Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze świata gry.
 

obozy
 

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:





 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

AYTO autorstwa Anny Mysteriali Szymkowiak
 
Atyo
autor: Anna Mysteriala Szymkowiak



To nie miało prawa skończyć się dobrze... Ingerowanie w przyrodę nigdy nie kończy się dobrze. A zaczęło się tak niewinnie. Miałem wtedy 7 lat i byłem zaraz po przyjęciu do Szkoły Rycerskiej. Było słoneczne, ciepłe lato, na niebie nie było ani jednej chmurki. Pierwszego dnia wolnego od zajęć poszedłem do pobliskiego lasu. Położyłem się na polance, w wysokiej trawie i patrzyłem w niebo, rozkoszując się słońcem. Nagle coś zaszeleściło po mojej prawej stronie. Zanim zdążyłem zareagować to samo tajemnicze coś uderzyło we mnie, stęknęło i upadło. Okazało się to być złotowłosą dziewczyną, rok ode mnie starszą, którą czasem widziałem na korytarzach szkoły. Madara była jedyną przedstawicielką płci pięknej, która pobierała nauki u Mistrzów Miecza. Do akademii przyjęto ją tylko dlatego, że była lepsza od wielu męskich kandydatów, a jej ojciec miał duże wpływy w szkole.
- Przepraszam, nie widziałam cię - mruknęła i wstała.
- Nie szkodzi - odpowiedziałem i również wstałem.Spojrzałem na nią, nie wiedząc co powiedzieć. Na szczęście to ona przejęła inicjatywę.
- Ładne - powiedziała, wskazując trzy zdobione noże do rzucania, które wystawały mi z pochwy na udzie.
- To prezent od ojca. Z okazji przyjęcia mnie do akademii - wyciągnąłem jeden i podałem jej.
- Mogę wypróbować? - zważyła go w dłoni.
- Jasne - uśmiechnąłem się. Dziewczyna odwróciła się i płynnym ruchem posłała broń w pień starego drzewa.
- Fajne. Chodź, musimy go odzyskać! - pociągnęła mnie w kierunku drzewa. Nagle zaczął padać deszcz. Obydwoje spojrzęliśmy w niebo. Nadal nie było na nim żadnej chmurki. Spojrzęliśmy po sobie, zdziwieni. Puściliśmy się biegiem w kierunku, w którym zniknął nóż. Zbliżając się do drzewa coraz wyraźniej słyszeliśmy dziecięcy płacz. Minęliśmy ostatni krzak, który zasłaniał ogromną roślinę i stanęliśmy jak wryci. Przed nami stał mały, długowłosy chłopczyk, przykuty do drzewa moim nożem. To on zawodził.
- O rany! Przepraszam! - krzyknęła Madara i wyciągnęła nóż z pnia drzewa i ubrania chłopca. Włożyła w to jednak za dużo siły i upadła na plecy. Dziecko zaczęło się śmiać.
- Zabawna jesteś! - powiedziało i przyjrzało się nam swoimi wielkimi oczami. Dziewczyna bez słowa wstała i oddała mi mój nóż.
- Kim jesteś? - zapytałem mało dorośle.
- Mam na imię Atyo - odparł chłopiec. Wtedy deszcz przestał padać równie nagle, jak się pojawił.
- Skąd jesteś? Nigdy cię nie widziałam w akademii, a do najbliższego miasta daleko...
- Nie zadawaj mi trudnych pytań! - krzyknął Atyo, siadając na ziemi. Zaciekawieni usiedliśmy obok niego, w kręgu.
- Głodny jestem... - mruknął chłopczyk.
- Mam trochę suszonego mięsa. - powiedziałem, wyciągając jedzenie z torby. Atyo wyrawał mi je z ręki i zjadł szybko.
- Chcę więcej...
- Ale my nie mamy więcej! - Chłopiec spuścił smutno głowę.
- Nie martw się, jutro przyniesiemy ci coś do jedzenia! - uśmiechnąłem się.
- Ale przecież jutro nie mamy wolnego... - Madara spojrzała na mnie, zdziwiona.
- Jak nie chcesz to nie przychodź, ja wstanę wcześniej i coś mu przyniosę - wzruszyłem ramionami.
- I miałbyś sam się wyrwać z tej durnej szkoły? Nie ma mowy! - zaśmiała się. Spojrzałem na słońce.
- Masz gdzie zostać na noc? - zapytałem. Atyo przekrzywił głowę, jakby nie rozumiał pytania.
- Mogę tu posiedzieć... - odpowiedział po chwili. Spojrzałem tylko na Madarę znacząco. W odpowiedzi uśmiechnęła się. Do wieczora ciężko pracowaliśmy, używając darów lasu i swoich umiejętności, aby zbudować szałas na drzewie. Gdy zaczęło się ściemniać, był już gotowy. Gdy usiedliśmy aby na chwilkę odpocząć przed drogą powrotną do akademii, Atyo zaczął śmiać się i skakać wokół nas, wyrażając tym swoją radość. Dołączyliśmy do niego. Nagle zaczął padać śnieg. Zszokowany spojrzałem w niebo. Nadal było całe błękitne, ale biały puch pojawiający się zniknąd na pewno był śniegiem. Po minie Madary zobaczyłem, że jest równie zdziwiona jak ja.
