Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze świata gry.
 

obozy
 

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:





 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

Przypuszczenia
 
Autorem tekstu jest Mistrz Gry, Leszek – Asbjorn. Opowiadanie jest wstępem do fabuły z roku 2005, z występujących w nim postaci autentyczni sa Ineth i Oktawian, oraz oczywiście piękna królowa Aridea :) Zbieżność imion ze znanymi nazwiskami jest przypadkowa :) (prawda, Leszku...? :P)



Rozdział pierwszy



„Przypuszczenia”
„(...) pokazując człowiekowi przyszłość, pozbawiasz go jej (...)”księga wtajemniczonych... autor nieznany...



Mroczna Knieja nie jest zwykłym lasem, a raczej przypomina coś w rodzaju cmentarzyska. Wszędzie tam, dokąd poprowadzi ludzki, rozpościera się martwy krajobraz przyrody. Największe zdumienie budzą jednak drzewa. Martwe, nagie, bezduszne sosny i wierzby i ich smutne, pozbawione igieł gałęzie są jedynym widocznym dowodem na tętniące tu niegdyś życie. Nikt nie jest w stanie określić, co tu się wydarzyło, choć wiadomo, ze to wydarzenie miało miejsce wiele stuleci temu.



Przebiega tedy jeden z głównych szlaków handlowych w królestwie. Mimo ze tutejsze tereny są byłyby wymarzonym miejscem do łupienia kopców, ataki są tu czymś rzadkim. Choć ten odcinek szlaku jest w praktyce bezpieczny, podróżni niechętnie tedy przejeżdżają.



Dolne partie lasu są zupełnie martwe, a grunt pokrywa gruba warstwa igieł i gałęzi, burych, szarych, martwych. W zupełnie ciemna noc trzaski gałęzi, dochodzące z oddali oszukują zmysły wędrowca. Dzisiaj jest spokojnie, dzień powoli chyli się ku końcowi. W powietrzu unosi się zapach palonych traw, dochodzący z pobliskich pól.



Na granicy lasu, nieopodal traktu handlowego, który wchodzi do kniei od strony Silberbergu, znajdują się ruiny starej leśniczówki. Tak naprawdę, były to wojskowe baraki, które w późniejszym czasie zostały mianowane na leśniczówkę. Nieopodal ruin budynku, została zbudowana, przez tutejszych wieśniaków, altanka, w okolicy której, obchodzone są przeróżne święta. W czasie gdy nie odbywały się żadne święta, miejsce to służy do wypoczynku znudzonej młodzieży. Dzisiejszego wieczora, ta mała drewniana altanka również nie była pusta. Na jednej z ławeczek, przytwierdzonej do ściany altanki, siedziała młoda kobieta. Na pierwszy rzut oka mogla mieć nie więcej niż lat piętnaście, z postury raczej drobnej, wydawać mogla się niemal dzieckiem. Jednak spod blond grzywki spoglądały w zamyśleniu w dal błękitne oczy, a powaga spojrzenia świadczyła dobitnie o dojrzałym umyśle i niezaprzeczalnej inteligencji młodej osoby. Delikatna dłoń zdobna w bogate pierścienie, na której oparła podbródek, świadczyła z kolei o jej arystokratycznym pochodzeniu.Bawiąc się agatem oprawionym w srebro, który nosiła na szyi, wpatrzona w kamienna posadzkę altanki intensywnie nad czymś myślała. Po pewnej chwili do altanki wszedł zbrojny mężczyzna. Otwierając przyłbice swego hełmu wyszeptał:



- Najjaśniejsza Pani! – widząc, iż kobieta nie reaguje powtórzył, lecz teraz jakby trochę głośniej – Pani?



-Tak – odpowiedziała zmieszana, szybko podnosząc głowę do góry, tak jakby wyrywała się z głębokiego snu – tak? Coś się stało?



-Heh, przepraszam jeśli zbudziłem, ale...



-Nie zbudziłeś mnie – przerwała mu nagle – wszystko dobrze, nie spalam.



