Silberberg Larp
 

MENU
 
 

obozy
 
OPIS ŚWIATA
pełna wersja do pobrania lub czytania online
 

obozy
 
Zapraszamy do czytelni!

naszych tekstów zawiera opowiadania, wspomnienia, anegdotki i inne teksty fabularne, spisywane przez kadrę i uczestników od początku Silberbergu, od 2004 roku. Większosć tekstów to opowiadania ze swiata gry.
 

obozy
 
Nowość!

Nazwiska, które warto znać, czyli postaci znaczące dla świata gry.
 

Partnerzy:
 
Nasi partnerzy:






 

obozy
 
SILBERSPACE

LARP + ASG
Zapraszamy na stronę nowego projektu larpa w klimacie military sci-fi.
 

obozy
 
AUTORZY ZDJĘĆ
Zdjęcia, używane na stronie, robili:
REKOGRAFIA - Bartek Janiczek
Kamila "Raisa" Miśkiewicz
Zbyszek Rabenda
Kasia "Demon" Urbanik
Ola Gierko
Magdalena Baraniak
Autorzy montaży i grafik:

Magdalena "Indiana" Baraniak
Paula "Aver" Wajgelt Barbara "Powój" Węgrzecka
 

Dzień z życia zajazdu Villsvin
 
Pamiętnik Abla al Salifa to sprawozdanie z 10 dni walki o artefakt widzianej oczyma przybysza z odległych pustyń Chanatu. Pełne indywidualnych przemyśleń na rożne tematy, za niektóre przemyślenia przyszło nawet Ablowi zapłacić siniakami w pojedynku ;)





O tym jak Cesarstwo Styrii od niewątpliwej klęski zostało odratowane i o tym co z tego wyniknęło.
Historia spisana przez Abla al Salifa, chanackiego wojownika i maga, wiernego obrońce wiary.






4 dzień Lammas



O tym, ze w przyszłości będziemy tworzyć drużynę nie moglem wtedy wiedzieć, bo i nie wiele na to wskazywało. Promienie słońca niechętnie oświetlały strzechę zajazdu Villsvin. Pomimo późnej pory i okolicy niezachęcającej do dłuższego pobytu hobbitka Sara nie mogla narzekać na brak klientów. Jeden z nich, kapłan Shamaroth właśnie wesoło rozpijał Borysa, człowieka o dość niewiadomej przeszłości i Riga- zręcznego najemnika. W kacie mag Varthanis obserwował zebranych robiąc dyskretne notatki. Alchemiczka Mona kręciła się w pobliżu kontuaru czekając na upragniony wrzątek i obserwowała Hattima, rosłego wojownika z mojej ojczyzny. Wtedy na sale wtoczyła się wesoło pobliska arystokracja w osobie księcia Kamieńca, wicehrabiego Silberbergu Feina oraz krewnego margrabiego Kłodzka Thorka. Zaczęło się podobno spokojnie, ale kto ich tam wie! Starczy powiedzieć, ze dwa słowa zamieniły karczmę na małe pole bitwy. Wiele zresztą nie pamiętam z tamtego momentu, może dlatego, ze musiałem na chwile opuścić zgromadzenie. W międzyczasie usłyszałem huk i to on zachęcił mnie do powrotu do środka. Po powrocie widziałem żołnierza w cesarskich barwach, z samopałem w reku, próbującego uspokoić cale towarzystwo. W międzyczasie dojrzałem potężnej budowy księcia Kamieńca wstającego z ziemi, panicza na Kłodzku stojącego pod ścianą, a wicehrabiego Silberberg jakoś nie widziałem. Dostrzegłem go po chwili siedzącego za stołem razem z jego towarzyszami. A byli to: sławna bardka Mija Pendragon oraz młodzieniec Rien Environment ponoć znany szermierz. Grupka mała i niezbyt rzucająca się w oczy z łatwością wybrnęła ze zbiegowiska jakie powstało. Wtedy do karczmy wszedł cesarski żołnierz, a ja przez ostrożność cofnąłem się o krok w cień. Podszedł on do słupa i zaczął przybijać ogłoszenia. Pierwsze z nich głosiło o turnieju jaki miał mieć miejsce za 6 dni, 10 dnia Lammas. Drugie natomiast sprawiło, ze glosy w karczmie podniosły się o dwa tony wyżej. Było to wezwanie wszystkich Styryjczyków do wstąpienia do Straży Pogranicza. Nie będę tutaj pisał o osobistym uczuciu jakim pałam do oddziałów Cesarstwa i odwrotnie, ale obietnica żołdu i sławy zrobiła wielkie wrażenie na zgromadzonych w karczmie. Mnie natomiast zainteresowało trzecie ogłoszenie mówiące o pewnym zleceniu, którego szczegóły mieliśmy poznać na zamku Silberberg. I tym sposobem miałem już jakieś bardziej lub mniej jasne plany na przyszłość i następne kilka dni. Po chwili na slupie cichcem zawisła czwarta kartka będąca harmonogramem wart. Mnie przypadło czuwać razem ze wspomnianym Rigo i Illima, dziwnym wojownikiem walczącym dwoma prostymi mieczami. Wyszedłem przed karczmę. Skąpe światło księżyca oświetlało dziedziniec zajazdu. Wtedy to zauważyłem pewien ruch w dole.

