Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze swiata gry.
 

obozy
 
Nowość!

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:






 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

ŚWIĘTA KSIĘGA autorstwa Zuzanny Zdunek
 
Święta Księga
autor: Zuzanna Zdunek



Dla mnie najgorsze było chyba to, że nikt nie pamiętał od czego się zaczęło. Łatwiej jest żywić urazę do innej rasy, narodu czy klanu, gdy chociaż w legendach można usłyszeć o co poszło na początku. Ale nienawidzić tak po prostu? To trudne. Szczególnie gdy pytanie „dlaczego?” zamyka usta starszemu pokoleniu. Dorosłym wyjątkowo trudno jest się przyznać do niewiedzy, więc milczą. Już od najmłodszych lat wlewają swym latoroślom do serc nienawiść - do NICH, bo gdy dorosną już nie będą chcieli pytać.
- Chyba będziesz miała kłopoty – usłyszałam za sobą cichy głos.
Odwróciłam się gwałtownie. Ujrzałam mojego jedynego prawdziwego przyjaciela. Tygrys śnieżny patrzył się na mnie swymi bursztynowymi oczami.
- Aron – westchnęłam z ulgą. – Co ty tu robisz?! Nikt za tobą nie szedł?
Gdyby ktoś inny mnie tu znalazł, miałabym poważne kłopoty. Dwa razy w tygodniu wszyscy ludzie z osady zbierają się na placu głównym, w celu wysłuchania przemowy wygłaszanej przez szamana, bądź jednego ze Starszych. Nie powiem, by te kazania różniły się od siebie jakoś przesadnie. W każdym jest mowa o tym, że powinniśmy pielęgnować nienawiść do NICH, jak nasi przodkowie. Że każdy, kto na naszym terenie zobaczy mieszkańca ICH osady, powinien w pośpiechu chwycić za oszczep. Niezależnie od tego, czy jest to kobieta, która oddaliła się od swojej wioski, by pozbierać jagody, czy dziecko, które zabłądziło w lesie i na twój widok cieszy się i przez łzy prosi o pomoc. Wykonanie rzutu jest twoim obowiązkiem. Właśnie dlatego unikam tych spotkań jak ognia. Widzę, jak zachowują się po nich inni ludzie. Są napełnieni nienawiścią. A jednocześnie stają się bardziej ślepi i głusi. Bardziej posłuszni. Ulegli. Ja nie zamierzam taka być. Oczywiście za opuszczenie zgromadzenia grożą surowe kary. I oczywiście nieraz miałam wątpliwą przyjemność ich doświadczyć.
- A kto miał iść? – prychnął pogardliwie. – Przecież wszyscy teraz spijają słowa z ust tego tłustego człowieka, którego pewien głupi Szaman śmiał mianować Starszym!
- Aron? Kim właściwie są ONI? – zapytałam.
Kolejne prychnięcie
- Jak to kim? Mieszkańcami sąsiedniej osady! Przecież TO akurat doskonale wiesz.
- Nie rozumiesz. Czy oni są groźni? Źli? Mają nadludzkie moce? Dlaczego mamy ich zabić, gdy zobaczymy ich przemykających między drzewami?
- Tego nie wiem, jak chyba nikt stąd. Według mnie coś strasznego stało się kilkaset, a może i kilka tysięcy lat temu. Ale ONI już o tym zapomnieli, przecież nie atakują. Tylko my. ONI chyba nawet nie umieją walczyć, inaczej broniliby się. Zastanawia mnie też podejście Szamana i Starszych. Otumaniają ludzi z wioski od małego, czyniąc z nich bezlitosną armię. To wygląda tak, jakby nie chcieli się pogodzić z NIMI.
- Dlaczego?! Ja muszę wiedzieć więcej. Pomożesz mi się dowiedzieć?
- Oczywiście. Tylko jak chcesz to zrobić?
- Powiem ci po drodze. Musimy tam dotrzeć, zanim skończy się zebranie.
Kiedyś, chodząc po lesie, przekroczyłam granice naszej wioski. Siedzą na drzewie wsłuchiwałam się w śpiew ptaków. Nagle usłyszałam głosy. Nie mając czasu na ucieczkę, wspięłam się na najwyższe gałęzi w nadziei, że nie zostanę przez NICH zauważona. Po chwili na polanę weszły dwie staruszki. Były bardzo zdenerwowane, bo wiedziały, że znajdują się blisko granicy. Wtedy jedna z nich powiedziała:
- Może gdyby nie TAMTEN dzień, wszystko potoczyłoby się inaczej. Nie musiałybyśmy pilnować przekroczenia granicy, bo przecież… nie byłoby jej wcale. Myślisz, że jest jeszcze ratunek dla tamtej osady?
- Nie. Nie ma dla nich ratunku, dopóki istnienie Świętej Księgi owiane jest tajemnicą. To, co u nas jest jawne, u nich nieznane. Dopóki kolejni Szamani będą zatruwać tamtym ludziom serca nienawiścią, dopóki prawda nie zostanie odkryta… nic się nie zmieni.