-Pani, spóźniają się. Chyba dziś nie dojada. Widzę iż zmęczenie panienkę ogarnęło, może... –wypowiedz mężczyzny nagle przerwał podniosły głos



-Nie Umbrilu – wstając oświadczyła stanowczo kobieta – poczekamy... na pewno – zamyśliła się na chwile – na pewno przyjadą – dokończyła uspokajając głos i siadając spokojnie na ławce, wcześniej unosząc swa aksamitna, zielona suknie – muszą. Umbrilu jeśli chcesz to możesz wracać do zamku, ja tu zostanę, muszę... heh – westchnęła – przynajmniej do świtu. Możesz wziąć ze sobą Dorna i jedzcie do zamku. Ja muszę i nie nalegaj więcej.



-Najjaśniejsza Pani, mnie jako rycerzowi i członkowi przybocznej straży Waszej Wysokości nie przystoi oddalać się od miejsca Waszej obecności. Tak wiec...



-Dobrze – przerwała mu marszcząc lekko brwi – ciesze się, ze mam tak sumiennego obrońce, lecz proszę... oddal się, chce zostać sama. Musze pomyśleć – z jej głosu dało się wyczytać znużenie – i wybacz mi moje zachowanie, jestem troszkę zdenerwowana.



-Jak sobie panienka życzy, lecz nadal nalegam o zgaszenie ogniska, gdyż może ono zainteresować straż drogowa lordów i...



-Umbrielu – przerwała mu znowu, symbolicznie wyciągając rękę do przodu jakby chciała go odepchnąć – nie wiesz gdzie jest Dorn?



-Heh... Dorn jest na patrolu, lecz nadal....

-To idź go poszukaj – wtrąciła lekko podnosząc głos – a mnie daj pomyśleć. Proszę.



-heh... – głęboko westchnął. Obracając się w stronę wyjścia, zamykając przyłbice swego hełmu dopowiedział – jak sobie panienka życzy – Jego potężna postać zaczęła znikać w szarości zmierzchu.



Księżniczka pozostała w altanie sama. Oprócz odgłosu dzwonienia kolczugi odchodzącego rycerza i trzasku z pobliskiego ogniska, nie było słychać żadnych innych dźwięków. Pora stawała się coraz późniejsza i ciemniejsza. Przy ogniu czuwał drugi z rycerzy straży przybocznej księżniczki. Można ich było rozpoznać, po czerwonej narzucie, która nosili najczęściej na kolczugach, opinana grubym, skórzanym pasem. To był element charakterystyczny, odróżniający ich od zwykłej straży drogowej królestwa, którzy byli bardzo podobni w uzbrojeniu, lecz nosili narzuty koloru zielonego.Z



Stawało się coraz zimniej, a oczekiwanych przez księżniczkę przybyszów nie było. Umbriel, rycerz starej daty, będący w osobistej straży książęcej, stal się bardzo troskliwy i opiekuńczy, co niejednokrotnie denerwowało jego panią. Wciąż myślał o niej jako o księżniczce, gdy tymczasem od ponad miesiąca była już koronowana królowa. Z niepokojem burknął do Dorna, widząc iż ten dokłada do ogniska więcej drewna:



- Co robisz?



- Zimno się robi, tak wiec dokładam do ogniska by było cieplej – odpowiedział zdumiony, jakby nie zrozumiał co dziwnego jest w dokładaniu drewna do ogniska.



- Nie pamiętasz, jak się omawialiśmy, do cholery?



-Umbrielu. Pomyśl. Jest zimno, ognisko nas rozgrzeje, jak przybędzie straż drogowa, to nic nam nie zrobią. Przecież jesteśmy strażą... – tu przerwał na chwile podpierając się ręką o pieniek, znajdujący się przy ognisku, na którym chwile wcześniej usiłował siec mieczem gałęzie. Po skończonej czynności, która trwała bardzo krotki czas, lecz była bardzo uciążliwa dla rycerza, dopowiedział - ...przyboczna królowej, nieprawdaż Umbrielu?