-Puszczaj mnie, nie pójdę.-krzyczała niewysoka postać szamocąc się.

-Nie puszcze cie dobrze o tym wiesz.-odpowiedział jeden z dwóch prowadzących więźnia. Chrząknąłem na co drugi obrócił głowę. Był to zalany Rigo.

-O witaj panie, ładna dziś noc.-zagaił. W międzyczasie drugi z nich zwany Borysem prowadził niewysoka postać dalej ciemna droga.

-Istotnie ładna, coś się stało?-zapytałem.

-A nic w sumie.

-Jednak za nic prowadzicie tego człowieka jak więźnia-wskazałem głową kierunek, z którego dobiegały glosy.-A sadząc po ilości osób znajdujących się tam to chyba nie będzie przyjacielska rozmowa.

-Ten kmiotek obraził pasowanego rycerza Styrii. Nie ujdzie mu to na sucho.-najemnik ostatnie słowa wymówił z dużym naciskiem.

-I niby za coś takiego-wpatrywałem się w gwiazdy na południu-chcecie go zabić?
Chętnie uścisnąłbym dłoń temu “kmiotkowi”.

-Nie rozumiesz mnie chyba panie. On obraził osobę pasowana, wyższa w hierarchii, a ty stajesz w jego obronie?-zaśmiał się.-Kim ty w ogóle jesteś “wybawco”?

-Nie twój interes.-warknąłem luzując sabere, aby łatwiej wyszła.

-Wchodzisz w mój interes, a wiec narażasz mi się, oj narażasz.

W tym momencie na końcu ciemnej drogi zrobiło się zamieszanie.

-Łapać go!-krzyknął ktoś głosem zalanym jak świnia.

-Nie właź pod nogi.-uśmiechnął się Rigo i przygotował do złapania więźnia.

-Chyba kpisz-odpowiedziałem wyjmując broń. Następne kilka sekund minęło błyskawicznie. Niska postać zbliżała się, a Rigo próbował zastąpić jej drogę. Jednym skokiem znalazłem się miedzy nimi i pozwoliłem więźniowi uciec.

-Co ty zrobiłeś-ryczał-teraz muszę go gonić.

-Nic nie musisz-uśmiechnąłem się tnąc po brzuchu. Ciemna krew trysnęła na ziemie ochlapując przy okazji mnie i rośliny.

-Pomocy, ranił mnie, ranił gnój jeden-najemnik próbował zatamować krwotok.

-Zamknij pysk, albo zginiesz zanim zdąża sprowadzić pomoc.-warknąłem robiąc miejsce dla nadbiegającego towarzystwa. Wbrew moim wcześniejszym przekonaniom było ich tylko dwóch. Jeden z nich to był Borys, którego miałem okazje poznać wcześniej, a drugi to ów rycerz pasowany.