- My... musimy już iść - powiedziałem, wstając. Atyo przestał skakać i spojrzał na nas ze smutkiem. W tym momencie śnieg przestał nagle padać.
- Ale przyjdziecie jutro? - zapytał z nadzieją.
- Jasne, obiecuję - powiedziałem i ruszyłem w stronę szkoły. Madara szła obok mnie. Po chwili puściliśmy się biegiem, nie chcąc potem iść po ciemku. Nastę[nego dnia, tuż przed świtem spotkałem się z dziewczyną na placu treningowym.
- Masz coś? - zapytała. W odpowiedzi podniosłem tylko torbę wypełnioną jedzeniem. Pobiegliśmy na polankę. Gdy tylko zawołaliśmy Atyo, znów zaczął padać śnieg, a dziecięca główka wychyliła się z szałasu. Szbko daliśmy mu prowiant na ten dzień i pobiegliśmy spowrotem na poranne zajęcia. Dzień zleciał mi jakoś szybko, nie skupiałem się na zajęciach. W trakcie południowej przerwy podszedłem do Madary.
- Idziesz tam po zajęciach?
- No nie wiem, muszę trochę potrenować... - burknęła wymijająco.
- Dobra, jak chcesz - wzruszyłem ramionami i usiadłem koło niej. Chwilę siedzieliśmy w milceniu, po czym kontynuowałem.
- Swoją drogą zauważyłaś, że zawsze jak przy nim jesteśmy, coś dziwnego dzieje się z pogodą?
- Trudno jest nie zauważyć...
- Nie interesuje cię dlaczego tak jest? - naciskałem. Madara tylko westchnęła zirytowana. Nagle zaczął padać śnieg. Dziewczyna zamarła. Podążyłem za jej wzrokiem. Na murku kilka metrów od nas siedział Atyo. Podbiegliśmy do niego.
- Co ty tutaj robisz?! - krzyknąłem.
- Poszedłem za wami - odpowiedział beztrosko, śmiejąc się. Rozejrzałem się po placu. Nikt nie patrzył w tą stronę, wszyscy byli zajęci walką między dwoma Mistrzami Miecza.
- Ktoś cię widział? - zapytałem ostrzej, niż zamierzałem.
- Nie. Tylko jeden chłopak. Miły był - Atyo uśmiechnął się promiennie.
- Nie możesz tu przychodzić - powiedziałem spokojnie. Chłopiec spojrzał na mnie zdziwiony.
- Dlaczego?
- Jeżeli ktoś cię tu zobaczy, zaraz wezmą cię za szpiega. Mistrzowie zazdrośnie strzegą swoich sekretów - dokończyła za mnie Madara. Atyo spuścił głowę. Śnieg został zastąpiony przez deszcz.
- Nie chcecie mnie tutaj? - zapytał ze smutkiem i zeskoczył z murka.
- Chcemy! To znaczy nie tutaj, bo będziemy wszyscy mieli kłopoty. Czekaj na nas w szałasie, będziemy cię codziennie odwiedzać, prawda Madara? - Chłopiec spojrzał na nią z nadzieją. Zawachała się.
- Tak - odparła w końcu. Deszcz przestał padać.
- Dobrze, teraz idź do szałasu. Pamiętasz drogę? - zapytałem, kiedy usłyszałem oklaski zwiastujące koniec pojedynku. Atyo pokiwał twierdząco głową i zsunął się na drugą stronę murka. W tym momencie zabrzmiał gong ogłaszający koniec przerwy. Wróciliśmy do zajęć i zobaczyliśmy się znów dopiero wieczorem. Szybko pobiegliśmy na polanę. Ku naszemu zdziwieniu była cała pokryta śniegiem.
- Atyo! - zawołałem chłopca. Odpowiedział mi śmiech dobiegający z szałasu. Wbiegliśmy do niego i stanęliśmy w wejściu. Na podłodze siedział niski chłopak o blond włosach z mojej grupy treningowej. Był grupowym nieudacznikiem. Spojrzał na nas wystraszony.
- Co ty tutaj robisz?! - naskoczyła na niego Madara.
- N-nic - mruknął i wstał.
- Lepiej już pójdę - dodał, ruszając w stronę wyjścia.
- Nie odchodź! - krzyknął Atyo.
- Obiecałeś nauczyć mnie fiufać! - dodał, aby podkreślić znaczenie swoich słów. Spojrzęliśmy na niego zdziwieni, wzrokiem żądając wyjaśnień.
- No bo ja tego... - zaczął się jąkać.
- Spotkałem go jak poszedłem za wami. Siedział na murku i fiufiał! Zapytałem, czy mnie nauczy i on się zgodził, więc zaprowadziłem go do szałasu - dokończył Atyo, śmiejąc się.
- No mniej więcej - skwitował Touran. Uśmiechnąłem się.
- No to naucz go fiufać - zaprosiłem wszystkich gestem na polankę. W czasie, kiedy rozmawialiśmy śnieg ją skrywający zdążył stopnieć w letnim słońcu. Usiedliśmy wszyscy na pieńku na środku polanki.