- Jesteś młody i niedoświadczony – wypowiedział bardzo powoli – pomyśl. Czy nie dziwnie wyglądają rycerze księżniczki, z księżniczką nieopodal lasu, którzy nic sensownego nie robią, tylko siedzą przy ognisku? Tak daleko od zamku, na granicy Mrocznej Kniei? – stwierdził tonem nie pozostawiającym wątpliwości – To BARDZO podejrzane! – Umbriel ściągnął zbrojne rękawice, okazując swoje zmęczenie długim westchnieniem, osiadł na pieńku naprzeciw Dorna. Po czym dodał, opierając łokcie o kolana, przekładając rękawice z reki do reki – Co im powiesz? He?



- Mowie Ci, ze nikt ze straży drogowej tu nie przyjdzie. – odpowiedział młody gwardzista pocierając czoło – lepiej idź do naszej pani i sprawdź czy nie jest jej zimno, a mnie daj spokój, bo odkąd tu jesteśmy ciągle zrzędzisz – powiedział ziewając ostentacyjnie.



- Osz ty szczeniaku!



-Umbrielu! – rzekł pojednawczo Dorn – idź już, zajmij się panią...



Umbriel westchnął głęboko, zalozyl rekawice, sciagnal helm, wstal i zniknal w ciemnosci, podazajac w kierunku altany. Nie minela minuta, jak jego postac spowrotem wylonila sie z ciemnosci. Dorn, nadal gapiac sie w ognisko, uslyszawszy wczesniej dzwiek nadchodzacego towarzysza powiedzial:



-I co? Jak sie czuje ksiezniczka? - Nastal krotka chwila ciszy. Mlody rycerz, na brak odpowiedzi odwrocil glowe i zaczal powtarzac – Czemu nie... – nagle przerwal, zrywajac sie energicznie z pozycji siedzacej, szybko zamykajac przylbice helmu, trzymajac reke na glowicy miecza – Umbrielu, co sie stalo – nerwowo wypowiedzial, stepujac z nogi na noge, niespokojnie rozgladajac sie w boki. Choc spod zamknietej przylbicy niewiele widzial w mroku, zauwazyl blysk stali na gardle starego rycerza.. Ten rece trzymal z tylu, zas za jego plecami majaczyla popstac, ktorej twarzy nie sposob bylo dostrzec w mroku. Umbriel stal spokojnie, z dumna twarza. – Co sie dzieje? – mowil coraz bardziej nerwowo i niepewnie Dorn.



-Spokojnie chloptasiu, chcemy was tylko okrasc – powiedzial lekko zachrypnietym glosem zakapturzony czlowiek – widze, ze macie tu ladna dziewczynke he – zasmial sie lekko – to widze, ze tez sie zabawimy.



-Niedoczekanie twoje – powiedzial Dorn glosem lekko piszczacym z emocji, wyciagajac miecz z pochwy, ktora trzymal przy boku.



-Stoj –warknal ostro nieznajomy– chyba nie chcesz, by twojemu koledze cos sie stalo –dokonczyl, mocniej przyciskajac noz do gardla Umbriela



-Nie daj skrzywdzic ksiez... – starszy straznik nagle przerwal i upadl na kolana, kopniety przez napastnika. Zakapturzony nadal trzymal sztylet na gardle kleczacego.



-Moim obowiazkiem jest chronic ksiezniczke – powiedzial Dorn stawiajac miecz w pozycji reprezentacyjnej – stawaj do walki tchorzu.



Wtem, zanim mlody rycerz zdazyl pomyslec, w jaki sposob zaatakowac niewidocznego napastnika, poczul uklucie jakiegos metalowego narzedzia w okolicy swoich nerek, potem poczul czyjas reke, owijajaca sie wokol jego szyi, mimo to nadal trzymal mocno swoj miecz mowiac:



-Co to ma znaczyc do cholery ?!?