Potem rozejrzały się i oddaliły szybko w stronę lasu. Długo siedziałam na drzewie nie mogąc się ruszyć. Sparaliżował mnie strach i wściekłość na Szamanów. W głowie kłębiły się pytania. Czym jest Święta Księga? Dlaczego Starsi nie chcą jej pokazać? No i najważniejsze. Co takiego jest w niej napisane, że zmieniłoby podejście osadników do NICH?
- No dobrze. Wiem mniej więcej o co chodzi, ale mam jedno pytanie. Skąd wiesz gdzie jest ta magiczna książka? – spytał Aron ziewając i pokazując mi jednocześnie pręgowane podniebienie.
- Nie wiem, mogę tylko przypuszczać. W chacie Szamana, pod dywanem, jest klapa. Odkryłam ją przez przypadek, zanosząc mu śniadanie. W dodatku on cały czas nosi ten dziwny naszyjnik z kluczem. Do czego mógłby być, jeżeli nie do tych drzwi? Przecież u nas w osadzie domów się nie zamyka.
- Jak na mój gust za dużo spekulacji. To same domysły, ale jest to jedyny trop jaki mamy, więc trzeba go sprawdzić. Tylko jak zdobędziemy klucz?
- Na koniec przemówienia Starsi będą dokonywać obrządku „zmycia winy”. Z tego co pamiętam, Szaman też bierze w nim udział, by pokazać ludziom, że również popełnia błędy. W ten sposób zbliża do ich do siebie. Wtedy będzie musiał zdjąć koszulę…no i wisior. To nasza jedyna szansa, by go zabrać.
- Nie uda się. Nie da się niezauważenie zbliżyć do niego tak blisko, by to zrobić. – stwierdził sceptycznie.
- Jeżeli odwrócisz ich uwagę, może się udać. Musisz w odpowiednim momencie wbiec na polanę i krzyknąć, że niektórzy z NICH przekroczyli granicę. Wtedy oni powinni chociaż na chwilę zwrócić się w twoją stronę, a ja zyskam szansę, by ukraść klucz. Potem pobiegnę do jego chaty i sprawdzę jak wiele ziarna prawdy jest w tej legendzie. Spotkamy się po wszystkim w tym miejscu.
- Będziesz miała bardzo mało czasu. Zdążysz?
- Nie mam innego wyjścia – szepnęłam cicho.
Wszystko toczyło się zgodnie z planem. Aron pierwszorzędnie wyczuł moment, w którym powinien zakłócić obrządek. Wszyscy odwrócili się w jego stronę. Miałam tylko chwilę, by chwycić klucz. Nawet zdawało mi się, że ktoś mnie widział, jednak nikt nie zaczął krzyczeć. Skryta pośród wysokich traw zaczęłam skradać się w kierunku chaty szamana. Każdy krok wydawał mi się nieskończenie długi, a każdy oddech bardzo głośny. W końcu dotarłam do celu i bezszelestnie wślizgnęłam się do środka. Było ciemno i duszno. W powietrzu unosił się charakterystyczny, słodkawy zapach ziół. Szybko podniosłam dywanik. Jest! W dodatku klucz pasował idealnie. Zaczęłam schodzić w dół po stromych, ciasnych schodach. Gdy znalazłam się na dole, zobaczyłam stolik. A na nim księgę. Nic poza tym. Szczerze mówiąc, byłam trochę zdziwiona. Spodziewałam się ogromnej biblioteki, pełnej starych ksiąg. Drżącymi z emocji palcami otworzyłam Księgę. Pierwsze dwa rozdziały przedstawiały historię naszej osady, więc szukałam dalej. W końcu natknęłam się na bardzo cienką stronę. Kiedy chwyciłam ją w palce, miałam wrażenie, że rozsypie mi się w rękach. Przeczytałam powoli każde zdanie. I zamarłam.
- Nie, nie, to niemożliwe! Nie mogło pójść o COŚ takiego!
Byłam roztrzęsiona. Szybko wyrwałam TĘ kartkę z Księgi i włożyłam do kieszeni. Chciałam jak najszybciej wbiec na górę i podzielić się odkryciem z Aronem, ale nogi miałam jak z waty. Kiedy w końcu wydostałam się z tej upiornej chaty, zatrzymał mnie czyjś zimny jak lód głos. Tylko jedna osoba w wiosce mówiła w ten sposób.
- Chyba będziesz miała kłopoty. – stwierdził Szaman
- Dlaczego? Dlaczego nikomu nie powiedziałeś?
- To moja sprawa. Była to sprawa tych którzy byli przede mną, jak i tych którzy będą za mną. Na pewno nie twoja.
- Ludzie mają prawo wiedzieć!
- Co cięto obchodzi? Ty już nie należysz do członków tej osady. Złamałaś prawo, pamiętasz? Za kradzież cudzej własności grozi wygnanie. Jeżeli odejdziesz natychmiast, dam ci trzy dni na ucieczkę. Oczywiście już nigdy tu nie wrócisz. Czy to jest jasne?
- Tak! – krzyknęłam mu w twarz i wybiegłam z osady.
Biegłam tak, dopóki nie zabrakło mi tchu. Nie myślałam, o tym, co ze sobą zrobię. Po prostu cieszyłam się, że już tam nie jestem. Jak się okazało, niektóre prawdy bywają zbyt trudne, by je przyswoić, a co dopiero zrozumieć. I ta do takich należała.




 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.