Koniec Wojen o Północ
Dodane przez Yngvild dnia Styczeń 31 2019 13:48:20

Wiele lat temu - w grze to było prawie 40 lat temu - drużyna graczy weszła do potężnego sarkofagu, kryjącego tajemnice dawnej, pozornie wymarłej cywilizacji...
To był rok 2014.


Tym epizodem rozpoczęła się historia, która towarzyszyła grze w mniejszym lub większym stopniu przez kilka kolejnych lat. Opowiedzieliśmy w tym czasie - i sami przeżyliśmy - wiele ważnych w naszym mniemaniu rzeczy.
Chcieliśmy opowiedzieć o wielkim starciu, o tragicznej wojnie, w której każdy ma jakieś racje. O tym, gdzie są granice, których nawet w czasie wojny nie wolno przekroczyć. O tym, że nie zawsze jest czarno-biało.


Przeżyliśmy upadek ostatniego bastionu (Trynt 2015), albo umarliśmy wraz z obrońcami ostatniej rubieży.
Nasze zawzięte postaci walczyły jeszcze po śmierci, bo sądziliśmy, że są sprawy większe niż ona (epilog 2015).
Zanurzyliśmy się w Czasie Ciemności, próbując wyobrazić sobie, jak to jest żyć w kraju bez wolności (prolog 2016).
Wyszliśmy z niego, wzniecając powstanie, pełne poświęceń i ofiar, zmuszających do ciągłego pytania "czy warto" (obozy 2016 i epilog "Żniwa"). Pokój był już prawie w naszych rękach, ale odrzuciliśmy go, bo ceną była zdrada sojuszników (Srebrna Rzeka 2016). Walczyliśmy więc dalej o kolejne przyczółki ("Sztandary" 2017), odkrywaliśmy kolejne straty ("Przebudzenie" 2017) i nowych wrogów (epilog 2017, zimówka 2017), by wreszcie dojść do granicy, za którą odpowiedź na pytanie "czy warto" staje się już nie trudna, a niemożliwa - bo nad ruinami umarłego miasta rozważaliśmy "dylemat Hiroshimy" - czy ceną za koniec wojny może być życie tysięcy cywilów... ("Cienie i Popioły" 2017). Zanim na kolejnych polach bitew stanęliśmy do walki, wielu z nas godzinami główkowało w grze strategicznej nad posunięciami wojsk, manewrami, taktyką, by doprowadzić na owe pola możliwie dużo zbrojnych. W "Bitwie Narodów" (2018) ostatni raz starły się armie - i realni wojownicy, potem zamiast mieczy głos zyskały pióra w czasie negocjacji dyplomatycznych.


I wreszcie, gdzieś nad rzeką w Ofirze, w pewną zimową noc, spotkało się kilkunastu ludzi... Cofnęliśmy swoje armie, poświęciliśmy zaszczyty, niektórzy oddali to, co budowali wiele lat... Podobno kompromis to coś, z czego żadna ze stron na równi nie jest zadowolona... Jest w tym coś, ale w jakiś sposób ten moment, zamknięcie tej wielkiej historii dla kilku z nas, niepoprawnie sentymentalnych kadrowiczów, był czymś całkiem serio wzruszającym.
Więc - pomimo wszystkich ponurych epizodów, chwil słabości, błędów i niedociągnięć - dziękujemy za wszystko, co udało się nam wspólnie z Wami opowiedzieć przez te lata. Dla wielu z nas to była wielka opowieść.



Wojny o Północ zostały zakończone!