-Odloz miecz gagatku – odpowiedzial mu zenski glos postaci bedacej za jego plecami – chyba nie chcesz, by rankiem znaleziono tu trzy trupy – Dorn, po ocenie zaistnialej sytuacji, rzucil miecz na ziemie. – ladnie, bardzo dobrze sie z wami... – nagle glos kobiety przerwal przerazliwy wybuch smiechu.



-Buahahaha – zaczal smiac sie starszy rycerz



-Co jest? – z dziwieniem zapytala kobieta



-Przepraszam cie... przepraszam was – powiedzial Umbriel kleczac i trzymajac sie za brzuch – przepraszam, nie potrafie, buahahahaha – znowu wybuchnal smiechem, tarzajac sie przy tym po ziemi. Zakapturzony czlowiek bedacy wczesniej za nim, sciagnal nakrycie glowy, podszedl i zagadkowo zaczal sie drapac po glowie mowiac:



-Co mu sie stalo?



-Wlasnie nie wiem – odpowiedziala kobieta, zdejmujac reke z szyi Dorna, ktoremu na twarzy widnial wyraz nieopsanego zdumienia pomieszanego z zaklopotaniem. Z niedowierzaniem siadl na ziemi, skurczyl kolana i niczym dziecko z choroba sieroca zaczal wpatrywac sie w nieznany nikomu punkt.



-Ineth, wybacz mi. Nie widzialas jego twarzy – powiedzial rozbawionym glosem rycerz – jaka dezorientacja, nie moglem sie powstrzymac, po prostu wygladal przezabawnie – juz spokojniej mowil dalej –chcialem by wyszlo, ale z ledwoscia powstrzymywalem sie od smiechu... "gagatku" buahahaha- zaczal na nowo smiac sie rycerz



-Hehhh... – westchnela Ineth – Oktawianie, zmeczona jestem, powiedz mi czy me gesty badz slowa, wydaja sie smieszne??



-Nie, nie... mam to – przerwal Umbriel szybko wstajac, rozbawiony – juz nie bede. Juz sie powstrzymuje – szybko podchodzac do mlodszego rycerza, powiedzial – Dornie, chciej poznac. To jest Ineth – powiedzial szybko, wskazujac reka na kobiete – a ten mezczyzna, to... to



-To Oktawian – przerwala mu szybko Ineth – milo bylo Cie poznac – uchylila glowe przed Dornem, ktory zmieszany, nadal niedowierzajac siedzial na ziemi i jego jedynym sygnalem zycie bylo male burkniecie na znak ze mu rowniez milo – lecz spieszymy sie. Gdzie jest krolowa? Czeka nas rozmowa, a spoznilismy sie, musimy sie spieszyc – obrocila sie do Oktawiana, po czym dodala – bo wzbudzamy zbytnie zainteresowanie.



-Tak, ja juz mowilem niejednokrotnie dzisiaj... – wypowiedz Umbriela nagle przerwal głosik



-Ineth, to ty?? – z ciemnosci nagle wylonila sie szczupla sylwetka księżniczki



-Tak Arideo, w koncu dojechalismy. Trafilismy na przemarsz zolnierzy i musielismy sie przeprawiac polami.



-Wybaczcie mi, jestem troche zmeczona, tak wiec prosze bysmy juz wszystko omowili. Nie chcialabym by w zamku sie zorientowali ze mnie nie ma.



-Masz absolutna racje – odpowiedziala Ineth – Zreszta, od paru dni jestesmy w drodze... ach, ale przed tym – nagle odcknela sie – chcialabym bys poznala osobe, o ktorej ci mowilam – wypowiadajac te slowa pomachala przywolawczo do Oktawiana. Gdy szedl w strone ksiezniczki, dopowiedziala – to jest Oktawian.