-Zabierz go do karczmy, niech ktoś go opatrzy-powiedział szlachcic do kozaka. Kiedy ci się oddalili zapytał-Czemu zaatakowałeś jednego z moich ludzi?

-Bo on chciał zaatakować bezbronnego, niewinnego człowieka.-co za tupet o coś takiego pytać.

-Nie niewinny, bo jedną już mam, ot chciał mnie zabić.-odrzekł- Tak wiec?
-Winny jest sam ranny, bo nie poinformował mnie dokładnie. Powiedział, ze obraził waść jedynie, a nie chciał zabić.

-No to prawda, jego błąd. Ale nie musiałeś od razu tak gwałtownie reagować.

-Jasne-pomyślałem-moglem od razu uderzyć tak, ze teraz wiatr rozwiewałby popiół.
-Prawda-odpowiedziałem-trochę zbyt gwałtownie.

-W takim razie proponuje się pogodzić i zapomnieć o tym przykrym incydencie.
Weszliśmy razem do karczmy i od ścianą zauważyłem rannego.

-To on, ludzie zabierzcie go, on chce mnie zabić.-krzyczał próbując podnieść miecz.

-Zostaw to-powiedziałem następując na ostrze-gdybym chciał to już byś nie żył. Przyszedłem się pogodzić. Dowiedziałem się co się wydarzyło naprawdę i przyznaje, że mieliście podstawy do zabicia go. Ale co się stało...-powiedziałem wyciągając dłoń w kierunku lezącego. Ten uścisnął ją z uśmiechem i położył się z powrotem.
Odszukałem później ową postać, więźnia, który uciekł.

-Jestem ci winny przysługę panie.-powiedział-jak cie zwą?

-Jesteś mi ja winien, a imię zachowam dla siebie.

Poszedłem do namiotu, pomodliłem się i poszedłem spać.


5 dzień Lammas

Bóg dal piękny poranek, w sam raz na początek przygody. Po zakończeniu wspólnego śniadania do karczmy przybył noszący się w zielonym uniformie żołnierz w towarzystwie innego, niższego zarówno wzrostem jak i szarżą. Zasiedli przy lawie pod ścianą karczmy i rozłożyli przed sobą papiery.

-Chętni do wstąpienia do Straży Pogranicza, zgłaszać się-zakrzyknął wyższy z nich.-Jestem komendantem tutejszej placówki i będziecie sprawować służbę pod moim dowództwem.

Wojak na pewno się przedstawił, lecz nie jestem w stanie przypomnieć sobie w tej chwili jego imienia. Pierwszy od stołu wstał Hodo, krepy silny osobnik, jak to krasnolud. Podszedł do komendanta, spojrzał na niego znacząco po czym wręczył mu list. Komendant chwile się przypatrywał kawałkowi papieru po czym wziął go i zaczął czytać. W miarę czytania oczy komendanta robiły się coraz większe, ale zdawszy sobie z tego sprawę szybko przywrócił dawny wyraz twarzy.

-Rozumiem panie Hodo, możecie się czuć wcieleni do oddziału. Jednocześnie typuje twoja kandydaturę na chorążego tego oddziału, ale to potem-rzekł porucznik
-Tak jest-zasalutował krasnolud.

Następnie do stołu podeszło kilku najemników. Zadziwiał mnie fakt iż tak wielu najemników kręciło się w tak niebezpiecznej i mało opłacalnej okolicy.

Ten sam szablon powtórzył się jeszcze tylko raz.

-Oto list polecający-powiedziała kobieta, średniego wzrostu, młoda.