- Kto umie gwizdać? - zapytał Touran. Zgłosiłem się na ochotnika, żeby pierwszy tłumaczyć Atyo jak należy ułożyć usta, żeby wydawały świszczący dźwięk. Po mojej porażce, spróbował Touran, potem Madara.
- Tu trzeba kobiecej ręki - skwitowała dziewczyna, gdy Atyo w końcu udało się zagwizdać. Wybuchnęliśmy śmiechem. Przez kilka następnych dni przychodziliśmy odwiedzać chłopca i przynosić mu jedzenie i inne rzeczy. W końcu szałas na drzewie zaczął przypominać bardziej dom niż zlepkę patyków. Przemyciliśmy tkamninę, którą zaczęła pełnić rolę drzwi, skleciliśmy prowizoryczne meble. Kiedy nie bawiliśmy się w dekoratorów, spędzaliśmy czas śmiejąc się i bawiąc we wszystkie możliwe gry. Odkryliśmy, że pogoda zmienia się w zależności od humoru Atyo. Gdy jest szczęśliwy - pada śnieg. Gdy smutny - deszcz a kiedy jest zły miota z nieba błyskawicami. Zaczęliśmy używać tej wiedzy do zabawy. Byliśmy szczęśliwi. Jednak wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Pewnego dnia postanowiliśmy zorganizować konkurs gwizdania. Gdy przyszła kolej Atyo, okazało się, że gwiżdżąc wywołuje on wiatr.
- Myślicie, że ktoś zauważy? - zapytałem z irracjonalną nadzieją, patrząc na pas powalonych drzew.
- Chyba tak - odpowiedziała Madara. Zorientowali się szybciej niż myśleliśmy. Następnego dnia, kiedy wszystkie grupy miały zajęcia na jednym placu, podczas treningu zobaczyłem dwóch gwardzistów prowadzących wystraszonego chłopca. Bez zastanowienia odrzuciłem miecz treningowy i podbiegłem do nich. Taouran i Madara zrobili to samo.
- Atyo! - krzyknąłem, machając do niego. Uśmiechnął się do nas.
- Stać! - zatrzymał nas jeden ze strażników.
- Co wy mu chcecie zrobić?! - krzyknęła Madara.
- On nic nie zrobił! - dodał Touran.
- Będzie przesłuchany i osądzony - odparł beznamiętnie gwardzista.
- Wy też. Macie się stawić w sali przesłuchań o zachodzie słońca. Teraz idźcie do swoich kwater - dodał i ruszył dalej, prowadząc Atyo za sobą.
- Nie zamierzam czekać na żaden zachód - powiedziałem, gdy weszliśmy do budynku mieszkalnego.
- My też nie - zadeklarowała Madara. Przedstawiłem im pokrótce plan i ruszyłem przodem do sali przesłuchań. Stanęliśmy pod drzwiami i zaczęliśmy nasłuchiwać.
- Skąd jesteś? Kto cię wynajął? - powiedział głęboki, męski głos.
- Niech mi pan zada jakieś łatwiejsze pytanie - odpowiedział Atyo zduszonym przez łzy głosem. Spojrzęliśmy pod nogi. Na korytarz wypływała cieniutka strużka wody. Chwyciliśmy pierwsze lepsze ciężkie przedmioty i wbiegliśmy do pomieszczenia. Okazało się, że woda pochodziła z deszczu, padającego z sufitu. Zanim gwardziści zdążyli zareagować, uderzyliśmy ich w głowy ciężkimi przedmiotami.
- Atyo, chodź! - złapałem chłopca za rękę i pociągnąłem do wyjścia. Deszcz przestał padać.
- Wiedziałem, że przyjdziecie! - zaśmiał sie chłopiec. Ukradkiem wyprowadziliśmy go za teren szkoły. Puściliśmy się biegiem do szałasu. Szybko spakowaliśmy do torby resztkę prowiantu i trochę zdobytych dla Atyo ubrań.
- Musisz stąd uciekać - powiedziałem z żalem.
- Możesz handlować pogodą, żeby się utrzymać - dodała Madara.
- Wróć kiedyś! - dokończył Touran. Za sobą usłyszeliśmy krzyki.
- Uciekaj! My ich zatrzymamy
- Dziękuję - powiedział poważnie chłopiec i uśmiechnął się.
- Jakiś czas będę w okolicy. Tak, gdybyście czegoś potrzebowali - odwrócił się na pięcie i zniknął w lesie. Chwilę później kilku Mistrzów Miecza złapało nas i zaprowadziło do Szkoły. Posądzono nas o zdradę i wyrzucono z Akademii. Nasza droga do rycerstwa nie skończyła się dobrze, ale tak to już jest z siłami nadnaturalnymi. Nigdy nie prowadzą do dobrego.
 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

obozy
 
Nowość!

Historie, przewijające się przez więcej niż jedną fabułę.
 

obozy
 
Tu znajdziesz pliki z podręcznikami do druku

Dla magów, kapłanów i innych.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.