Towarzysz Ineth, za znak, schowal swoj sztylet za pas i powoli podszedl do ksiezniczki, podajac jej reke. W migotliwym swietle ogniska Aridea przyjrzala sie mezczyznie. Byl wysoki, raczej szczuplej budowy, spod kaptura wystawaly mu krotkie wlosy koloru slomy. Gdy odwrocil twarz w kierunku ognia, mozna bylo dostrzec rozlegla blizne na lewym policzku, pozostalosc po spotkaniu z ognistym zakleciem. Nie przejmujac sie taksujacym wzrokiem mlodej kobiety wojownik poszedl do niej,)mowiac – wielki to dla mnie zaszczyt... – przerwal obrywajac z otwartej reki w tyl glowy – Ala!! Ineth za co mnie uderzylas – wyprostowal sie nerwowo, szukajac czegos za pasem



-Oktawian, nie bede sie wstydzila za twoje zachowanie – odpowiedziala z lekka zloscia Ineth –To jest panujaca nam krolowa Doliny, wiec zachowuj sie jak nalezy!



Oktawian najwyrazniej zreflektowal sie i ukleknal pospiesznie na jedno kolano.



-Ineth, nie trzeba – szybko zareagowala mloda arystkokratka – jestem Aridea, milo cie poznac – mowiac podala Oktawianowi reke, ktora ten ucalowal.



-No to sie poznalismy – powiedzial usmiechajac sie szeroko Oktawian, wstajac – no to w czym tkwi problem?



-Nie tutaj, chodzmy sie przejsc, to pogadamy...



-Oj nie, wasza wysokosc, nie zgadzam sie – zaprotestowal starszy straznik – samej z nimi cie...



-Umbrielu – krzyknela przez zamkniete zeby królowa



-Heh... – westchnal gleboko rycerz – i co ja moge?



-No to chodzmy na spacer, prowadz Pani – powiedzial usmiechajac sie Oktawian.



Dwaj rycerze pozostali na stanowisku sami, siedzac przy ognisku. Dorn sciagnal helm i gleboko wzdychajac rozprostowal nogi. Ksiezniczka, Ineth i Oktawian poszli mala drozka, ciagnaca sie wzdluz lasu, prowadzaca wprost do glownej drogi. Wzieli ze soba pochodnie, ktora wczesniej odpalil od ogniska Oktawian i szli tak w towarzystwie swierszczy, ktore o tej porze roku sa najglosniejsze.



-Nie wiem od czego zaczac – westchnela cicho Aridea



-Moze od samego poczatku – wtracil nagle Oktawian



-Tak wiem – odpowiedziala – moze po prostu bede mowila co wiem. Chce wam powiedziec, moi drodzy, ze w naszym kraju dzieja sie cos bardzo niepokojace rzeczy – zaczela pewnie mowic – jak wiadomo trwa wojna, ale od niedawna wydaje mi sie, ze wybuchla ona nie z przyczyn nam znanych. Czesto widze Doriana, jak w zamysleniu przechadza sie korytarzami. I te jego sformulowania ..."ja zrobilem", "moja armia", "ja"... Tak jakby Rada juz nie istniala, tak jaby moja koronacja nie miala znaczenia, jakby panowal tu sam. Nie wiem, czy dazy do jakiejs dyktatury czy wylacznie przejmuje sie sprawami kraju...



-Przepraszam, ze ci przerwe – wtracila nagle – ale co na to inni lordowie, widzac to, jak on mowi?



-To jest wlasnie druga dziwna sprawa – szybko odpowiedziala –Zbyt malo ich wszystkich znam, nie orientuje sie w zawilosciach politycznych ukladow, nie mam zaufanych ludzi przy Radzie.. nie wiem kto komu ufa. Mamy zbyt maly kontakt z innymi Lordami. Rzadko bywaja na froncie, a jedynym przedstawicielem wladzy w tym rejonie jest Dorian. Inni, moze z wyjatkiem hrabiego Glatz, malo interesuja sie wojna. Dorian ma w reku armie. Wiec ma w reku wszystko.. . Zaczynaja mnie niepokoic przyczyny lezace u zrodla tej wojny. Niedawno, moja sluzka znalazla pewne dokumenty, stare dokumenty schowane wraz z spisem zywnosci sprowadzanym do zamku. Znajdowaly sie one w piwnicy, w miejscu do ktorego nikt nie zagladal, bo jest ono glebokie i smierdzi zepsuta zywnoscia – na twarzy ksiezniczki wybity byl obraz obrzydzenia – nikt tam nie sprzatal od kilkunastu lat. W koncu zapach z zamykanego schowka zaczal wylaniac sie na zewnątrz