-Zobaczmy...-komendant nie kryl swojej niechęci do tego typu instrukcji. Wziął od kobiety kawałek papieru, rozłożył go mierząc rozmówczynię wzrokiem. Po pierwszych kilku słowach wojak wyraźnie zbladł.-Taak, była Gwardzistka-komendant wybuchnął śmiechem nie zwracając uwagi na powagę sytuacji i swojej osoby.-No proszę proszę w stolicy nas nie chcą to przyjeżdżamy na rubież? No cóż-komendant spoważniał-nie pozostaje mi nic innego jak przyjąć to co mam. Imię?

-Yngvild.

-Profesja, zawód?

-Żołnierz-kobieta idealnie powstrzymywała nerwy.

-Witamy w Straży.

Drugim wyjątkiem był elf, osobnik baardzo dziwny nawet jak na te rasę. Całej rozmowy nie przytoczę teraz, ale starczy powiedzieć, ze nie bardzo zdawał sobie sprawę z tego czym jest regularne wojsko i czego się od niego wymaga. Po otrzymaniu żołdu, a raczej jego części, rzucił go na stół i kazał porucznikowi nabyć nowe ubranie. A oni się dziwią, ze ich państwo upada... Po zakończeniu naboru Komendant oświadczył gromkim głosem, ze oddział ma być gotowy do wymarszu w południe. Dodał także, ze jako żołnierze muszą być teraz gotowi na wezwanie przez 24 godziny na dobę i nie ma mowy o żadnym alkoholu. Ta ostatnia nowina bardzo zasmuciła ogol krasnoludów i co bardziej swawolnych ludzi. Ja w tym czasie dosiadłem się do wspomnianej wcześniej drużyny tj. wicehrabiego, bardki i szermierza powiększonej o Edrica, dziwnego jegomościa o pustej sakwie, Omusa, nie mniej dziwnego człowieka, którego jakbym już gdzieś kiedyś spotkał, wspomniana alchemiczkę, teraz już z wrzątkiem, a ścisłej mówiąc z herbatka z pokrzywy, półelfa o mianie Vilreth, nic niemówiącego wojownika, dziwnego elfa noszącego się na czarno z twarzą wiecznie zasłonięta, Hattima, wspomnianego już chanysa, pokój jego duszy, Candice, bieglej psioniczki oraz mnie niżej podpisanego Abla al Salifa. Postanowiłem dołączyć do grupy z braku innych perspektyw, wszak wstąpienie do wrogiej armii nie wchodziło w grę. Tym sposobem nasza drużyna liczyła sobie jedenaście osób płci obojga. Dwunasta osoba został przewodnik, zwany przez nas Obieżyświatem. I to właśnie jego osoba spowodowała pewne... opóźnienie w wymarszu na zamek Silberberg. Bo musisz wiedzieć drogi czytelniku, ze górujący nad okolica zamek Silberberg od wieków zamieszkany był przez jeden i ten sam rod, do którego miana nie przywiązałem zbyt wielkiej wagi. I to właśnie tam chcieliśmy się udać w celu poznania szczegółów misji, a przepustka nijako do środka miał być obecny w drużynie wicehrabia. Jeszcze dość długo trwała kłótnia Obieżyświata z wicehrabia na temat zapłaty, wiec zdążyłem wypić trochę miejscowego piwa.




/pisał Abel/
Całość opowiadania można przeczytać TUTAJ.
 

Komentarze
 
Brak komentarzy.
 

Dodaj komentarz
 
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 

Oceny
 
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
 

obozy
 
STREFA FORMALNOŚCI

CENY, TERMINY, REZERWACJA
Zapraszamy na naszą stronę organizacyjną
OBOZY-WAKACYJNE.pl
 

obozy
 

Tutaj znajdziesz aktualny
FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
na larpy w 2019 r.
 

facebook
 
Aktualnosci, konkursy, zapowiedzi, liczna społecznosć Silberowiczów - zapraszamy :)
 

kortunal
 
Organizator:

 

Baza WAROWNIA
 
Nasza kwatera larpowa
WAROWNIA

 

Logowanie
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 

Copyright © 2009 Kortunal - Turystyka i Przygoda
Wykorzystanie materiałów zawartych w serwisie bez zgody właściciela zabronione.