mam pochyliła się i ucałowała syna w czoło, przytuliła się mocno, czuła że ta podróż z której wrócił była inna niż wszystkie, od czasu wypadku nie widziała w jego oczach błysku i uśmiechu na jego ustach. Przypomniał jej się Adam sprzed wypadku kiedy codziennie biegał na zajęcia sportowe i spotykał się ze znajomymi. Jedna chwila zmieniła życie jego i całej rodziny, nierozważny czy pijany kierowca uciekł z miejsca wypadku nie zważając na to jakie wywoła to konsekwencje w życiu młodego człowieka i jego najbliższych.
Czuła gdzieś w podświadomości, że wreszcie wjechali na właściwą drogę, zaczęli nową podróż, która może być początkiem nowego, lepszego życia.
 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.