-I pewnie stal sie nieprzyjemny i kazano go oczyscic? – bystrze wtracil Oktawian



-Ja osobiscie kazalam tam sprzatnac – i szybciutko dodala – od miesiaca nie dalo sie wytrzymac. Wlasnie w czasie tego sprzatania odkryto cos, stare listy zakupow – ksiezniczka zatrzymala sie nagle i zaczela wyciagac cos z rekawa. Nagle oczom jej towarzyszy ukazala sie skorzana tuba na zwoje – To sa wlasnie te dokumenty. Oktawianie przyswiec tu prosze – podszedl wraz z Inetch do ksiezniczki i wszyscy kucneli. Aridea otworzyla tube i wraz z peczkiem zwojow, z tuby wydostal sie zapach plesni. Ineth delikatnie wziela jeden ze zwojow i zaczela czytac mowiac:



-Oktawian, daj mi na chwile pochodnie – oddal bez protestu pochodnie i z ciekawoscia zaczal przygladac sie skorzanej tubie.



-Moge zobaczyc? – zwrocil sie w strone ksiezniczki – chcialbym sie przyjrzec. – Aridea bez slowa podala tube, spogladajac na twarz Ineth, ktora caly czas studiowala dokument



-Hmmm – nagle mruknela Ineth, gwaltownie odwracajac glowe w kierunku krolowej – po co osobie ktora sporzadzila ten dokument te rzeczy? Pachnidla? Elfie strzaly ? Wszelkie rekwizyty ktore ktore kojarza sie z elfami. Po co?



-To nie wszystko – odpowiedziala ksiezniczka podsuwajac nastepne dokumenty.



Ineth bedaca osoba, ktora lubi czytac wszystko co tajemnicze, z zainteresowaniem wziela sie do czytania. Po krotkiej chwili, cisze przerwaly slowa – Cholera, to niemozliwe! – Ineth z niedowierzaniem w oczach zaslonila sobie usta, na znak iz zaluje wypowiedzianego bluźnierstwa



-Co sie stalo? Daj spojrzec? – z zaciekawieniem w oczach powiedzial Oktawian



-Nie, nie teraz – odpowiedziala nerwowo – opowiem ci wszystko w karczmie



-Wlasnie, chcialabym by to wszystko pozostalo w tajemnicy. – oswiadczyla uroczyscie mloda wladczyni, wyciagajac reke w strone Oktawiana, jako gest, by ten oddal jej tube na zwoje. – Mam nadzieje ze moge na was liczyc – oswiadczyla, wsadzajac swoje do tuby.



-Czego wiec od nas oczekujesz Pani? – ze zmieszaniem zapytala Ineth



-Ja jako krolowa i osoba publiczna nie moge sie zajac tym problemem. Juz teraz mam wrazenie iz oni podejrzewaja, ze ja sie tym interesuje. Chcialabym, byscie to wy sie zajeli sledztwem.



-Ale my sami tez sobie nie poradzimy –glosem protestu dodala Ineth – ja i Oktawian sami mamy dowiedziec sie prawdy?



-Nie! – odpowiedziala – rozkazalam sporzadzic liste najlepszych najemnikow w krolestwie. Przybeda tu lada dzien, lecz z kwestii bezpieczenstwa, oni formalnie beda pracowali dla ciebie. Mam nadzieje iz poradzisz sobie z wymowka kontrolerow, w jakim celu ich zatrudniasz?



-Oczywiscie. Oktawian mi pomoze, prawda Oktawianie?



-O cokolwiek by nie chodzilo, to zgadzam sie, chyba – odpowiedzial usmiechniety, drapiac sie po glowie.



-Wiedzialam ze moge na was liczyc. Waszym zadaniem bedzie to, byscie sie dowiedzieli jak o prawdziwej przyczynie wojny i komu na niej zalezy. Postarajcie sie rowniez o informacje na temat lordow, bo cos ... sie dzieje, tak jak to wynika z dokumentow. I do ciebie mam specjalna prosbe – powiedziala zwracajac sie w strone Ineth – wszystko to co widzialas w tych dokumentach, zostaw dla siebie. Pamietaj, dzialasz dla mnie, a najemnicy dla ciebie. O to jest lista potencjalnych najemnikow – oswiadczyla podajac zwoj Ineth – sa na nim wszystkie potrzebne dane, wybierz najlepszych. Nie oszczedzaj na wynagrodzeniu. Krolewna odpiela od pasa grubo wypchana sakiewke i wlozyla ja w dlon Ineth



- To wszystko, czym moge cie wspomoc, nie mam dostepu do skarbca.



Ineth otworzyla sakiewke wysypujac na dlon pierscienie, naszyjniki i zausznice.

Spojrzala ze zdziwieniem na Aridee. Ta po krotkim namysle odpiela z szyi naszyjnik z agatem i zlozyla na dloniach wojowniczki.

- Tak, to moje klejnoty rodowe, jedyne co w tym krolestwie naprawde jest moje... Nie zawiedz mnie.

Ineth Aedwenien, polelfka, spadkobierczyni rodu, ktory od wiekow wspieral i chronil krolow Doliny, wiedziona porywem serca, przyklekla przed swoja przyjaciolka i krolowa,

- Przysiegam ci, Arideo, na pamiec twoich przodkow, ktorym sluzylam, ze zrobie wszystko, by wkrotce w tym krolestwie wszystko bylo naprawde twoje. Albo bedzie to ostatnia misja, ktora w zyciu podejme.

Za padla chwila podnioslej, ale klopotliwej ciszy. Aridea usmiechnela sie

- Tylko tobie ufam, moja droga – rzekla do wstajacej Ineth – Nie zwlekaj, czas nagli. Jedzcie juz.

-Dobrze, jak sobie zyczysz, Pani. Chyba juz wszystko wiemy – powiedziala Ineth chowajac zwoj.

-Jeszcze jedno – szybko dopowiedziala Aridea – Nawiazcie kontakt z rebeliantami, wiem, ze maja swoje racje, je rowniez chce poznac. Moze uda sie osiagnac rozejm i krew choc na chwile przestanie sie lac. Ty, Oktawianie..

-Tak ksiezniczko – wojownik ocknal sie z glebokich mysli

-Ty pojdziesz do Doriana i zapytasz sie go o przyczyny wojny, on widzial juz Ineth i moglby ja rozpoznac i cos wyweszyc. Mam nadzieje ze te odwiedziny skieruja was na jakis trop. Macie jakies pytanie?

-Nie, nie mam – oznajmila Ineth, patrzac sie na Oktawiana, ktory podnosil juz palec do gory, dopowiedziala – i Oktawian tez nie ma. Wracamy do Twoich straznikow. Nieopodal nich pozostawilismy swoje konie.

-Racja, wracajmy – zgodzila sie Aridea, odwracajac sie wyrazila gotowosc do powrotnego marszu. Oktawian szybko dogonil odchodzace kobiety, mowiac do ksiezniczki:

-Czy nie bylabys, Pani, tak laskawa odsprzedac mi te tube na...

-Oktawianie!! – Przerwala mu nagle Ineth

Ksiezniczka zaczela sie uroczo smiac. Jej glos bylo slychac w oddali jako cos w rodzaju chichoczacego dziecka bawiacego sie na hustawce. Tak znikneli w mroku nocy.
 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

obozy
 
Nowość!

Historie, przewijające się przez więcej niż jedną fabułę.
 

obozy
 
Tu znajdziesz pliki z podręcznikami do druku

Dla magów, kapłanów i innych.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.